Pamiętacie lakier o zapachu mojito o
którym Wam ostatnio pisałam? Jeśli przeoczyłyście jego recenzję i
chciałybyście ją przeczytać to zapraszam tutaj.
Ponieważ sam, jednokolorowy, bez żadnych dodatków lakier jest troszku nudny stwierdziłam, że trzeba coś w tym zrobić. I tak powstały róże przy pomocy lakieru Sally Hansen Salon Manicure nr 543 Berry Importan w wersji 'podstawowej' oraz rozbielonego przez białego marmurka od Lemaxa.
Jednak dla mnie nadal było nudno. Zdecydowałam się więc na delikatne cieniowanie przy pomocy marmurka, którym rozbielałam lakier Sally Hansen.
Jak Wam się podoba to zdobienie? Lubicie róże, czy może Wam się 'przejadły'?
Pozdrawiam,
Pulinka ;)