Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lakier. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lakier. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 listopada 2016

PKiN

W zeszłe wakacje lipiec zaczął mi się cudownie - wygrałam na fp colorowo konkurs na nazwę lakieru, czyli jeden z nich dostał moją nazwę. W ten sposób kolor nr 565 z kolekcji "w miastach Wa-wa" otrzymał nazwę PKiN, a ja bon na zakupy ;) Od razu wiedziałam, że przy zamówieniu wpadnie on do mojego koszyka, w końcu to częściowo moje dzieło, bo wymyśliłam mu nazwę. O ile jednak trafił do mnie już przy pierwszych zakupach, o tyle na debiut na paznokciach musiał chwilę poczekać. 
Muszę Wam powiedzieć, że ogromnie żałuję, że tyle czasu z tym zwlekałam. Jest piękny! Nie jest to typowy nudziak, to taka bardziej kawa z mlekiem, ale bardzo mi się podoba. Idealny, gdy chcemy odpocząć od ciemnych kolorów lub kolorowych zdobień, gdy potrzebujemy czegoś subtelnego, ale nie niewidocznego. 








Jeśli chodzi o stronę techniczną, to buteleczka o pojemności 8ml kosztuje 16zł i możecie ją dostać tutaj. Pędzelek jest zwykły, prosty, typowy dla Colour Alike. Lakier kryje po dwóch warstwach, dosyć szybko też wysycha na połysk (zdjęcia powyżej są bez top coatu). Jedyne do czego mogę się przyczepić, to brak nazwy na buteleczce.

Przy okazji tego postu chciałabym odpowiedzieć na pytania Agnieszki, która zatagowała mnie do Liebster Blog Award (dziękuję! :) ). Nie taguję nikogo, ale jeśli ktoś z Was chce odpowiedzieć na te pytania - zapraszam! Oto pytania i moje odpowiedzi:
1. Skąd pomysł na prowadzenie bloga?
Ci z Was, którzy kojarzą jeszcze mojego bloga na pingerze wiedzą też, że moje początki były dosyć słabe. Wszystko dlatego, że gdy zakładałam bloga miałam wakacje, dużo wolnego czasu i w sumie na spontanie postanowiłam zacząć go pisać. Ponieważ gdzieś zobaczyłam blogi o paznokciach, to właśnie na tę tematykę padło. Jak widać - ze spontana zrodziła się moja największa pasja, a bloga prowadzę już kilka lat :) Czasami te najbardziej spontaniczne, wyglądające na szalone decyzje są najlepsze.

2. Czy łatwo jest Ci pogodzić blogowanie z życiem prywatnym?
Ciężko jest czasem podczas sesji, albo jakiegoś większego maratonu na uczelni, ale generalnie daję radę.

3. Co daje Ci większą motywację: pochwały czy konstruktywna krytyka? I dlaczego?
Jestem człowiekiem, więc kocham pochwały - chyba każdy lubi słyszeć, że zrobił coś dobrze. Jednakże konstruktywna krytyka też jest potrzebna.

4. Jaki jest Twój największy życiowy sukces?
Tutaj być może Was zdziwię, bo za swój największy sukces uważam podniesienie się po każdym upadku. W przypadku dużych rzeczy - zawsze przyjdzie coś większego, a ta duża przeminie, niekoniecznie będąc tak dużą, jak myśleliśmy, natomiast upadki kształtują nasz charakter i sprawiają, że jesteśmy tacy, jacy jesteśmy i bardziej doceniamy dobre momenty. W takich sytuacjach dowiadujemy się też kto jest naszym prawdziwym przyjacielem.

5. Czy jest coś, czego mocno żałujesz?
Kilku relacji z ludźmi, aczkolwiek wiem, że dzięki nim jestem w tym miejscu w życiu, w którym jestem (a jest mi tu bardzo dobrze). Nie wiem, czy bez obecności tych ludzi w moim życiu wyglądałoby ono teraz tak, jak wygląda.

6. Do jakiego zwierzęcia byś się porównała i dlaczego?
Często jak patrzę, jak nasze psy się 'kłócą' to widzę w nich mnie i mojego brata z dzieciństwa, więc chyba do nich :D

7. Ulubiona książka/film?
Czytam różne książki i raczej nie mam jednej ulubionej. Często jednak wracam do jednej, którą dostałam od przyjaciółki, autorstwa Demi Lovato - "Bądź swoją siłą przez 365 dni roku". Film to chyba "Sekretne życie zwierzaków domowych" - koniecznie zobaczcie, jest mega zabawny :)

8. Co byś w sobie chciała zmienić?
Trochę charakter, bo za bardzo się wszystkim przejmuję.

9. Czy uważasz, że wygląd zewnętrzny jest ważny?
Jest ważny, ale nie najważniejszy. Co z tego, że ktoś jest piękny, skoro jest pusty w środku i odwrotnie ;)

10. Jaką supermoc chciałabyś nabyć i dlaczego?
Teleportację! Teraz tracę minimum 2h dziennie na dojazdy, co mnie bardzo wkurza. Poza tym mogłabym częściej widywać znajomych i rodzinę, którzy mieszkają gdzieś w świecie, a w gorszych chwilach mogłabym przenieść się do ciepłych krajów, zamiast tkwić w naszym kałużowo-jesienno-zimowym klimacie, który sprzyja przeziębieniom.

11. Co cenisz bardziej - przyjaźń czy miłość?
Przyjaźń. Mam przyjaciół na których mogę zawsze liczyć, a na miłość jeszcze nie trafiłam ;) 

Jak Wam się podoba ten kolor? Lubicie takie subtelne odcienie na paznokciach? 
Pulinka ;)
Czytaj dalej »

środa, 12 października 2016

Extravagance

W zeszłym roku dosyć często bywałam w Tk Maxxie, w tym jednak jakoś mi przeszło, być może przez większą liczbę zajęć (albo przez litość dla mojego portfela :D ). Ostatnio jednak miałam chwilę wolnego akurat obok jednego z tych sklepów, więc weszłam i znalazłam tam przepiękny lakier O.P.I. DS026 Extravagance z kolekcji "Designer Series" 2014. Ponieważ cena też zachęcała, bo kosztował około 20zł, to został już w moich rękach. 
Lakier ma mnóstwo drobinek, jest też holobłysk, dzięki czemu całość pięknie się mieni, szczególnie w słońcu. Zdjęcia niestety robiłam w świetle lamp i pokazują one tylko niewielką część możliwości tego cudaka. Kolor to taka różowa śliwka, trochę zmienia się w zależności od oświetlenia. Do pełnego krycia lakier potrzebuje 2 cienkich warstw, które bardzo szybko wysychają. U mnie trzyma się bardzo dobrze i nie odpryskuje przez co najmniej 5 dni (potem go zmyłam).  





Jak Wam się podoba ten lakier? Lubicie takie błyskotki?
Pulinka ;)
Czytaj dalej »

piątek, 3 czerwca 2016

Szaraczek

Dzisiaj bez zdobienia, za to kolejna recenzja rzeczy, którą dostałam na meet beauty (jeśli jeszcze nie widzieliście mojej relacji, to zapraszam tutaj). Tym razem jest to lakier do paznokci.
Nie wiem, czy zauważyłyście, że nie wszystkie firmy oferują w swojej lakierowej gamie szare lakiery (a z żółtymi jest jeszcze gorzej - dzisiaj w drogerii myślałam, że padnę, jak zobaczyłam, że jedna firma ma z 5 odcieni różu i ani jednego żółtego czy szarego), a jeśli już, to jest to ciemna szarość. Dla mnie jednak jasnoszary lakier jest często bazą zdobienia, dlatego też, gdy lakier w tym odcieniu, który swego czasu kupiłam w biedronce, przestał nadawać się do użytku, kupno następcy było na mojej wishliście. Gdy na meet beauty przemiła Pani przy stoisku Eveline zapytała się, czego szukam, to właśnie szary lakier był moją pierwszą myślą. Tak oto w moje łapki trafił lakier Eveline z serii Color Edition nr 125 (jak zawsze ubolewam nad brakiem nazwy każdego koloru), czyli klasyczny, jasnoszary kolorek.


Lakiery z tej serii możecie znaleźć m.in. w Rossmannie. Mają bardzo duży wybór kolorów, a każdy schowany jest w 12 mililitrowej buteleczce z szerokim pędzelkiem. Bez promocji kosztuje około 10 złotych. Krycie zależy od koloru, ten, który dzisiaj Wam pokazuję, czyli numerek 125 kryje po jednej grubszej, lub dwóch cieńszych warstwach. U mnie możecie zobaczyć dwie warstwy.
Producent na opakowaniu obiecuje szybkie wysychanie i długą trwałość lakieru. Tej drugiej kwestii nie będę rozstrzygać, bo składa się na nią za dużo zmiennych, jednak pierwsza jak najbardziej jest spełniona. Lakier wysycha bardzo szybko - zazwyczaj maluję paznokcie, nakładam Seche Vite i idę spać. Tutaj jednak pomalowałam paznokcie dwoma warstwami (wiadomo, druga schnie dłużej) i po jakiś 20-30min poszłam spać jakoś specjalnie na nie nie uważając. Rano nie miałam żadnych odgniotków, co o czymś świadczy :)










Dodatkowym atutem tego lakieru jest połysk - poniżej możecie zobaczyć dwa zdjęcia, na którym jeden (środkowy) paznokieć został pokryty Seche Vite. Jak dla mnie różnica jest minimalna, prawie niewidoczna. 
Jeśli chodzi o bąbelki, które możecie zobaczyć na zdjęciach, to jestem prawie pewna, że są one spowodowane upałem.



Podsumowując - jak dla mnie jest to bardzo dobry lakier, który szybko schnie, dobrze kryje i ma fajny połysk. Dodatkowo niska cena sprawia, że prawdopodobnie w moje łapki wpadnie więcej kolorów z tej serii. Bardzo się cieszę, że miałam możliwość przetestowania tego lakieru.

Macie jakiś lakier z tej serii? A może jeszcze o nich nie słyszeliście?

Pulinka
Czytaj dalej »

wtorek, 15 grudnia 2015

Kolejne świąteczne

Właśnie w tym momencie wszystko pokrywa się białym puchem (który pięknie wygląda, jak się na niego patrzy z ciepłego pokoju), więc jest to idealny moment na publikację kolejnych świątecznych paznokci. Jedno świąteczne zdobienie mogliście zobaczyć tutaj, a dzisiaj zapraszam na połączenie złota i czerwieni. Tak, jak Wam pisałam przy okazji recenzji lakieru Astor Quick&Shine 502 hot chocolate season (możecie ją przeczytać tutaj), ten lakier jest idealny na święta, dlatego też zdecydowałam się na połączenie go z czerwienią i stemplami. Może wybrałam trochę nietypowy wzór (kwiatki podczas zimy?), ale przypomina mi on typowo świąteczną roślinę, czyli gwiazdę betlejemską. Całość wygląda elegancko i idealnie nada się na Wigilię.








Powyżej widzicie paznokcie pokryte top coatem Seche Vite. W pewnym momencie stwierdziłam jednak, że to zdobienie będzie bardzo fajnie wyglądać też w macie. I tak oto poniżej możecie zobaczyć paznokcie pokryte matowym top coatem od Lovely (tutaj znajdziecie porównanie wszystkich moich matowych top coatów). 





Użyłam wspomnianego już lakieru Astor Quick&Shine 502 hot chocolate season, stemplowałam lakierem Avon gel finish red velvet, który bardzo dobrze spisał się w tej roli. Użyłam w sumie trzech top coatów - Seche Vite, Essence sealing top coat oraz Lovely matte top coat. Stemplowałam płytką z Born Pretty Store nr BP-08, którą dostaniecie tutaj.


Jeśli będziecie robiły zakupy na stronie Born Pretty Store to polecam skorzystać z kodu PAPK31, dzięki któremu dostaniecie 10% zniżki na nieprzecenione artykuły. W tym sklepie nierejestrowana paczka jest darmowa.


Jak Wam się podoba to zdobienie? Którą wersję wolicie?

Pulinka ;)
Czytaj dalej »

niedziela, 13 grudnia 2015

Sezon na czekoladę

Ostatnio stałam się bardziej wymagająca wobec lakierów, nie ciągnie mnie już tak do ich kupowania, jak wtedy, gdy zaczynałam blogować. Co nie zmienia faktu, że nadal to lubię - po prostu wiem już, że większość kolorów mam i teraz wybieram już raczej te, które mają w sobie 'to coś'. Podobnie było z dzisiejszym bohaterem - niby mam kilka złotych lakierów, ale raz, że żaden z nich nie jest perfekcyjny jeśli chodzi o stemplowanie (czekam na Święta, kiedy to pod choinką znajdę moją paczkę z colorowo, ale ciiii, nic o tym nie wiem :P ), a dwa, że jego kolor to coś pomiędzy złotem a srebrem.
Lakier ten był jednym z czterech kupionych przeze mnie na promocji w Rossmannie. Normalnie kosztuje około 13zł, a na promocji -49% zapłaciłam za niego około 6-7zł. Za tę cenę dostajemy 8ml lakieru Astor Quick&Shine nr 502 hot chocolate season. Jak sama nazwa wskazuje to kolor idealny na sezon czekolady, czyli zimę. To właśnie święta i ta pora roku najbardziej kojarzą mi się ze złotem (szczególnie w połączeniu z czerwienią). 
Lakier ma bardzo ładne krycie, wystarcza jedna cienka warstwa, jednak z powodu obaw o wycieranie końcówek u mnie widzicie dwie warstwy. Wysycha bardzo szybko, chociaż zdecydowanie nie jest to 45 sekund. W tym wypadku nie wspomagałam się jednak Seche Vite, co mówi chyba samo za siebie. Trzyma się bardzo ładnie bez żadnego top coatu, jedyny odprysk jaki miałam to po bliskim spotkaniu z nożem ;) Pędzelek jest szeroki, zaokrąglony na dole i bardzo wygodny.








Mówiłam już coś o tym, że nie mam (jeszcze) dobrego lakieru do stempli w kolorze złota? Tak więc nie mogło się obyć bez stemplowania Astorem. Poniżej możecie zobaczyć jak wygląda na bieli i dwóch granatach (wzorek po prawo jest nie do końca odbity z mojej winy).


Jak dla mnie jest to idealny lakier do stemplowania na bieli - już widzę białe, letnie paznokcie ze stemplami wykonanymi Astorem właśnie. Już się tego nie mogę doczekać! Na ciemnych kolorach też daje radę (czego do końca nie widać na zdjęciach, ale pewnie niedługo zobaczycie to na blogu).

Jak podoba się Wam taki srebrno-złoty lakier? Macie jakieś lakiery z tej serii, które możecie mi polecić? A może trafiłyście na idealny złoty lakier do stempli?

Pulinka ;)
Czytaj dalej »

poniedziałek, 30 listopada 2015

Kolor, który polubiłam

Czy Wy też już czujecie święta i nie możecie się ich doczekać? Póki co mamy jednak jesień, więc dzisiejsze paznokcie będą (znowu) jesienne. Jak już pewnie wiecie nie przepadam za czerwonym i pomarańczowym kolorem na swoich paznokciach, a właśnie taki kolor nosiłam przez ostatni tydzień i muszę przyznać, że go polubiłam, chociaż nie wiem, czy aż tak, żeby przekonać się całkowicie do tych kolorów. Mowa o wycofanym już lakierze Essence colour&go nr 116 gorgeous bling bling. Kolor to połączenie czerwieni i pomarańczu z mnóstwem drobinek typu flakies. Wysycha szybko, u mnie widzicie 2 warstwy bez top coatu. Pomimo tego, że jest już niedostępny, to bardzo łatwo możecie uzyskać podobny efekt nakładając po prostu na lakier top coat z takimi drobinkami.
Na zdjęciach, ze względu na oświetlenie, moja skóra przybiera różne odcienie, jednak zależało mi na dobrym oddaniu koloru lakieru.





Oczywiście nie mogłam zostawić go tak samego sobie (a przynajmniej nie na długo). Zdecydowałam się na ostemplowanie go, padło na płytkę BP-10, z której wzorów na swoich paznokciach jeszcze nie miałam. Odbija się bardzo dobrze, wzorek jest drobny, ale dobrze się przenosi. Będzie dobra zarówno dla długich, dużych paznokci, jak i tych małych i drobnych.
Tutaj z kolei z powodu sztucznego oświetlenia kolor bazowy jest wyblakły.





Do paznokci użyłam już wspomnianego lakieru Essence colour&go nr 116 gorgeous bling bling, stemplowałam czarnym lakierem Sally Hansen xtreme wear nr 370 black out, płytka ma numer BP-10 i dostaniecie ją tutaj, a stempel to mój nowy nabytek od Born Pretty Store i znajdziecie go tutaj.


Przypominam, że z kodem PAPK31 otrzymacie 10% rabatu na zakupy w sklepie Born Pretty Store, gdzie nierejestrowana przesyłka jest darmowa.

Jak Wam się podobają te paznokcie? Lubicie takie rude kolory?

Pulinka ;)
Czytaj dalej »