W środę swoje urodziny miała visennanails 🎉 Agnieszko, z okazji urodzin życzę Ci dużo zdrówka, spełnienia marzeń, paznokciowej weny i wszystkiego najlepszego ❤️
A z tej okazji zmalowałyśmy paznokcie w kolorze nude z marmurkiem - mam nadzieję, że Agnieszce się spodoba! Wszystkie prace znajdziecie tutaj #urodzinyvisennanails ❤️
W przypadku moich paznokci lakierem bazowym był Rimmel super gel numer 012 soul session. Bardzo go lubię i używam na zmianę z Rimmel super gel nr 013 bare hug do nudziakowych zdobień, bo mają tylko odrobinę inne kolory - ten który mam na paznokciach jest cieplejszy niż 013 bare hug.
Przy tym zdobieniu byłam cwana i użyłam stempli - wzór pochodził z płytki Born Pretty Store L079, natomiast odbijałam go lakierami B. loves plates B. an arctic snow (biel), B. a pure gold (złoto) oraz B. a hot chocolate (brąz).
Dajcie znać jak podoba Wam się moja wersja marmurka!
Wszelkiego rodzaju pyłki i flejki od jakiegoś czasu stały się bardzo popularne. Sama lubię je na paznokciach, chociaż nie używam hybryd i nienawidzę bałaganu, jak robi się przy nakładaniu wszelkich efektów. Pomyślałam więc, że może użycie silikonowej pacynki sprawi, że bałagan będzie mniejszy. Poza tym chciałam też zobaczyć, czy efekty nałożone przy pomocy silikonowej pacynki będą różniły się od tych nakładanych tradycyjną, która często jest też do nich dołączana. Dodatkowym argumentem za była łatwość czyszczenia i wielokrotność użytku silikonowej końcówki. Okazuje się, że bałagan jest taki sam, efekt końcowy trochę się różni, ale nie zawsze, a silikon naprawdę bardzo łatwo się czyści. Wśród minusów mogę wymienić jeszcze to, że aplikacja tradycyjną pacynką przebiega minimalnie szybciej. Żeby dokładnie pokazać Wam używanie silikonowej pacynki nagrałam filmik, w którym pokazuję sam proces nakładania oraz efekt końcowy przed oraz po pokryciu top coatem - zapraszam do oglądania.
Oprócz złotego pyłku wszystkie efekty nakładałam na czarny lakier pokryty klejem do folii transferowej. Kleju użyłam, żeby na paznokciach stworzyć lepką warstwę, jakby dyspersję.
Na zdjęciach poniżej na zdjęciu po lewej stronie wzornik nie jest pokryty topem, po prawej już jest. Użyłam tutaj top coatu Essence metal shock i jestem mocno zdziwiona, że żaden efekt nie został 'zjedzony' przez top.
W każdym przypadku w 'paznokieć' po prawo efekt jest wcierany silikonową pacynką, po lewej tradycyjną. Niektóre pyłki, efekty wyglądają inaczej po wtarciu ich w dwa różne sposoby, ale część z nich wygląda identycznie.
Flejki, które kupiłam tutaj. Te konkretne mają numer 6.
Niestety nie pamiętam dokładnie które to były flejki, więc nie podam Wam dokładnego linku do nich.
O tym kleju do folii transferowej pisałam Wam tutaj. Nie wiem, czy coś się z nim stało, czy ze mną (ostatnio baaaardzo drażni mnie większość zapachów), ale zaczął niesamowicie śmierdzieć.
Miałam taką wizję w swojej głowie - uciekający Kopciuszek o północy. Niebieskie tło, niebieska sukienka, na jej górze drobinki, których na dole sukienki prawie nie ma. Taka klasyczna, baśniowa kiecka, o której marzy większość małych dziewczynek. Jak to czasami bywa - nie wyszło mi to, co zaplanowałam. Miejscem, w którym moja wizja upadła jest cieniowanie sukienki drobinkami. Nijak mi to nie chciało wyjść, w dodatku Kopciuszek też nie wyszedł mi za bardzo uciekający, jest raczej spokojnie idący. Kto wie, może w tej chwili zmierza właśnie do Księcia ;) W każdym razie zdecydowałam się zrobić jeszcze bardziej księżniczkową sukienkę - całą srebrną i holograficzną. Wizja Kopciuszka jednak została, dlatego bohaterka tego wpisu ma blond włosy.
Przypominam o kodzie na zakupy w Born Pretty Store! Jeśli przy zamówieniu wpiszecie kod 'PAPK31', to dostaniecie 10% zniżki na nieprzecenione artykuły.
W celu wykonania tego zdobienia najpierw pomalowałam paznokcie na palcach środkowym i serdecznym niebieskim lakierem Golden Rose nr 68, natomiast na pozostałych paznokciach wylądował piaskowy lakier Pierre Rene nr 10 Sand Effect - ma on udawać ciemne, nocne niebo.
Następnie przy pomocy farbek narysowałam kontury księżniczki, a sukienkę pokryłam topem Sally Hansen Insta Dri, na który przyczepiałam holograficzne kawałki, które dostaniecie tutaj. Potem poprawiłam kontury, domalowałam głowę i pokolorowałam rękę. Paznokcie, na których był Kopciuszek pokryłam w całości top coatem.
Jestem ciekawa, jak Wam się podoba moja wersja Kopciuszka? Lubiłyście tę bajkę w dzieciństwie?
Czeeść! Dzisiaj kolejny prosty sposób na ozdobienie paznokci, w efekcie którego paznokcie wyglądają pięknie, są obłędne - przypominają mi galaktykę. Nie mogę przestać się w nie wgapiać, a fakt, że zrobienie ich zajęło mi bardzo mało czasu sprawia, że lubię je jeszcze bardziej! O czym mowa? O zwykłych płatkach folii nałożonych na czarny lakier i pokrytych matowym top coatem.
Wiecie, że bardzo lubię zwykłe lakiery i nawet pomimo tego, że mam w domu hybrydy, to jeszcze ani razu nie pokazywałam ich na blogu. W sumie na paznokciach u rąk miałam jedynie bazę hybrydową, ale to się pewnie zmieni, gdy w końcu pojadę gdzieś na dłużej, wtedy prawdopodobnie postawię właśnie na hybrydę. Póki co, jedyne co mnie kusi w hybrydach, to wszelkie syrenki, sweterki, holo pyłki i tym podobne rzeczy, które trudno zrobić na zwykłych lakierach. Warstwa dyspersyjna i utwardzanie w lampie pozwalają na naprawdę fajne kombinacje! Kto jednak powiedział, że nie można takich efektów uzyskać na zwykłych paznokciach? Kombinowałam, kombinowałam i w końcu wpadłam na to, że klej do folii transferowych daje bardzo podobną, lepką warstwę, co świeżo utwardzony, hybrydowy lakier kolorowy. Użyłam go w połączeniu z płatkami folii i BINGO! Mogę Wam jeszcze powiedzieć, że robiłam już próby na wzornikach i pyłki w takiej kombinacji także wyglądają super - niedługo pokażę Wam coś takiego też na blogu. Dodatkowo klej ma tę przewagę nad mokrym/wilgotnym lakierem, że nie ma ryzyka, że coś nam się pomarszczy, czy też odgniecie. Z resztą, cały proces powstawania tego zdobienia możecie zobaczyć na filmiku poniżej :)
Szukałam w internecie i nigdzie nie znalazłam, żeby ktoś robił już coś takiego - jeśli jest inaczej to koniecznie dajcie mi znać w komentarzu :)
Poniżej masa zdjęć przy różnych oświetleniach (stąd różny odcień mojej skóry) - czy ta folia nie jest piękna?
Jeśli chodzi o same płatki folii - moje dostałam w ramach współpracy ze sklepem Born Pretty Store. Do wyboru jest sporo kolorów, a raczej połączeń kolorystycznych, bo są to kameleonki. Te, które ja mam znajdziecie tutaj za $2,59. Moje są niby w kolorze 3, ale mam wrażenie że przez pomyłkę dostałam kolor 2. I tak bardzo mi się podoba, więc dla mnie to nie problem. Całość przychodzi w holograficznym woreczku strunowym razem z pacynką, która jest świetna do nakładania płatków na paznokcie.
Jako bazę pod to zdobienie użyłam lakieru Eveline Vinyl Gel nr 211. Więcej kolorów z tej serii i całą moją opinię na ich temat możecie przeczytać tutaj.
W ruch poszedł także klej do folii transferowej (no name) oraz wspomniane płatki folii.
Całość pokryłam matowym top coatem z Eveline.
Przypominam, że z kodem PAPK31 dostaniecie 10% zniżki na nieprzecenione artykuły w sklepie Born Pretty Store. Wysyłka (nierejestrowana) jest darmowa.
Używałyście już płatków folii? A może już wpadłyście na pomysł nakładania pyłków na folię transferową i to wcale nie jest odkrycie Ameryki?
Pulinka
PS. Prawie zapomniałam, że dzisiaj obchodzę 5 rocznicę odkąd zaczęłam blogować o paznokciach! Sto lat dla mojej pasji! <3 p="">3>
Która z nas nie uwielbia naklejek wodnych? Są super - w prosty, przyjemny i szybki sposób można stworzyć coś wow na swoich paznokciach. Niektórzy uważają to za małe oszukiwanie, ale ja tak nie myślę, w końcu tak można określić też stemple i każdy inny sposób ozdabiania paznokci, który nie jest ręcznym malowaniem. Dla mnie jednak naklejki wodne są świetną alternatywą, szczególnie gdy nie mamy za dużo czasu. Bardzo lubię wybierać je też do testów, w ramach współpracy (szczególnie dlatego, że normalnie jest mi ich szkoda i zostawiam je na większe okazje, podczas gdy na te większe robię jakieś bardziej skomplikowane zdobienia - logika :D ). Tak też było, gdy po przerwie odezwała się do mnie jedna z pracownic Born Pretty Store. Wybrałam sobie do testów m.in. arkusz naklejek wodnych, z którego jeden wzór możecie zobaczyć poniżej.
Tym razem moje paznokcie są bardzo krótkie. Powód jest prosty - poszłam do nowej pracy i nie wiedziałam, czy mogę mieć długie i kolorowe paznokcie. Wyobraźcie sobie moją minę, gdy przy kserze spotkałam koleżanki z pracy podziwiające długie, tęczowe paznokcie jednej z nich, podczas gdy ja poprzedniego dnia zmywałam i spiłowywałam swoje paznokcie :D
Początkowo miałam postawić na inny wzór (konkretnie to psy, które możecie zobaczyć na dole, na zdjęciu gdzie jest pokazany cały arkusz), ale powiedzcie - czy te jelonki nie są przeurocze? Czy ktoś patrząc na nie może się im oprzeć? ;)
Poza tym na psiaki miałam trochę za krótkie paznokcie, ale jak tylko trochę podrosną, to na pewno Wam je pokażę!
Bazą pod naklejki wodne jest lakier Eveline vinyl gel nr 202 (całą kolekcję i moją recenzję możecie zobaczyć tutaj).
Naklejki pokryłam top coatem z Rimmela z serii super gel.
Jeśli chodzi o same naklejki to znajdziecie je tutaj. Za cenę $1,59 dostajemy 12 różnych wzorów całopaznokciowych. Uważam, że to bardzo tanio. Wszystkie wzorki są w zwierzaki - znajdziemy tutaj pandy, jelonki, chomiki, psy i koty. Według mnie wszystkie są urocze!
Nie miałam żadnych problemów z nakładaniem ich na paznokcie. Jedyne co, to mogłyby być trochę szersze, ale wystarczy dobrze dobrać bazę (lub delikatnie domalować z boku) i nic nie widać.
Przypominam Wam o kodzie rabatowym PAPK31, który daje Wam 10% zniżki na wszystkie nieprzecenione rzeczy.
Co myślicie o naklejkach wodnych? Lubicie ich używać?