piątek, 26 maja 2017

Paznokcie na Meet Beauty

Tydzień temu, 19 maja, w Nadarzynie zaczęła się konferencja dla blogerów i vlogerów urodowych, Meet Beauty. Miałam to szczęście, że mogłam w niej uczestniczyć - pewnie część z Was wie ile jest tam radości, zabawy, super ludzi, świetnej atmosfery... Nadal nie wiem, czy bardziej/lepiej będę wspominała samą konferencję, czy siedzenie, gadanie i jedzenie z dziewczynami do późnego wieczoru :D Dzisiaj jednak nie będę Wam opowiadać o samym tym wydarzeniu, o tym napiszę Wam później, a teraz pokażę Wam jakie paznokcie towarzyszyły mi przez te 3 cudowne dni :) 
Pierwszego dnia byłam w białej sukience w kwiatki i to do niej dopasowane było to zdobienie. Jest mega proste, bo składają się na nie naklejki wodne i lakier piaskowy (naklejki nakładałam na paznokcie 5 minut przed wyjściem :P ), ale jednocześnie przyciąga wzrok innych. Liczyłam na to, że w piątek, albo sobotę zmienię zdobienie, jednak zmęczenie wygrywało i po powrocie padałam spać. 








Obowiązkowe zdjęcie z identyfikatorem - zrobiłam je w piątek, więc w tle możecie zobaczyć wspomnianą już sukienkę. 


Balon z tła także pochodzi z Meet Beauty, a konkretnie ze stoiska Naturals Pharm. To zdjęcie to taki pierwszy krok do zmian, które mam nadzieję uda mi się wprowadzić, żeby blog wyglądał ładniej, przyjemniej dla oka!

Jeśli chodzi o wykorzystane produkty, to na wszystkie paznokcie nałożyłam najpierw odżywkę wibo vitamin bomb. Bazą pod naklejki wodne, które kupiłam w Rossmannie, był Bourjois la laque nr 1 white spirit. Pokryłam je top coatem Sally Hansen Insta Dri. Na kciuku i małym palcu wylądował piaskowy lakier Essence colour&go nr 156 me&my lover.

Lubicie naklejki wodne? Byłyście kiedyś na jakimś spotkaniu dla blogerów?
Pulinka ;) 

sobota, 13 maja 2017

Benzynka

Ostatnio pokazywałam Wam paznokcie pokryte folią transferową (jeśli jeszcze ich nie widzieliście, to zapraszam tutaj). Dzisiaj czas na drugą część tych paznokci - nie chciałam wszystkiego wrzucać do jednego posta, bo wyszedłby tasiemiec i byłoby za dużo wątków :)
Tym razem folię dodatkowo pokryłam stemplami. Nie chciałam niczego, co by zakryło w dużej części moją lusterkową benzynkę, wolałam coś delikatnego, dlatego postawiłam na wzór z płytki B. loves plates B.06 classy and chic. Po tym, jak pokryłam je top coatem z Rimmela to niestety efekt folii (takiego trochę 'lustra') zjadł się. Został jednak efekt benzynki - folia mieniła się na wiele kolorów, w zależności od światła, kąta... Magia! Najlepiej widać to na zdjęciach makro.














Bazą pod zdobienie był czarny lakier wet and wild E7351 Power Outage
Potem na paznokcie przeniosłam folię transferową za pomocą kleju no name (kupiłam go 3 lata temu w małym sklepiku, który już nie istnieje :( ).
Następnie pokryłam całość top coatem Essence hello foils.
Wzór pochodzi z płytki B. loves plates B.06 classy and chic. Odbijałam go przy pomocy czarnego lakieru z Born Pretty Store (dostępny tutaj) oraz przezroczystego stempla. Skórki zabezpieczyłam preparatem Born Pretty liquid peel off tape
Całość pokryłam top coatem Rimmel Super Gel

Jak Wam się podoba taka benzynka? 
Pulinka ;)

poniedziałek, 8 maja 2017

Folia transferowa

Już od długiego czasu obiecywałam sobie, że odkurzę swoje folie transferowe i użyję ich na paznokciach. Jednak jakoś nie było mi z nimi po drodze i w sumie jedyny raz miałam je na swojej studniówce, czyli sto lat temu. Wtedy nie poszło mi z nimi najlepiej, ale patrząc z perspektywy czasu, to czego innego mogłam się spodziewać, skoro zostawiłam paznokcie i makijaż na ostatnią chwilę :D Teraz dużo też pomógł mi filmik Lakierowniczki, który możecie zobaczyć tutaj. To właśnie ona w końcu skłoniła mnie do ozdobienia paznokci folią transferową.
Jeśli chodzi o użycie folii transferowej teraz, to muszę Wam powiedzieć, że zakochałam się w tym metalicznym efekcie *.* W dodatku folia, której użyłam mieni się jak benzynka - po prostu istna magia! Już wiem na co będę polowała na targach beauty days, w których wezmę udział dzięki temu, że dostałam się na Meet Beauty (właśnie się skapnęłam, że do spotkania z innymi blogerkami zostało niecałe 12 dni!). 





Zarówno folia transferowa, jak i top coat pochodzą z Essence. Dostałam je ponad 2 lata temu jako nagrodę w konkursie i niestety oba te produkty są już chyba niedostępne. Szkoda, bo w sumie sama zrobiłabym sobie mały zapas tego top coatu.





Bazą pod zdobienie był czarny lakier wet and wild E7351 Power Outage. Co prawda potrzebuje 3 cienkich warstw (lub jednej grubszej i jednej cienkiej), żeby nie było żadnych prześwitów, ale bardzo szybko schnie i po wyschnięciu jest bardzo cienki.
Top coat to Essence hello foils.
Folie transferową przenosiłam na paznokcie za pomocą kleju no name.

Jak Wam się podobają takie paznokcie? Używacie folii transferowych?
Pulinka ;)

PS. Pokazywałam Wam już je na instagramie, ale wiem, że nie wszyscy mnie tam obserwują. Dzisiaj odebrałam wizytówki, które zabiorę ze sobą na Meet Beauty :) Koniecznie dajcie znać, czy Wam się podobają!


czwartek, 4 maja 2017

Z tęsknoty za wiosną...

Pogoda nas totalnie nie rozpieszcza (to nawet za słabe określenie na to, co przez kilka ostatnich dni działo się na zewnątrz i chociaż dzisiaj, pomimo deszczu, było nawet ciepło, to od poniedziałku znowu ma być zimno :( ), dlatego w ramach wynagrodzenia widoku za oknem postanowiłam zrobić sobie wiosnę na paznokciach. Tak oto wpadłam na pomysł zrobienia (chyba) dzwonków oraz motyli. Powstały one metodą naklejek na stemplach. Jeśli o nie chodzi, to chyba jednak wolę robić naklejki na silikonowej macie, ponieważ po nałożeniu ich na paznokcie wzory są już pokryte warstwą lakieru - zmniejsza to prawdopodobieństwo rozmazania wzorków ;) 








Tłem do zdobienia jest lakier Bell secret garden nr 02 Forget me not z Biedronki. Ma fajny kolor, coś pomiędzy miętą, a błękitem, chociaż solo na moich paznokciach nie do końca mi odpowiadał. Pomijając kolor, który jest kwestią gustu, to jego wadą jest strasznie dziwna konsystencja - jest trochę gluciasty i miałam wrażenie, jakby był nie do końca wymieszany, ponieważ ma grudki.
Do pełnego krycia potrzebuje trzech warstw, które pokryłam top coatem Seche Vite. Byłam bardzo zdziwiona, gdy zobaczyłam, że lakier jest pofalowany, jest pierwszym, który zrobił mi coś takiego. Zmyłam go ze względu na fakturę i nałożyłam jeszcze raz. Notabene drugim razem malowało mi się nim lepiej, niż pierwszym. Jakbym miała określić ten lakier jednym słowem, to byłoby to "dziwny" :D 




Jak widzicie lakierów użyłam wielu... Zaczęłam od Bell secret garden nr 02 Forget me not jako bazy. Pokryłam go wysuszaczem Bell Fast dry top coat
Stemple odbiłam przy pomocy czarnego lakieru do stempli z Born Pretty Store (dostępny tutaj). Wzory odbiłam z płytki BC15, którą mam ze sklepu Lady Queen, który chyba już nie funkcjonuje. Identyczną płytkę można jednak kupić np. na aliexpress tutaj (to najtańsza opcja). Użyłam różnych stempli, na których robiłam naklejki. Kolorowałam je tintami z P2 gloss goes neon010 spaceshot, 020 bumper car, 040 free fall, 050 loop-di-loop, 060 carousel, 070 skycoaster i 080 ferris wheel. Potem pokolorowane fragmenty pokryłam białym lakierem z tej samej serii. Gdy całość wyschła pokryłam je lakierem Wet'n Wild R4508 Clear nail protector.
Przy nakładaniu naklejek na paznokcie pomocny był Kasako Docai oraz pędzelek i zmywacz do paznokci. 
Po tym, jak naklejki znalazły się na moich paznokciach pokryłam je matowym top coatem z Lovely.

Jak Wam się podoba to zdobienie? U Was też nie czuć wiosny, jeśli chodzi o pogodę?
Pulinka :)