Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Masura 904-257 Pearl of Happiness. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Masura 904-257 Pearl of Happiness. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 grudnia 2021

Zimozielone #zimazowidia

W trzecim tygodniu projektu #zimazowidią tematem są zimozielone. Chodzi o gałęzie drzew, które są zawsze zielone, gwiazdę betlejemską i inne tego typu rośliny. Na moich paznokciach możecie zobaczyć gałązki choinki, która stoi w środku lasu, przykryta śniegiem, którą ktoś ubrał w bombki i łańcuch. Oczywiście od śniegu niektóre bombki spadły, więc leżą na miękkim puchu. Cudny, magiczny widok, prawda?








Bazą tego zdobienia była Masura 904-257 Pearl of Happiness. Bardzo ją lubię i już nie raz Wam ten lakier pokazywałam (towarzyszyła mi także podczas zaręczyn!). Myślę, że świetnie się sprawdziła i nawet bez użycia magnesu i zmatowiona wygląda świetnie. Widzicie tutaj dwie warstwy na których dosyć szybko zaczęłam działać z farbkami, a mimo wszystko nic złego się nie stało ze zdobieniem. 




Zdobienie ponownie malowałam w całości ręcznie przy pomocy farbek akrylowych z flying tigera. Sprawdzają się naprawdę super. Jednak nie ma w tym zestawie złotej farbki (być może ją dokupię oddzielnie), a poza tym chciałam dodać do (matowego) zdobienia trochę błysku, więc zawieszki bombek i łańcuch zrobiłam przy pomocy lakieru Maga inna bajka numer 818 Lustereczko powiedz. To bardzo przyjemne złotko, idealne na sezon świąteczny (i nie tylko)! Ręczne malowanie daje mi sporo radości, no i też czasami większe pole do popisu, chociaż wzory nie są idealne.



Dajcie znać jak podoba Wam się wizja ozdobionej choinki w środku lasu!
Pulinka
Czytaj dalej »

sobota, 19 czerwca 2021

Zaręczynowe!

Ostatni czas obfitował w naszej rodzinie w różne wydarzenia - najpierw ślub mojego brata (niedługo pokażę Wam jakie paznokcie miałam tego dnia, wrzucam je jako drugie, bo tak zdecydowaliście na instagramie!), a krótko potem mój mężczyzna zadał mi najważniejsze pytanie w trakcie naszego związku. I tak od 1 maja 2021 jestem narzeczoną! Było romantycznie, niespodziewanie i bardzo fajnie - nadal wspominam zaręczyny z wielkim uśmiechem na ustach i mam ochotę krzyczeć jak Monica w Przyjaciołach "I'm engaged! I'm engaged!" 😄. W dniu zaręczyn dostałam chyba największy bukiet róż w swoim życiu (który ususzyłam i oprawiłam w ramkę). Teraz przed nami planowanie ślubu i wesela, ale tymczasem chciałabym Wam się pochwalić paznokciami, które miałam tego dnia (a przy okazji także pierścionkiem!). Jako że był to wyjazd postanowiłam zrobić paznokcie u obu dłoni takie same (chociaż w sumie raczej bardzo podobne) i bardzo się z tego cieszę. Paznokcie u prawej dłoni mam krótsze, dlatego tutaj postawiłam na kremowe lakiery, natomiast na lewej postawiłam na perłowe i z drobinkami, więc tutaj się działo!





Zdjęcia robiłam dużo później po ich zrobieniu, dlatego widać tutaj odrost. Ale widać też, że klasyczne lakiery też się bardzo dobrze trzymały! W przypadku lewej dłoni ten nudziakowy, klasyczny lakier to masura 904-257 Pearl of happiness. To lakier magnetyczny, ale tutaj go nie magnesowałam. Bardzo fajnie kryje no i będę miała do niego sentyment już do końca życia (jak do wszystkich lakierów, które tutaj zostały użyte). Z kolei jego hybrydowym odpowiednikiem na lewej dłoni był lakier Eveline numer 315 light nude. 







Drugimi użytymi tutaj kolorami były jeansowe/granatowe lakiery. W przypadku lakierów klasycznych ponownie była to Masura 904-195 The Universe. To także był lakier magnetyczny, którego nie namagnesowałam. Bardzo lubiłam go już przed zaręczynami (jest idealny do zdobień typu galaxy!), a teraz już w ogóle jest moim ulubieńcem! W przypadku lakieru hybrydowego użyłam hi hybrid x naked #312. Ma bardzo dobre krycie, w ogóle odkąd okryłam lakiery tej firmy to bardzo je polubiłam!






Jak Wam się podobają moje zaręczynowe paznokcie? 
Pulinka
Czytaj dalej »

niedziela, 7 lutego 2021

Malinailove - kocie oczy

Ze sporym opóźnieniem spowodowanym sesją (która już prawie za mną) chcę Wam pokazać kolejne zdobienie z wyzwania paznokciowego #malinailove. Tematem były kocie oczy. I tutaj interpretacje mogą być różne - użycie lakieru z efektem kociego oka (czyli magnetycznych) lub wszelkie wariacje z kotami. Ja zdecydowałam się na połączenie tych dwóch poprzez użycie jasnego różowego/nudziakowego (dla mnie to taki kolor na pograniczu tych dwóch) magnetycznego lakieru oraz naklejek wodnych z kotami.


Koniecznie zajrzyjcie na hasztag #malinailove - dziewczyny wrzucają swoje piękne prace w większości na bieżąco. Można znaleźć piękne inspiracje na Walentynkowe zdobienia!





Ten nudziakowo-różowy lakier magnetyczny to oczywiście Masura 904-257 Pearl of Happiness. Bardzo lubię ich magnetyczne lakiery, ten konkretny pokazywałam Wam już w trzech innych postach, które polecam zobaczyć! Ładnie kryje - użyłam 2-3 warstw, każdą z nich magnesowałam. Przy zwykłych lakierach magnetycznych, z efektem kociego oka problem jest taki, że ta magnetyczna linia nie jest taka wyraźna jak przy hybrydach (co wynika z tego, że trzeba działać szybciej, bo lakier zasycha, ale z kolei wysycha wolniej niż hybryda w lampie, więc efekt się rozmywa...). Myślę jednak, że Masura daje tutaj radę!




Na pozostałych paznokciach odbiłam wzór z serduszkową girlandą z Walentynkowej płytki Born Pretty Store Valentine's Day BP-L004. Nie widzę jej już na stronie, więc chyba jest już niedostępna, a szkoda, bo ma bardzo fajne wzory!
Z kolei kotki to naklejki wodne. Szukałam jakiś stempli, ale niestety nie znalazłam niczego fajnego oprócz kotków z Walentynkowej płytki, którą użyłam do tego zdobienia (a nie chciałam powtarzać tego samego wzoru po raz drugi w tak krótkim czasie, bo tych kotków użyłam do zdobienia na urodziny Braggaxyz). Sięgnęłam więc po naklejki wodne! Są według mnie świetnym wyborem :) 




Dajcie znać jak Wam się podoba takie słodkie, kocie zdobienie?
Pulinka
Czytaj dalej »

wtorek, 5 marca 2019

Piórka w kolorze nude

Ostatnio mam fazę na bardziej stonowane, pastelowe i nude kolory, chociaż gdy wpadł mi pomysł na zrobienie tych czarno-zielonych wiosennych, to też nie miałam z tym problemu. Jednak żeby te paznokcie nude nie były nudne dodaję do nich złoto lub brokat. Tym razem postawiłam na to pierwsze w połączeniu z piórami. Początkowo miałam postawić na zwykłe zawijasy, ale chciałam coś trochę bardziej wiosennego. Dlatego też użyłam do stemplowania lakieru nude, a nie brązowego metalika, na którego miałam ochotę na początku ;)






Lakier Masura 904-257 Pearl of Happiness znacie już z poprzednich postów, więc jeśli chcecie przeczytać moją opinię o nim, to zapraszam do postu o zdobieniu Sylwestrowym oraz o kreskach i folii transferowej. Bardzo lubię jego delikatny magnetyczny efekt.
Złoto, którego użyłam w tym zdobieniu to (o dziwo nie mój ukochany Astor) Golden Rose Metals nr 102. Wygrałam go w konkursie na instagramie na profilu Pana Lakiera i na początku pomyślałam, że to kolejne złoto w mojej szufladzie (meh). Jednak muszę przyznać, że o ile kolorem totalnie się nie wyróżnia, to krycie ma fajne - u mnie widzicie dwie cieniutkie warstwy, myślę, że jedna grubsza też załatwiłaby sprawę.



Użyte produkty:
  • Golden Rose Metals nr 102
  • Masura 904-257 Pearl of Happiness
  • Colour Alike/B. loves plates B. an Ice Coffee
  • B. loves plates B. 08 feather fever
  • lateks do skórek
  • przezroczysty stempel
  • top coat Glisten&Glow
Dajcie znać jakie kolory ostatnio najczęściej goszczą u Was!
Pulinka
Czytaj dalej »

poniedziałek, 25 lutego 2019

Kreski i folia transferowa

Ostatnio musiałam zrobić sobie trochę wolnego od każdej dodatkowej aktywności, ponieważ powaliły mnie dwie choroby po kolei. Normalnie choruję maksymalnie raz w roku, więc teoretycznie wykorzystałam normę na ten i następny rok i mam nadzieję, że to się też sprawdzi w praktyce. 
Jednak nie jesteśmy tu po to, żeby mówić o moim zdrowiu, tylko o paznokciach. Tym razem przygotowałam coś bardzo prostego, co idealnie sprawdzi się w momencie, gdy chcecie lub musicie dłużej ponosić jedno zdobienie, a nie chcecie czegoś nudnego, jednokolorowego. W tym zdobieniu  odrost zdecydowanie nie rzuca się w oczy, a dodatkowo sporo się tu dzieje.


Tak jak widzicie na paznokciach mam nałożony lakier nude, na który nieregularnie nałożyłam klej do folii transferowej i odbiłam jej fragmenty, a na niej porobiłam czarną farbką akrylową kreski i kropki. Plusy tego zdobienia są dwa - jak Wam coś nie wyjdzie, to zawsze możecie powiedzieć, że tak właśnie miało być, a jak już same stwierdzicie, że coś trzeba poprawić, to możecie w tym miejscu odbić jeszcze raz folię transferową i namalować wzorek raz jeszcze. 



Lakierem nude, którego użyłam jako podkład tego zdobienia jest lakier Masura 904-257 Pearl of Happiness, który pokazywałam Wam już przy okazji sylwestrowego zdobienia. Jest to lakier magnetyczny, jednak ma bardzo delikatny magnetyczny efekt. 
Brokat, który widzicie na zdjęciach to lakier Born Pretty Store BP-FV01 Spring Day. Obecnie kosztuje $2,59. Jest piękny, ale ma jeden ogromny minus - praktyczny brak krycia, ponieważ drobinki zatopione są w żelkowej bazie. I uwierzcie mi, że nakładanie gąbką daje jeszcze gorszy efekt, niż nakładanie go pędzelkiem. Na moim paznokciu widzicie 5 lub 6 warstw bez żadnej bazy. O tyle dobrze, że szybko wysycha. 


Przypominam o kodzie PAPK31, który daje Wam 10% zniżki na zakupy w sklepie Born Pretty Store.

Użyte produkty:
  • Masura 904-257 Pearl of Happiness
  • Born Pretty Store BP-FV01 Spring Day
  • folia transferowa i klej do niej
  • czarna farbka akrylowa
  • top coat Glisten&Glow
Co ile zmieniacie zdobienie na paznokciach? Potrzebujecie czasami takich zdobień, przy których odrost nie rzuca się w oczy?
Pulinka
Czytaj dalej »