Co prawda jestem sama, walentynek nie obchodzę, ale dostałam dzisiaj dwa kwiatki i sama postanowiłam zamanifestować swoją największą miłość, jaką są paznokcie (którą pokazuję Wam o wiele częściej). Co prawda do perfekcji w nail arcie wiele mi brakuje, ale nic mnie tak nie odpręża. Poza tym jest to pierwsza moja pasja, która zaczęła się przypadkiem, a trwa już prawie 4 lata. Szczerze mówiąc na początku myślałam, że mi to przejdzie, ale teraz już nie wyobrażam sobie życia bez tego - to taki fragment mnie, coś, co sprawia, że jestem sobą, że czuję się szczęśliwa. I nie zrażają mnie nawet głosy, że marnuję czas, że jestem "pustą lalką", że najchętniej to tylko bym "siedziała i malowała paznokcie", że to głupie i "w ogóle jaki nail art, to tylko paznokcie!". To coś, co kocham robić i dla mnie to się liczy, a ludzie, którzy tak mówią albo mnie nie znają, albo zazdroszczą znalezienia pasji i zazwyczaj są sfrustrowani życiem. Generalnie się nie przejmuję :)
Przechodząc do paznokci - tutaj swoją premierę miał lakier do stempli z Color Alike stworzony wspólnie z B. loves Plates (wstyd się przyznać, ale od świąt leżą w szufladzie bo za bardzo nie miałam czasu). Srebrny nosi nazwę B. a Silver King i już po pierwszym użyciu mogę powiedzieć, że są niesamowite! Z płytką, którą użyłam do tego zdobienia, czyli numer QA86 miałam czasami problemy, ale myślałam, że to kwestia jej 'humoru' lub moich zdolności. Teraz widzę, że problem tkwił w lakierach, ten z CA i BLP genialnie się z nią dogaduje.
Jak już wspominałam użyłam płytki QA86, lakier piaskowy (na kciuku i małym palcu) to lovely rio nr 1, róż to rimmel Rita Ora nr 270 sweet retreat (który jest cieplejszy niż na zdjęciach, ale nie udało mi się tego oddać), stemplowałam wspomnianym już lakierem z Colour Alike & B. loves Plates o nazwie B. a Silver King, bazy peel off oraz seche vite.
Pulinka ;)








