Pokazywanie postów oznaczonych etykietą paznokcie nude. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą paznokcie nude. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 marca 2019

Piórka w kolorze nude

Ostatnio mam fazę na bardziej stonowane, pastelowe i nude kolory, chociaż gdy wpadł mi pomysł na zrobienie tych czarno-zielonych wiosennych, to też nie miałam z tym problemu. Jednak żeby te paznokcie nude nie były nudne dodaję do nich złoto lub brokat. Tym razem postawiłam na to pierwsze w połączeniu z piórami. Początkowo miałam postawić na zwykłe zawijasy, ale chciałam coś trochę bardziej wiosennego. Dlatego też użyłam do stemplowania lakieru nude, a nie brązowego metalika, na którego miałam ochotę na początku ;)






Lakier Masura 904-257 Pearl of Happiness znacie już z poprzednich postów, więc jeśli chcecie przeczytać moją opinię o nim, to zapraszam do postu o zdobieniu Sylwestrowym oraz o kreskach i folii transferowej. Bardzo lubię jego delikatny magnetyczny efekt.
Złoto, którego użyłam w tym zdobieniu to (o dziwo nie mój ukochany Astor) Golden Rose Metals nr 102. Wygrałam go w konkursie na instagramie na profilu Pana Lakiera i na początku pomyślałam, że to kolejne złoto w mojej szufladzie (meh). Jednak muszę przyznać, że o ile kolorem totalnie się nie wyróżnia, to krycie ma fajne - u mnie widzicie dwie cieniutkie warstwy, myślę, że jedna grubsza też załatwiłaby sprawę.



Użyte produkty:
  • Golden Rose Metals nr 102
  • Masura 904-257 Pearl of Happiness
  • Colour Alike/B. loves plates B. an Ice Coffee
  • B. loves plates B. 08 feather fever
  • lateks do skórek
  • przezroczysty stempel
  • top coat Glisten&Glow
Dajcie znać jakie kolory ostatnio najczęściej goszczą u Was!
Pulinka
Czytaj dalej »

poniedziałek, 25 lutego 2019

Kreski i folia transferowa

Ostatnio musiałam zrobić sobie trochę wolnego od każdej dodatkowej aktywności, ponieważ powaliły mnie dwie choroby po kolei. Normalnie choruję maksymalnie raz w roku, więc teoretycznie wykorzystałam normę na ten i następny rok i mam nadzieję, że to się też sprawdzi w praktyce. 
Jednak nie jesteśmy tu po to, żeby mówić o moim zdrowiu, tylko o paznokciach. Tym razem przygotowałam coś bardzo prostego, co idealnie sprawdzi się w momencie, gdy chcecie lub musicie dłużej ponosić jedno zdobienie, a nie chcecie czegoś nudnego, jednokolorowego. W tym zdobieniu  odrost zdecydowanie nie rzuca się w oczy, a dodatkowo sporo się tu dzieje.


Tak jak widzicie na paznokciach mam nałożony lakier nude, na który nieregularnie nałożyłam klej do folii transferowej i odbiłam jej fragmenty, a na niej porobiłam czarną farbką akrylową kreski i kropki. Plusy tego zdobienia są dwa - jak Wam coś nie wyjdzie, to zawsze możecie powiedzieć, że tak właśnie miało być, a jak już same stwierdzicie, że coś trzeba poprawić, to możecie w tym miejscu odbić jeszcze raz folię transferową i namalować wzorek raz jeszcze. 



Lakierem nude, którego użyłam jako podkład tego zdobienia jest lakier Masura 904-257 Pearl of Happiness, który pokazywałam Wam już przy okazji sylwestrowego zdobienia. Jest to lakier magnetyczny, jednak ma bardzo delikatny magnetyczny efekt. 
Brokat, który widzicie na zdjęciach to lakier Born Pretty Store BP-FV01 Spring Day. Obecnie kosztuje $2,59. Jest piękny, ale ma jeden ogromny minus - praktyczny brak krycia, ponieważ drobinki zatopione są w żelkowej bazie. I uwierzcie mi, że nakładanie gąbką daje jeszcze gorszy efekt, niż nakładanie go pędzelkiem. Na moim paznokciu widzicie 5 lub 6 warstw bez żadnej bazy. O tyle dobrze, że szybko wysycha. 


Przypominam o kodzie PAPK31, który daje Wam 10% zniżki na zakupy w sklepie Born Pretty Store.

Użyte produkty:
  • Masura 904-257 Pearl of Happiness
  • Born Pretty Store BP-FV01 Spring Day
  • folia transferowa i klej do niej
  • czarna farbka akrylowa
  • top coat Glisten&Glow
Co ile zmieniacie zdobienie na paznokciach? Potrzebujecie czasami takich zdobień, przy których odrost nie rzuca się w oczy?
Pulinka
Czytaj dalej »

środa, 3 września 2014

Czyżby poezja na paznokciach?

Po szaleństwach z neonkami i różnymi wzorkami zapragnęłam klasyki. Poza tym miałam tylko chwilkę na ogarnięcie paznokci przed urodzinami babci i szłam spać (a raczej uciąć sobie drzemkę po bardzo długiej nocy). Zależało mi na czymś, co będzie pasować do wszystkiego, będzie stonowane i zrobienie nie zajmie mi dużo czasu. Postawiłam więc na cielisty lakier firmy Poezja, o numerku 13/1, kupiony w zeszłe wakacje, pomiędzy spotkaniem a kursem na prawko (piękne czasy...). Kosztował 3,5zł w jakimś osiedlowym sklepiku w Warszawskim Ursusie .








Kolor jest cielisty, nude. Krycie ma niezłe - wystarczyły dwie warstwy. Schnie dosyć dobrze, nic mi się nie odcisnęło. Jest dosyć gęsty, w związku z tym dla niektórych może być trudny w obsłudze, aczkolwiek na moich paznokciach wszystko się ładnie wyrównało. 
Niestety pod koniec drugiego dnia miałam starte końcówki. 

Znacie tę firmę? Lubicie nud(n)e paznokcie?
Pozdrawiam,
Pulinka ;)
Czytaj dalej »