sobota, 26 września 2015

Żółty sweetie.

Dzisiaj będę wspominać z Wami lato i ciepło, chociaż kolorek można uznać również za jesienny, w końcu spadające liście są właśnie żółte, czerwone i pomarańczowe. Głównym bohaterem dzisiaj będzie lakier Sally Hansen sugar coat nr 400 sweetie. Już po nazwie wiadomo, że lakier ma wykończenie piaskowe, jednak nazwa jest dla mnie dziwna - sweetie kojarzy mi się raczej z różowym, a nie żółtym.

Przechodząc do tematu - lakier ma kolor żółty, jednak nie jest to neonek, raczej spokojny, pastelowy, przypomina mi taki kolor, na jaki niektórzy malują domy. Wysycha w normie i tak samo trzyma się paznokcia.







Buteleczka ma pojemność 11,8ml. Podoba mi się w niej to, że ta biała naklejka jest chropowata. Pędzelek jest szerszy, ale wygodny (kolor poniżej jest trochę za ciemny).
Jeśli chodzi o dostępność, to ja swój egzemplarz kupiłam w TkMaxxie za 14zł, w internecie znalazłam go tylko na zagranicznych stronach i jedną ofertę na allegro (jeśli chodzi o ten konkretny kolor).


Pewnie część z Was się zastanawia 'gdzie to wspominanie wakacji?'. Poniżej zdjęcie z mojego opalania się w ogródku podczas ostatniego upalnego dnia w tym roku. Czy tylko ja już tęsknię za latem?


Jak Wam się podoba ten kolorek? Lubicie piaskowe lakiery?

Pulinka ;)

poniedziałek, 21 września 2015

Jesień.

Bardzo długo mówiłam jesieni 'nie!' i nie przyjmowałam do wiadomości, że cudownego, gorącego lata, które kocham już z nami nie ma. Malowałam paznokcie na typowo letnie kolorki, nawet przerwałam czytanie książki w momencie, kiedy rozdział nazywał się 'Jesień'. Serio. Nie lubię zimna, nie jestem do niego przystosowana, mam wiecznie zimne ręce i stopy (wyjątkiem są moje ukochane temperatury 30+ ) i bardzo szybko marznę. Niestety nawet na mnie przyszedł czas i pod wpływem pogody pomalowałam paznokcie na ciemny fiolet, który ostemplowałam czernią.







Bazą tego zdobienia jest lakier, który bardzo mnie zaskoczył i teraz dziwię się sobie, że tyle czasu przeleżał w szufladzie nieużywany. Mowa o lakierze Da Vinci nr 351, który kosztuje około 2-5zł. Wysycha bardzo szybko i pewnie poświęcę mu osobny post, bo jest naprawdę bardzo fajny.





Płytka, którą użyłam do tego zdobienia pochodzi z Born Pretty Store, ma numer BP-08 i dostępna jest tutaj (obecnie w promocji za 2,06$). Tradycyjnie już przychodzi do nas zabezpieczona niebieską folią, którą należy zerwać przez użyciem. Użyłam tego wzoru, który jest najszerszy z całej płytki (ma wymiary w najszerszych miejscach ok. 4,4cm x 1,8cm) i pewnie świetnie sprawdzi się przy kolorowaniu. O stemplu pisałam już tutaj.


Do stemplowania użyłam lakieru Sally Hansen nr 370 black out, bazą jest wspomniany już Da Vinci nr 351, top coatem był Seche Vite i Kwik Kote, jako bazy zabezpieczającej użyłam Maybelline expres manicure.


Przypominam, że przy zakupach w sklepie Born Pretty Store z kodem PAPK31 dostaniecie 10% zniżki na nieprzecenione artykuły, a wysyłka na cały świat jest darmowa.

Jak Wam się podobają te paznokcie? Lubicie jesień, czy, tak jak ja, wolicie lato?

Pulinka ;)

piątek, 18 września 2015

Wakacje z paznokciami w tle (i nie tylko).

Wakacje minęły mi baaardzo szybko. Wczoraj jeszcze był jeszcze upał (pewnie ostatni w tym roku :( ), natomiast dzisiaj postanowiłam z Wami powspominać to, co się u mnie działo w te gorące wakacje, wiele ze zdjęć jest z paznokciami w tle. Kolejność chronologiczna.
Także zaczynamy!


Najwcześniejsze zdjęcie, chociaż nie do końca z wakacji, to jak najbardziej wakacyjne. Brałam udział w przedstawieniu - grałam (o ile tak można nazwać stanie z tyłu i śpiewanie w chórku ;) ) chłopkę.


Potem, podczas porządków, znalazłam wspomnienie z poprzednich wakacji - kto wie, co to jest?


Zdecydowana większość wyjazdów poprzedzona jest zakupami - tutaj szukałam okularów w TkMaxxie. Tych ze zdjęcia nie kupiłam (nadal nie wiem, czy dobrze wyglądam w takim kształcie).


18 czerwca miałam ogroooomną ochotę na coś słodkiego. Otworzyliśmy więc bombonierkę, którą mój tata dostał na święta (gdyby była moja, to już dawno by jej nie było :D ).


Potem pojechałam w góry < 3 Trzy zdjęcia są ze Słowackiego Raju, jedno z miejsca w którym spędzaliśmy większość czasu.


Bardzo szybko robię się czerwona (taka cera), szczególnie przy wysiłku, dlatego w górach unikałam zdjęć. Dzięki temu mam wiele zdjęć paznokci. I tak na zdjęciach wyżej możecie zobaczyć, jak to zabrałam morze w góry (zdobienie pokazywałam Wam tutaj).


Kolejne zdjęcie z serii 'nie, nie, nie, nie róbcie mi zdjęć!'. Oprócz paznokci możecie także zobaczyć moje ślicznie spalone uda (kefirek okazał się wtedy zbawieniem dla mnie, natomiast dla otoczenia utrapieniem. Nadal nie rozumiem, czemu nikt nie chciał mnie wtedy przytulić ;) ).


Jeden z dni, podczas których się obijałam - czyli hranolki na Słowackim Raju.


Po powrocie okazało się, że niepotrzebnie przywoziłam lentilky ze Słowacji (ale im więcej dziecko ma słodyczy, tym szczęśliwsze jest).


Jeszcze w lipcu wyjechałam ze znajomymi na mazury, na działkę kolegi i tam w sklepie znalazłam colę z napisem 'bloger' :) Paznokcie znajdziecie tutaj.


Jak wiecie 1.08 byłam na ślubie mojego brata ciotecznego. Paznokcie znajdziecie tutaj.



Potem wyjechałam dopiero na ostatni weekend sierpnia. Byłam z rodzicami nad morzem, zdjęcie wyżej zrobione po drodze w Toruniu.



Ponieważ chciałam wziąć udział w konkursie Orly, zabrałam ze sobą wszystkie lakiery ich marki...


... i malowałam nimi paznokcie na plaży. Ale o tym możecie już przeczytać tutaj.
Niestety gdzieś zniknęło mi zdjęcie, jak z mamą zrobiłyśmy sobie salon kosmetyczny na plaży i malowałyśmy paznokcie (w sumie to ja malowałam, a ona tylko zmieniała ręce, które mi podawała do malowania).


Oczywiście musiałam sobie zrobić zdjęcie podczas spaceru po plaży (woda była zdecydowanie za zimna na kąpiel, zmoczyłam się tylko do połowy ud).


I przykład jak to pogoda jest zmienna - gdy w poniedziałek (ostatniego dnia) rano przyszliśmy na plażę było pochmurnie, chociaż bezwietrznie. Zdjęcie poniżej zrobione po godzinie - gorąco, słońce piekło tak bardzo, że szybko się zmyliśmy bo już byliśmy opaleni (ja właściwie byłam spalona, bo poszłam na spacer, gdy było pochmurno i się nie smarowałam, a słoneczko wyszło, gdy byłam dosyć daleko od rodziców ;) ).


Wczorajszy dzień był piękny, słoneczny, więc szybko wyciągnęłam letnie ubrania. Poniżej moja ukochana, długa, 'oszukana' spódnica (wierzchnia warstwa jest prześwitująca).



Zdjęcie powyżej pokazuje jak spędziłam wczorajsze popołudnie - bikini, książka, słuchawki, woda, ogródek i opalanie :)

I jeszcze czynność, którą wykonywałam z wielką przyjemnością przez większość wakacji (i pewnie będę to robić dalej), czyli kolorowanie. Na początek spróbowałam kolorowanek z internetu, potem kupiłam 'wzory i ornamenty' w Biedronce, a dzisiaj odbiorę kolejne.


Czy tylko ja kolorując pisakami mam potem kolorowe ręce? :)





Brakuje tutaj tylko zdjęć z moich częstych spacerów po okolicy (mam już 'swoją' trasę) i spotkań ze znajomymi.

Jeśli chcecie być na bieżąco z tym, co się u mnie dzieje, to zapraszam do obserwowania na instagramie oraz do lajkowania fp Lakiernia Pulinki.

Jak Wy spędziliście wakacje?

Pulinka ;)

poniedziałek, 14 września 2015

Biel i róż

Też macie czasami tak, że nie możecie w nocy spać? Ja ostatnio mam tak często i potem śpię do późna (uroki wakacji ;) ), i mam wrażenie, że właśnie w czasie mojej bezsenności jestem najbardziej produktywna, bardziej niż za dnia. Piszę to głównie dlatego, żeby wytłumaczyć dziwną godzinę pojawienia się tego postu, czyli 4:24.

Zachciało mi się różu z bielą na paznokciach, pewnie dlatego, że dawno już nie nosiłam różu. Chciałam jakiś delikatny wzór, w końcu zdecydowałam się na chevron. U lewej ręki dwa paznokcie pomalowałam na różowo lakierem Rimmel 60 seconds by Rita Ora - 270 Sweet Retreat, stemplowałam wzór z płytki B. Loves Plates białym lakierem Essence nail art. stampy polish 001 stamp me white, a 3 pozostałe pomalowałam białym lakierem Bourjois la laque nr 1 white spirit i stemplowałam wspomnianym już Rimmelem. U prawej ręki 3 paznokcie były różowe, a dwa białe. Użyłam dwóch top coatów - Seche Vite, żeby przyspieszyć wysychanie baz i Kwik Kote, żeby nadać połysku i zabezpieczyć stemplowanie.






Czy Wy też nie potraficie robić zdjęć prawej ręki?


Stempel, którym odbijałam wzory jest z Born Pretty Store, pisałam już o nim tutaj.

Jak Wam się podoba ten wzór? Często nosicie na paznokciach róż?

Pulinka ;)

czwartek, 10 września 2015

Niebieski metalik

Jak wiecie w poprzedni poniedziałek wróciłam znad morza (jak ten czas szybko leci!). Ci z Was, którzy obserwują mnie na instagramie (klik) wiedzą, że na plaży malowałam paznokcie. Uprzedając pytania - na plaży było tak mało osób, że chyba nikt nie zwrócił na to uwagi. A nawet jeśli, to trudno, taką mam pasję :)
Wybrałam lakier Orly nr 40662 It's up to blue. Jest to bardzo ładny niebieski lakier (w końcu jaki inny kolor może być lepszy na pobyt nad morzem?), który kryje po 2 warstwach (u mnie 3, bo pomimo szybkiego wysychania musiałam się czegoś dotknąć). Ma metaliczne wykończenie.
Nie przedłużając - zapraszam na bardzo dużą ilość zdjęć z morzem w tle :)










Przepraszam za suche skórki, morze i wakacje nie sprzyjały im.
Buteleczka ma 18ml (czy ktoś kiedykolwiek wykończył taką pojemność?), a pędzelek jest prosty, dobrze się nim operuje. Ogromnym plusem jest to, że korek (czyli miejsce, które trzymamy w łapce) jest pokryty antypoślizgowym materiałem.


Lakieru nie pokryłam żadnym top coatem i wytrzymał na moim paznokciach 4 dni bez żadnych odprysków, jednak pamiętajcie, że jest to sprawa indywidualna.

Co myślicie o tym lakierze? Jak Wam się podoba kolor?

Pulinka ;)