Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maziaje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maziaje. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 marca 2017

Kolorowe maziaje ze stemplami

W ostatnim poście pokazywałam Wam kolorowe maziaje, które wykonałam przy pomocy flamastrów. Napisałam Wam w nim, że nie zostawiłam tego tła samego sobie (w sumie słowo 'tło' właśnie to sugeruje :D ), tylko pokryłam je stemplami. Dzisiaj chciałabym Wam pokazać właśnie tę kolejną część tego zdobienia, której nie pokazałam wcześniej, bo nie chciałam robić posta-tasiemca. Część z Was wie, że już od dawna bardzo podobają mi się stemple na takim kolorowym tle (moim mistrzem w takich zdobieniach jest Aneta - Not Copy a Cat, wiele razy pisałam jej w komentarzach, że muszę zrobić takie zdobienie) i w końcu zrobiłam je na swoich paznokciach.





Gdy już zrobimy tło, które nie jest jakieś trudne (sposób zrobienia go opisałam w poprzednim poście), to zdobienie jest już super banalne. Bierzemy lakier do stempli (u mnie jest to czerń, bo takie połączenie mi się najbardziej podobało spośród tych, które próbowałam na prawej dłoni, która u mnie często służy jako testowa), wybieramy dowolny wzór z płytek i stemplujemy, możemy też coś narysować, dowolność jest naprawdę ogromna. Na takim tle fajnie też wygląda złoto, ale nie jest aż tak widoczne, jak czerń. 






Baza to P2 gloss goes neon color activator
Stemplowałam czarnym lakierem od B. loves Plates & Colour Alike Kind of black przy użyciu przezroczystego stempla. Wzór pochodzi z płytki W210
Skórki zabezpieczyłam Kasako Docai, który kupiłam tutaj. Nadal podoba mi się jego zapach, ale nie wiem co to jest.
Całość pokryłam Rimmel Super Gel Top Coat.

Jak Wam się podobają takie kolorowe zdobienia, w których dużo się dzieje? Nosicie takie?
Pulinka ;)
Czytaj dalej »

czwartek, 9 marca 2017

Flamastrowe wzorki

Ostatnio na jednej z paznokciowych grup na facebooku zauważyłam szał na maziaje, które są wykonane przy pomocy pisaków/flamastrów/cienkopisów. Wykonanie jest banalnie proste - robimy kolorowe plamy na paznokciach, a potem rozmazujemy to przy pomocy spirytusu salicylowego, albo cleanera (ani jednego, ani drugiego nie miałam w domu, zamiast tego użyłam preparatu do oczyszczania skóry, który miał alkohol w składzie). Szczerze mówiąc na początku nie rozumiałam tego całego zachwytu nad tą metodą, ale jak zrobiłam je pierwszy raz - przepadłam! I to na tyle, że zdecydowałam się poświęcić jej osobną notkę pomimo tego, że później pokryłam je stemplami (zobaczycie to w następnym poście). 





To, że wyglądają pięknie i są proste do zrobienia już wiecie, więc teraz poopowiadam Wam trochę o minusach tego sposobu (w końcu nie ma rzeczy idealnych). Generalnie jest to jedna z tych metod, które dobrze wyglądają, przyciągają uwagę i w dodatku są bardzo łatwe, jednak jednym z problemów, na jakie natrafiłam było 'zjadanie' przez preparat koloru. Występowało to tylko w niektórych miejscach, mam wrażenie, że zależało to głównie od pisaka, albo jego koloru. Na szczęście jest na to prosta rada - pomazanie pisakiem w tym miejscu jeszcze raz, można to zrobić nawet jeśli nałożyłyście już top coat na paznokcie. Trzeba też raczej uważać, żeby nie nalać za dużo preparatu na paznokcie, bo wtedy Wam wszystko spłynie i się rozmaże. Jest to też trochę brudzący sposób, ale w moim przypadku używanie flamastrów zawsze kończy się umazanymi dłońmi :D







Bazą do zdobienia był P2 gloss goes neon color activator.
Całość pokryłam Rimmel super gel top coat.
Użyłam oczywiście także flamastrów i cienkopisów.

Robiłyście już takie maziaje? Podoba Wam się ten efekt?
Pulinka ;)
Czytaj dalej »