wtorek, 24 lutego 2015

Chwalę się!

Hej, hej :)
Ostatnio wzięłam sporo na siebie - uczelnia, wolontariat i korki, czyli cały dzień w biegu i na wysokich obrotach, dlatego może mnie tu być mniej, niestety.

W grudniu zgłosiłam się do akcji na blogu Dimipedii 'Podaruj paczuchę'. Ja robiłam paczuszkę dla Trishhki (tutaj możecie ją zobaczyć), a swoją otrzymałam od Martyny. Bardzo Ci dziękuję :)



Złota paczuszka przyszła 10.02 ;)


W środku znajdował się karton, a w nim kosmetyki, czyli:


Zmywacz do paznokci w chusteczkach, z czego jestem bardzo zadowolona, bo jeszcze nie testowałam takiej formy.


Maska do twarzy, która poleciała już do mamy ;)


Dwa lakiery, najbardziej jestem zadowolona z topu z miss sporty, nigdzie go chyba nawet nie widziałam, a chętnie przetestuję. Może zastąpi mój ideał z Golden Rose (quick dry)? Kto wie...


Maska do włosów i szampon. Mają fajne składy, świetnie pachną (znam skądś ten zapach, ale nie wiem co to jest), jednak będę mogła się o nich wypowiedzieć dopiero w marcu/kwietniu bo teraz biorę udział w testowaniu kallosów u Anwen.


Świeczka, która ładnie pachnie i (znowu) zapach coś mi przypomina.
 

Oraz cukierki :)

Brałyście udział w tej akcji? Co otrzymałyście?

Pozdrawiam,
Pulinka :)

czwartek, 19 lutego 2015

Urodzinowo, czyli kolejny rok zaczynam kolorowo i wesoło.

Hej, hej! :)
Niby sesja, sesja i po sesji, a czasu mam mniej, mimo że nadal ferie. Dzisiaj przychodzę do Was z moimi urodzinowymi paznokciami - wczoraj stuknęła mi (a dzisiaj mojej przyjaciółce, Marcie, którą pozdrawiam :) ) dwudziestka. Paznokcie jednak, zamiast być poważne, dorosłe, były kolorowe, wesołe i pasujące do szalonej nastolatki.


Wzór na paznokciach składa się z czystego water marble według instrukcji z bloga Kasi, kolorowych piegów, które cudownie wyglądają na paznokciach (kupiłam je na wyprzedaży u Panny Dominiki) oraz pasków, które są moją artystyczną wizją świeczek urodzinowych (ćwieki również od Panny Dominiki).


Na lewej ręce królują odcienie czerwonego, żółtego i różowego, natomiast na prawej - zielonego, niebieskiego i fioletowego. 



Osobiście byłam bardzo zadowolona (pomijając prezent od topu, czyli bąbelki), właśnie taki wesoły, rozweselający mani chciałam mieć na paznokciach tego dnia. W końcu nikt nie powiedział, że w tym wieku muszę być w 100% poważna i muszę nosić już wyłącznie stonowane kolory na paznokciach :)

Jak Wam się podoba? Lubicie takie miszmasze?

Pozdrawiam,
Pulinka

piątek, 13 lutego 2015

Mój sposób na Walentynki.

Wszędzie wokół Walentynki, serca, zakochani... Osobiście nie obchodzę jakoś specjalnie tego święta, jednak serca na moich paznokciach się pojawiły, tyle tylko, że w kontekście zimy (chociaż lubię ją tylko zza okna bo moja skóra podczas tej pory roku jest przesuszona, co widać na zdjęciach niestety). Odkąd tylko dorwałam w H&M-ie cienką bluzę z motywem reniferków (która jest tłem dzisiejszych zdjęć) wiedziałam, że odtworzę to na paznokciach. Z pomocą przyszła mi płytka z Born Pretty Store (ostatnio często przewija się na blogu, ale to dlatego, że wpadłam w szał stemplowania, a praktycznie wszystkie płytki mam od nich) numer BP - 01.


Początkowo było to zwykłe stemplowanie - na kciuku użyłam części krajobrazu z choinkami, reniferów i śniegu, na dwóch paznokciach renifery w serduszku, a na pozostałych dwóch cyrkonie od Panny Dominiki. Jednak nie do końca pasował mi efekt...



... dlatego zmyłam stempelki z dwóch paznokci i wykonałam stemplowe naklejki :)



To wykonanie nosiło mi się bardzo dobrze, byłam bardzo zadowolona z niego :)





Jak Wam się podoba to zdobienie? Nie jest już za późno na zimowe pazurki?
Zdobienie to zgłosiłam także na moim instagramie do konkursu Walentynkowego. Zapraszam Was także na mojego fanpage'a.

Jak Wy obchodzicie to święto? Zdobicie jakoś specjalnie paznokcie?

Pozdrawiam,
Pulinka :)

PS. Ostatnio pisałam Wam o tym, że nawiązałam współpracę z Born Pretty Store. Paczuszka jest w drodze, pewnie kilka tygodni na nią poczekam, ale Wy już dzisiaj możecie dostać 10% zniżki na zakupy w tym sklepie, wystarczy wpisać kod PAPK31. Dodatkowo, jeśli kod ten będzie użyty 10 razy, to na moim blogu odbędzie się konkurs lub rozdanie dla Was.


poniedziałek, 9 lutego 2015

Zimowa holografia

Sesja, sesja i po sesji. Ostatni egzamin miałam w piątek, teraz już upragnione ferie. Postaram się więcej pisać, tworzyć, a dzisiaj przedstawiam Wam lakier, który kupiłam na Kobiety Pistolety. Poszłam tam z przyjaciółką z tego bloga (którego przy okazji bardzo Wam polecam, Domi piecze świetne ciasta, ciasteczka, babeczki, pączki... no, wszystko co jadalne i wyszło spod jej ręki jest pyszne, a poza tym szyje i tworzy niesamowite rz), ja wybrałam się tam, ponieważ firma Colorowo miała tam swoje stanowisko, a Domi kupić prezenty. Właśnie tam obkupiłam się w lakiery tej firmy :)



To już chyba ostatnia chwila na pokazanie Wam zimowych zdobień, a jeszcze trochę mam ich na komputerze ;)



Na dwóch warstwach lakieru numer 518 z serii holograficznej - pod chmurką namalowałam (wtedy jeszcze nie miałam stempli) śnieżynki białym lakierem bell french manicure nr 01 i przyczepiłam cyrkonie z wyprzedaży Panny Dominiki.


Zdobienie to miałam na Wigilii w moim (byłym na szczęście) LO.
Według mnie lakier colorowo jest śliczny, szczególnie w słoneczku, idealny na zimę.

Jak Wam się podoba? Lubicie zimowe paznokcie?

Pozdrawiam,
Pulinka

PS. Jestem przeszczęśliwa, bo otrzymałam propozycję współpracy z Born Pretty Store, także, jak tylko paczuszka dojdzie, na pewno otrzymacie recenzję paru ich produktów.

piątek, 6 lutego 2015

Jeden to za malo!

Na fanpage firmy Essence (której chyba nie trzeba Wam przedstawiać :) ) ogłoszony został konkurs 'Jeden to za mało'. Polegał on na pokazaniu zdjęcia paznokci wraz z wykorzystanymi lakierami Essence, jednym z warunków było użycie jednego ich lakieru z serii Colour&go i dowolnego innego. Oto co zmalowałam za pomocą lakieru Essence Colour&go nr 171 galactic glam, Essence nail art stampy polish 001 stamp me! white, topu sealing top coat oraz płytki QA86 z BPS (którą zamówiłam po tym poście u B.).





Dodam jeszcze, że mani zmyłam 20stycznia, a na prawej ręce nadal mam zabarwioną płytkę - nie nakładajcie ćwieków na ten lakier ;)

A oto co dostałam za te paznokcie



Lakierowe produkty sobie zostawię, a reszta pewnie poleci do kogoś ;)

Jak Wam się podobają paznokcie? 

Pozdrawiam,
Pulinka ;)

niedziela, 1 lutego 2015

Recenzja ciate haute house.

Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją zestawu Haute house od Ciate, który kupiłam w Tk maxxie za 45zł (na stronie producenta był za 22$, czyli około 80zł).
Zaczynijmy od strony technicznej. W ślicznym opakowaniu, które widzicie poniżej, dostajemy 5 buteleczek, każda po 5ml.



W każdym lakierze pędzelek wygląda tak samo - jest mały, ale poręczny.


Co do wytrzymałości też jest dobrze, poniżej widzicie zdjęcia 2 warstw po 4 lub 5 dniach (ostatnio moje paznokcie jakoś powoli rosną).



Pierwszy lakier jaki chcę Wam pokazać to for the frill of it. Według mnie jest najpiękniejszy z całej kolekcji. Jest to śliczna benzynka, mieni się od złota, poprzez zielenie, żółcie do czerwieni. Prześliczny, właśnie czegoś takiego szukałam od dłuższego czasu, żałuję tylko, że nie mam okrągłych paznokci i nie widać na nich tych niebieskich kolorków jak w butelce. Na pewno jest to rzadka i ciekawa odmiana złotka. Wysycha szybko, na zdjęciach widzicie dwie cienkie warstwy.


Kolejny kolor to knee highs. Jest to niebieski, głęboki, ładny kolorek. Do całkowitego krycia potrzebuje jednej warstwy, jednak dosyć szybko się ściera na końcówkach, druga warstwa wydłuża czas na paznokciach. Wysycha, jak cała seria, bardzo szybko.


Tickle my fancy to turkus. Bardzo ładny, szybko wysychający, na zdjęciach dwie warstwy z takiego samego powodu jak u kolegi wyżej.


Przedostatni kolega to can can, czyli elegancki, bordowy i trochę kapryśny przed aparatem. Naprawdę piękny, chyba nie miałam jeszcze takiego w swojej kolekcji (i mówi to osoba, która nie przepada za czerwienią na paznokciach ;) ). Do krycia potrzebuje dwóch cienkich lub jednej grubszej warstwy.


Ostatni (ale wcale nie najgorszy!) kolorek - sass pot. Jakoś nie przekonywał mnie w buteleczce, dlatego po niego sięgnęłam na końcu, a jest ze mną na paznokciach najdłużej, bo od poniedziałku lub wtorku. Ładnie się trzyma, pięknie wygląda - taki ciemnofioletowy kolorek, wpadający trochę w czerń, trochę w granat (w zależności od oświetlenia).

Według mnie całość jest bardzo udana, najbardziej podoba mi się złotko i bordowy. To było moje pierwsze spotkanie z tą marką i odczucia mam bardzo pozytywne, nawet pomimo pękającego topu matującego o którym pisałam tutaj.

Jak Wam się podoba ten zestaw? Który kolorek najbardziej przypadł Wam do gustu? Macie go w swoich zbiorkach?

Pozdrawiam,
Pulinka ;)