Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pierre Rene nr 320 forever red. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pierre Rene nr 320 forever red. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 25 grudnia 2022

Wesołych Świąt!

Święta w pełni, więc najwyższy czas pokazać Wam jakie paznokcie będą towarzyszyć mi podczas tegorocznego Bożego Narodzenia. Ale zanim to chciałabym Wam serdecznie życzyć dużo zdrowia, spokoju, spełniania swoich marzeń i żebyście zawsze byli sobą. Wszystkiego najlepszego! 
A wracając do paznokci - w tym roku postawiłam na wszystko to, co kojarzy się ze Świętym Mikołajem, czyli renifera, prezent, choinkę no i przede wszystkim samego Świętego, którego zmalowałam ręcznie. Notabene muszę przyznać, że to jedno z moich najbardziej udanych Świątecznych paznokci. 





Do tego zdobienia użyłam dwóch lakierów bazowych - na serdecznym paznokciu (czyli tam, gdzie Święty Mikołaj) wylądował lakier Orly You go girl!. Niezmiennie zachwycam się tą nazwą! Kryje po dwóch warstwach i jak widać idealnie nadaje się jako kolor pod twarze. 
Drugim lakierem jest Pierre Rene nr 320 forever red. Kryje w pełni po dwóch warstwach i ma metaliczne wykończenie. Normalnie nie przepadam za czerwonymi lakierami u siebie, ale w przypadku Świąt bardzo je lubię! 






Poza Mikołajem, którego malowałam ręcznie, cała reszta to stemple - do tego użyłam płytki Moyou Noel nr 05 (link do sklepu w którym ją kupiłam). Muszę przyznać, że tak jak zazwyczaj nie przepadałam za warstwowym stemplowaniem, bo miałam problemy z wcelowaniem w odpowiednie miejsce, tak tutaj naprawdę dobrze to wyszło i sprawiło mi przyjemność! Jedyne, co musiałam delikatnie poprawić, to renifera ;)




Dajcie znać jak spędzacie Święta i jak podoba Wam się to zdobienie!
Pulinka
Czytaj dalej »

niedziela, 5 sierpnia 2018

Palmy na tle zachodzącego słońca

Jako że wakacje są w pełni, to nie mogłam nie zrobić plażowych paznokci. Rok temu niestety ich nie zmalowałam, za to mogliście je oglądać dwa lata temu, trzy lata temu oraz cztery lata temu (ostrzegam, że ostatnie są najgorsze, natomiast w mojej opinii najlepiej wyszły mi te robione trzy lata temu). W tym roku postanowiłam jednak nie robić znowu 'klasycznej' plaży i wody w czasie dnia, tylko pójść  bardziej w zachód słońca. Zrobiłam czerwono-pomarańczowy gradient i na nim namalowałam farbkami palmy, plażę i odlatujące ptaki. Powiem Wam, że było to chyba najłatwiejsze zdobienie w tym temacie, jakie do tej pory zrobiłam. 






Jak może wiecie nie lubię u siebie czerwonych paznokci. Oprócz tego, że wydają mi się takie 'dorosłe', to moje dłonie przy nich, nawet pomimo lekkiej opalenizny, wyglądają bardzo blado, co widać na zdjęciach. Jednak czerwień w towarzystwie pomarańczu i takiego zdobienia naprawdę przyjemnie się nosiła - no bo kto nie chciałby przynajmniej na chwilę przenieść się na fajną, małą wysepkę i móc się tam polenić? Wiem, że temperatura ostatnio (przynajmniej w Polsce) jest iście wyspiarska, ale jednak mi brakuje jeszcze plaży, odpoczynku i braku zmartwień ;) 






Najpierw pomalowałam paznokcie lakierem Eveline special effects gel shine nr 254. Potem zrobiłam gradient lakierem Pierre Rene nr 320 forever red oraz MIYO mini drops nr 122 Peach shake, dzięki któremu paznokcie pięknie się mieniły < 3. Czarną farbką z Flying Tigera namalowałam palmy, plażę oraz ptaki. Całość pokryłam topem Glisten&Glow.

Dajcie znać, czy podoba Wam się to zdobienie? Też chciałybyście się przenieść do ciepłych krajów?
Pulinka
Czytaj dalej »