Podczas mojej nieobecności miałam studniówkę - 1.02.2014r. Tego dnia mój chłopak (równocześnie kolega z klasy) miał urodziny, wszyscy cały dzień udawaliśmy, że nic takiego nie ma miejsca i podczas zdjęć klasowych zaczęliśmy śpiewać 'sto lat' i daliśmy mu tort.
Oprócz tortu właściwie nic nie było tak, jak chciałam - w sobotę, w dzień usnęłam na kilka godzin, potem przyjechała koleżanka na paznokcie, a ja swoich jeszcze nie miałam nawet zaczętych. W efekcie cały mój makijaż to był podkład + puder + kreska + tusz. A paznokcie rozwaliły się podczas studniówki, tylko jeden się uratował.
Tak wyglądałyśmy - koleżanka, której robiłam paznokcie jest pierwsza od lewej, ja jestem w środku. Cały dzień chodziłam na wałkach, a włosy wyglądają, jakbym je specjalnie prostowała :P
Paznokcie koleżanki - na granatowym lakierze miss selene nr 228 zrobiony gradient lakierem essence C&G nr 82 - rich & pretty. Na wspólnym zdjęciu tego nie widać, ale miała ona srebrne dodatki.
Zdjęcia robione w szkole, komórką ;)
A to już moje - folia transferowa, którą używałam po raz pierwszy - zeszło mi się z nią godzinę, bo nie chciała mi się odbijać (już wiem, co robiłam źle), dodatkowo już na polonezie na połowie jednego paznokcia jej nie było - mój błąd, bo wszystkie paznokcie, oprócz tego, który się zachował, pokryłam tylko jedną warstwą topu matującego od Lovely, ten natomiast pokryłam topem od Golden Rose quick dry i dwoma warstwami matu. Mam nauczkę na przyszłość :)
Paznokieć, który przetrwał trzymał się około 4-5dni, resztę zmyłam i pomalowałam granatowym lakierem Editt magnetyczny :)
Studniówka nie była fajna - słaby DJ, słaba muzyka. Na szczęście 4marca mamy w szkole bal Staszicowy i m.in. ja będę układała playlistę :D
Jak wspominacie Wasze studniówki? :)
Pozdrawiam serdecznie :)
Ps. zdjęcia ze studniówki powinniśmy dostać za około miesiąc, więc wtedy wstawię ich więcej :)







