niedziela, 31 sierpnia 2014

Milka idealna.

Ostatnio przeglądając swoje lakiery odkryłam, że mam bardzo mało (lub wcale) jasnych, pastelowych kolorów. Tak, te wszystkie ponad 180 lakierów to ciemne, brokatowe albo neonowe kolorki.
Dlatego gdy w Super-Pharmie zobaczyłam lakier nowej firmy za ok. 10zł i w dodatku w miarę jasnym kolorku - wzięłam.
Myliłam się gdy myślałam że to nowa firma, jednak pod nazwą debby kryje się znana (przynajmniej mi) firma Deborah.





Kolorek, określony przez producenta jako numer 33, to idealna milka.





Lakier bardzo ładnie błyszczy (na zdjęciach bez topu), wytrzymał około 3dni bez odprysków. Wysycha naprawdę bardzo szybko.
Na zdjęciach widzicie dwie cieniutkie warstwy, jedna grubsza też byłaby okey, więc pod tym względem jest mistrzem.
Podsumowując - ten gagatek zachęcił mnie do kupienia większej ilości lakierów tej firmy, szczególnie z serii gel play.

Macie lakiery tej firmy? Lubicie je? Co myślicie o tym kolorku?
Pozdrawiam,
Pulinka ;)

czwartek, 28 sierpnia 2014

Moja przyjaciółka na paznokciach.

Dzisiaj przychodzę do Was z szybkim postem. Jak większość lakierowych blogerek wzięłam udział w konkursie na ekspertkę paznokciową organizowanym przez Pierre Rene i Miyo. Oto co zmalowałam.


Przyznam się, że dosyć długo siedziałam nad paznokciami nie wiedząc, co zrobić. Z wybawieniem przyszła moja przyjaciółka mówiąc 'Namaluj mnie'. Nie wysyłałam jej zdjęć, sama na żywo zobaczyła 'siebie' na moich paznokciach. Inspiracją do tego było jej nazwisko, czyli Korona.
Na kciuku widzicie puszek (który został określony przez nią jako 'pleśń'), na wskazującym pazłotko, potem cieniowanie czarnego lakieru wibo nr 34 z Miyo mini drops, potem koronę namalowaną lakierem Miyo mini drops i na końcu pasek zrobiony z kawioru.
Niestety nie zostałam ekspertką, może następnym razem się uda. Gratuluję także dziewczynom, którym się udało :)

Co myślicie o tej pracy? Podobają się Wam takie zdobienia?

Pozdrawiam,
Pulinka ;)

PS. Zapraszam Was na mojego świeżutkiego facebooka.

niedziela, 24 sierpnia 2014

Neonowy saran wrap

Chciałam przywołać po raz kolejny lato. I to bardzo. Wiecie, pomimo że urodziłam się w lutym to chyba też w krótkich spodenkach, nieprzystosowana do zimna. Dlatego też na pomarańczowym marmurku zrobiłam różowym marmurkiem saran wrap. Nie było bardzo widać różnicy kolorów, ale rzucał się w oczy i dodawał optymizmu.









Jak widzicie powstały delikatne, momentami prawie niewidoczne przejścia.
Mi mani bardzo dobrze się nosiło, czułam się w nim rewelacyjnie.

A jak Wam się podoba? Robiłyście kiedyś paznokcie tą metodą? Lubicie ją?
Pozdrawiam,
Pulinka ;)

czwartek, 21 sierpnia 2014

Szampan od essence

Hej,
Już dawno nie obrabiałam zdjęć i nie pisałam do Was tak późno - na tyle późno, że odcinek szyjny mojego kręgosłupa odmawia posłuszeństwa i boli.
Towarzyszy mi ten utwór.

Przechodząc do tematu tego postu - szampana nie lubię (taki uraz), ale tego wyjątkowo polubiłam.
Jest to lakier o kolorze ecru, ze złotym połyskiem i czerwonymi drobinkami (widać po powiększeniu zdjęć). Dosyć kapryśny, bo niektóre topy odbierały mu urok lub zmieniały kolor...
Na zdjęciach widzicie 3-4 warstwy.








Tutaj widać te czerwone drobinki.

A tu złotą poświatę.

Niestety to limitka, ale, jak każdą limitkę od essence, możecie dostać w koszykach wyprzedażowych w Naturze (kosztował 6,50, ja zapłaciłam 5zł).
Utrzymał się standardowe 3-4 dni, po czym zmieniłam lakier.
Pędzelek standardowy, przypomina mi te ze starej wersji stałych lakierów od essence.

Podoba się? :)
Pozdrawiam, Pulinka :)

PS. Egzamin teoretyczny zdany za pierwszym razem :D Dziękuję za wszystkie kciuki i poproszę je jeszcze we wtorek na 14 - egzamin praktyczny.

Neonkowy marmurek

Chciałam przywołać wakacje, lato, ciepło. Cóż może bardziej odpowiadać klimatowi lata jeśli nie neonki na paznokciach? Dlatego też na moje łapki powędrował marmurkowy pomarańcz firmy Lemax.








 
Kolorek, jak widzicie na zdjęciach, jest śliczny - neonowa pomarańczka. Na paznokciach mam 3 warstwy, 2 spokojnie by wystarczyły. Wysycha szybko, jednak jeszcze przez jakiś czas zostaje plastyczny.
Jednak głównym problemem lakierów tej firmy to dostępność, polecam szukać ich w sklepach typu 'wszystko po...', bazarkach, czy chińskich centrach. 

Lubicie marmurki? Podobają się Wam neonki?
Pozdrawiam,
Pulinka ;)

wtorek, 19 sierpnia 2014

Jagodowy sorbecik

Witam, macie ochotę na lody? Pytam, ponieważ przyszłam do Was dzisiaj z jagodowym sorbecikiem firmy life (po raz kolejny bardzo żałuję, że nie wszystkie firmy nadają nazwę swoim dzieciom).

Lakier o numerze 24 to brat niebieskiego pieguska/smerfowego sorbetu. Jedyne co ich różni, to kolor bazowy (i, w moim przypadku, cena - za róż zapłaciłam 3,49 a za niebieski 2,99 jednak nadal są to baaardzo małe pieniążki).






Na zdjęciach widzicie 2 warstwy położone na fioletowy lakier (stąd taki lekko fioletowawy odcień zamiast różowego).
Lakier bardzo ładnie trzyma się paznokci, jest trochę transparentny, dlatego położyłam go na fiolet. Zmywanie to, jak ze wszystkimi brokatami, lekka 'udręka' (polecam bazę peel off).
Chcę Wam również pokazać to, jak zachowuje się ten lakier na różnych bazach. I tak na kciuku widzicie 4 warstwy samego maluszka, a na reszcie po dwie warstwy na: fioletowym lakierze debby gel play nr 33, białym lakierze lovely classic nr 25, czarnym lakierze wibo nr 34 i cielistym lakierze poezja nr 13/1.




Tak, tak, 2 warstwy na cielistym dają taki efekt, jak 4 warstwy solo (też jestem zdziwiona).
Według mnie najfajniej wygląda na czerni, a według Was?
Jak Wam się podoba?

Pozdrawiam serdecznie,
Pulinka ;)

sobota, 16 sierpnia 2014

Jagoda? Czy aby na pewno?

Dzisiaj przychodzę do Was z lakierem, który dostałam niedawno od K. za upieczenie dla jego brata małych tartaletek z owocami (pychota!). Jest to Sally Hansen Salon Manicure nr 543 Berry Important. Bardzo ucieszyłam się z prezentu, ponieważ lakierów z tej serii jeszcze nie miałam (takiego koloru chyba też nie mam). Kolor to taka wisienka, malinka - ciemny róż trochę wpadający w czerwień. Jagodą nie jest na pewno (wbrew nazwie). Zdjęcia idealnie go oddają.
Zanim zrobiłam mu zdjęcia miałam go na paznokciach co najmniej kilka razy, jednak okoliczności mu nie sprzyjały - malowałam wówczas pokój, potem szorowałam m.in. podłogę, a potem jeszcze malowałam ogrodzenie.
Na zdjęciach widzicie 2 warstwy lakieru w słońcu.






I w pomieszczeniu.




Lakier jest bardzo przyjemny. Bardzo ładnie kryje, szybko wysycha. Ma wygodny pędzelek (podobny do tego z Essence). Jedyny, malutki minusik to taki, że trochę farbuje przy zmywaniu.


Macie jakieś lakiery z tej serii? Co o nim myślicie? Podoba się Wam?

Pozdrawiam,
Pulinka.

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Różane mojito

Pamiętacie lakier o zapachu mojito o którym Wam ostatnio pisałam? Jeśli przeoczyłyście jego recenzję i chciałybyście ją przeczytać to zapraszam tutaj.
Ponieważ sam, jednokolorowy, bez żadnych dodatków lakier jest troszku nudny stwierdziłam, że trzeba coś w tym zrobić. I tak powstały róże przy pomocy lakieru Sally Hansen Salon Manicure nr 543 Berry Importan w wersji 'podstawowej' oraz rozbielonego przez białego marmurka od Lemaxa.







Jednak dla mnie nadal było nudno. Zdecydowałam się więc na delikatne cieniowanie przy pomocy marmurka, którym rozbielałam lakier Sally Hansen.





Jak Wam się podoba to zdobienie? Lubicie róże, czy może Wam się 'przejadły'?

Pozdrawiam,
Pulinka ;)