czwartek, 26 marca 2015

Wiosenne paznokcie.

Pogoda jest już typowo wiosenna, momentami nawet letnia (nareszcie! Czekałam na to całą zimę), więc i na paznokciach nie mogło zabraknąć kwiatowego motywu. Siadając do malowania wiedziałam jedynie, że musi być na piasku (początkowo miał być to turkusowy piasek, ale w końcu bazą jest biały piasek Ados nr 1). Kwiatki zrobiłam piaskowym lakierem od Essence z serii Colour&go nr 156 me&y lover, Delia coral prosilk nr S06, a środki lakierem Essence z serii Beach cruisers nr 04 life is a beach. Dodatkowo, w ramach używania moich brokatowych topów, na paznokciach wylądował właśnie jeden z nich (life nr 18).



Dzięki białemu piaskowi-pyłkowi od lovely z serii snow dust wszystko bardzo ładnie się błyszczało.



A w ramach przestrogi - niby niezbyt kryjący snow dust od Lovely nie nadaje się jako top do wiosennych paznokci (za to jako dodatek do bazy jak najbardziej) ;)


Jak Wam się podobają kwiatuszki? Lubicie takie motywy?

Pozdrawiam,
Pulinka ;)

czwartek, 19 marca 2015

Co mają wspólnego trójkąty z Wielkanocą?

Zapewne część z Was zaintrygował tytuł postu. Otóż trójkąty mają wiele wspólnego z tym Świętem. Na przykład (zapewne znane przez wszystkich) wstążeczkowe, styropianowe jajka.


Ostatnio rozpoczęłam rodzinną produkcję tychże jajek. Postanowiłam zrobić fioletowo-czerwone, które tak mi się spodobało, że znalazło swoje odzwierciedlenie na paznokciach.


Początkowo chciałam powycinać trójkąty z wyschniętego lakieru, jednak była to tak żmudna praca, że po kilku trójkątach zrezygnowałam i resztę namalowałam ręcznie (dlatego też część jest nierówna, krzywa).


Na środkowym paznokciu wylądował piaskowy lakier pokryty topem.


Oto i wspomniane już wstążeczkowe jajko.


Jako bazy użyłam odżywki Eveline, piasek to Delia coral prosilk nr S06, fiolet to MIYO mini drops nr 54 arctic night, czerwień to MIYO mini drops nr 165 sweet carrot. Użyłam także dwa top coaty - Golden Rose quick dry w celu przyśpieszenia wysychania oraz essence sealing top coat aby nabłyszczyć.

Jak podobają Wam się paznokcie? A może też macie jakieś nietypowe skojarzenia z Wielkanocą lub innymi świętami?

Pozdrawiam,
Pulinka.

czwartek, 12 marca 2015

Targi kosmetyczne, Warszawa 2015r.

Hej!
Jak pewnie większość z Was wie w ostatni weekend w Warszawie odbyły się Targi urodowe. Miałam jechać z przyjaciółkami, ale miałam zajęcia i nie wiedziałam o której będę mogła, więc poszłam sama. Przyszło wiele osób, ja jednak (szczęśliwie) trafiłam na lukę w dowozie osób - targowym autobusem jechało łącznie ze mną 5 osób, w kolejce do kasy czekałam 2min, na hali też był luz. Jedynie w autobusie powrotnym był ścisk :)
Niedawno ogłosiłam sobie bana na kosmetyki (a szczególnie lakiery), jednak robię wyjątek przy takich okazjach jak Targi, zakupy w TkMaxxie, czy inne okazje specjalne.


Pierwszym stoiskiem które odwiedziłam było Orly. Firma wyprzedawała lakiery po 10zł (w zeszłym roku było to 15zł). Kolorki od góry, od lewej strony: 40456 synchro, 40784 peaceful opposition, 40026 androgynie (ślicznie mieni się i w ogóle wygląda w buteleczce), 40079 it's not rocket science, 40680 heat wave, 40639 hook up, 40662 it's up to blue i śliczny fiolecik, czyli 40049 oui.


Potem poleciałam na stoisko OPI i kupiłam moje pierwsze lakiery ich firmy, czyli (od lewej) 423011 the power of pink oraz 4104011 today i accomplished zero. Są śliczne (i wcale nie mówię tak o większości lakierów).


Następnie poszłam do stoiska Sun Flower i kupiłam ozdoby do paznokci (złotko, sreberko, wielokolorowe, neonowe heksy, piórka, separator i podkładkę pod ręce). Jako gratis dostałam niebieskie ozdoby (gwiazdki x2 i łezki).




Firma Gosh sprzedawała (wyprzedawała?) swoje lakiery po 5zł, dostałam w gratisie zmywacz :) Zdublowany (specjalnie) lakier wędruje do skrzynki rozdaniowej. Od lewej są to: 571 wild lilac, 540 ocean, 612 galaxy, 617 with a twist z edycji specjalnej oraz 03 silver (teraz doczytałam, że pęka, hmm).



Na stoisku Sunny Nails zaopatrzyłam się w pędzelki i naklejki wodne (część idzie do skrzynki rozdaniowej).


Nie mogło zabraknąć papierowych pilniczków.


Postanowiłam spróbować topu Seche Vite (w zeszłym roku dostałam miniaturkę, jednak ma rozczapirzony pędzelek przez co bąbluje).


Bardzo lubię kwiatowe motywy (o tym, że lubię bajki, a w szczególności Myszkę Miki chyba nie muszę przypominać? ;) ).


I ostatnie stoisko, które odwiedziłam. Chinki były po 5zł, więc wzięłam jedną na próbę. Kolorki to 676 blue island iced tea i Color Club nr 1025 bundle of joy.

Jestem bardzo zadowolona z tegorocznych targów, pewnie też dlatego, że pracuję, więc miałam więcej pieniążków niż rok temu. Nie trafiłam tylko na stoisko paese, czego bardzo żałuję. Może jakbym miała więcej czasu i chodziła według mapki... 

Byłyście na targach? Dużo rzeczy kupiłyście? Jeśli opisałyście swoje 'zdobycze' na blogach lub wiecie o jakiś innych fajnych targach, to dajcie znać w komentarzu.

Pozdrawiam,
Pulinka :)

czwartek, 5 marca 2015

Gumki w typie invisibobble

Dzisiaj trochę nielakierowy post. Nawet trochę bardzo.
Chcę Wam pokazać gumki bez których nie wyobrażam sobie życia (a raczej wiązania włosów). No, jeszcze bardzo przydatne są spinki żabki, ale dzisiaj nie o nich.
Wyglądają niepozornie, być może nawet trochę przerażająco dla włosomaniaczek i zwykłych ludzi. W końcu jak można wiązać włosy kablem do telefonu?!


Wyglądają bardzo ładnie, jako bransoletki również. Ja swoje kupiłam na jednym ze stoisk na Marywilskiej 44 (jedna sztuka kosztowała 2zł, kupiłyśmy je na spółkę z mamą), a jedną, tę rozciągniętą kupiłam w Świecie Spinek za 2,5zł. Oryginalnie miała ona białe wzorki, które jednak się starły. 



W roli gumki. Tutaj widać 3 okręcenia gumką.


Tutaj także 3 okręcenia gumką, tylko po tańczeniu :)


Tutaj widzicie tę gumkę na warkoczu w trakcie chodzenia po górach (dokładniej to w trakcie przerwy).
Moje włosy są średnio- lub niskoporowate, za łopatki.
Ze zwykłymi gumkami miałam spory problem, ponieważ związanie włosów w wysokiego kucyka (takiego, jak na zdjęciu wyżej) wiązało się z bolącymi cebulkami, ciągnięciem włosów, ogólnie nie robiłam tego od jakiegoś czasu, bo i po co miałam się męczyć. Dlatego też włosy najczęściej wiązałam w koczka lub warkocz. Z odsieczą przyszła mi wizyta w Świecie Spinek (weszłam tam tylko po opaski, a wyszłam też z gumką). Te gumki są świetne - nic nie ciągnie (może minimalnie przy zakładaniu nowych, nierozciągniętych gumek, ale to mija i jest niczym w porównaniu do zwykłych gumek), nie bolą cebulki. Dodatkowo są świetne do olejowania, maskowania itp. ponieważ nic w nie nie wsiąka, wystarczy tylko je przepłukać czy przemyć wodą z mydłem i wytrzeć ręcznikiem.
Warto także wspomnieć o tym, że kucyki, koczki, warkocze itp. związane tymi gumkami są bardzo trwałe.
Idealne są też na noc - ja śpię na brzuchu lub boku (sporadycznie na plecach) i wcześniej ciągle mnie coś ciągnęło, a jeśli nie mogłam spać w nocy i się kręciłam, to nie raz obudziłam się z praktycznie rozpuszczonymi włosami. Tutaj koczek trochę się rozwali, ale nadal jest, włosy są związanie i nie latają.


Część z Was pewnie obawia się rozciągnięcia gumki. Po lewej widzicie gumkę zaraz po rozpuszczeniu kucyka który nosiłam całą noc i dzień i jeszcze poprzedniego dnia... No, dosyć długo w każdym razie była na włosach (oczywiście zdejmowana do rozczesania włosów). Po prawej gumka po ok. 3h od zdjęcia.

Macie takie gumki lub zamierzacie je kupić? A może dla Was to zło w czystej postaci?

Pozdrawiam serdecznie,
Pulinka :)