Pokazywanie postów oznaczonych etykietą matujące topy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą matujące topy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 października 2017

Halloweenowe wyzwanie - czarny kot i szkielet

Czymże byłoby moje lakierowe życie, gdyby nie wyzwania? Bardzo je lubię za to, że sama często nie wpadłabym na to, żeby stworzyć paznokcie na dany temat, a poza tym są dodatkową motywacją do regularnego malowania paznokci i pisania. Szczególnie fajne są te tematyczne, jak ten, od GlamNailsChallenge - stworzyła ona wyzwanie Halloweenowe (więcej o nim możecie przeczytać tutaj). Sama nie obchodzę tego Święta, jednak nie wpływa to na to, że tematyczne paznokcie będą się pojawiały. Dodatkowo, ponieważ nie jest to wyzwanie, gdzie trzeba malować paznokcie codziennie, to będę starała się wrzucać je pojedynczo na bloga. Wyjątkiem jest dzisiejszy post, w którym widzicie dwa zdobienia. Wszystko dlatego, że źle spojrzałam i myślałam, że pierwszy temat jest do 4/10/17 ;)



Pierwsze paznokcie miały temat koci, a dokładniej "czarny kot". Jak wiecie, jestem typową psiarą, ale uważam, że koty też są bardzo fajne! Powiem Wam, że te paznokcie nosiło mi się bardzo przyjemnie i uważam, że są urocze, chociaż w klimacie Halloweenowym.
Bazą zdobienia był lakier MIYO mini drops. Koty namalowałam farbkami z Flying Tigera, a następnie pokryłam całość Seche Vite.


Tematem drugich paznokci był szkielet. Paznokcie są odwzorowaniem tego zdobienia i zrobiłam je, po czym, dla odmiany od kotków, zaczęły mnie trochę przerażać, bo kojarzą mi się z masowymi grobami. 
Szary lakier do Eveline color edition nr 125, a czarny to wet and wild E7351 Power Outage. Kości namalowałam farbkami, a całość pokryłam matowym top coatem. 

Jestem ciekawa, czy obchodzicie Halloween? Jak Wam się podobają te paznokcie?
Pulinka
Czytaj dalej »

sobota, 22 października 2016

Sen o Japonii

Ten tydzień wyzwania sprawił mi trochę kłopotu - Azja to nie moja 'bajka' i nie wiedziałam, co namalować na paznokciach. Przez chwilę myślałam nawet o tym, żeby użyć naklejek wodnych, ale uznałam to za zbytnią łatwiznę. W końcu zdecydowałam się na tradycyjny kwiat wiśni, czyli sakurę, która jest symbolem Japonii. Dodatkowo napisałam na kciuku nazwę tego kraju, w jego języku (jeśli są tu osoby, które znają japoński, to przepraszam, jeśli zrobiłam to źle!). Tło zrobiłam farbkami sposobem podobnym do blur effect i właśnie ze względu na tło, które nie pokrywa całego paznokcia, lecz pozostawia białe brzegi, to przypomina mi to sen taki, jak pokazują w kreskówkach. W dodatku całość jest bardzo wiosenna, co jest dużym kontrastem w stosunku do tego, co dzisiaj działo się za moim oknem.









Bazą pod zdobienie był Bourjois la laque nr 1 white spirit. Za mat odpowiada top coat z Lovely. Użyłam także Seche Vite oraz top coatu super gel z rimmela. Malowałam wszystko farbkami z tigera, które kupiłam po tym wpisie u Magdy. Po pierwszym użyciu mogę Wam już powiedzieć, że są super napigmentowane.

Jak podoba Wam się moja wersja Azji? Co Wy byście zmalowały na moim miejscu?
Pulinka ;)
Czytaj dalej »

niedziela, 9 sierpnia 2015

Stygnąca lawa.

Pewnie też cały dzień smażycie się w tym skwarze. I dobrze, że jest gorąco, w końcu od tego jest lato :) Dzisiaj przychodzę do Was ze zdjęciami i moimi odczuciami odnośnie mojego pierwszego lakieru O.P.I., czyli 4104011 Today I accomplished zero. Wygląd lakieru kojarzy mi się z lawą (pewnie to przez to, że jest gorąco), która częściowo już zastygła i zmieniła kolor na czarny, a częściowo została jeszcze rozgrzana, czerwona.

Na paznokciach widzicie 2-3 warstwy lakieru, które wysychają naprawdę bardzo szybko. Drobinki ładnie rozkładają się na paznokciu i nie trzeba ich łowić. Według mnie niezbędna jest tutaj baza typu 'peel off', ponieważ zmywanie może kosztować nas dużo nerwów. Jedyne do czego mogę się przyczepić to fakt, że niezależnie od bazy lakier ściera się i odpryskuje (na moich paznokciach zdecydowana większość lakierów ładnie się trzyma), jednak przy domalowywaniu końcówek zachowuje się jak piasek - nie widać różnicy - więc można mu to wybaczyć.

Paznokcie niepokryte top coatem trochę haczą i nie mają efektu lustra (co jest normalne).



Poniżej zdjęcia w cieniu.




Paznokcie pokryte top coatem (Seche Vite), który trochę 'zjadł' drobinki.



Postanowiłam też pokazać Wam, jak pięknie wygląda pokryty matowym top coatem z Lovely. W tej wersji pewnie nieraz powróci jeszcze na moje paznokcie, bo wygląda genialnie.
Jeśli jesteście ciekawi, który matowy top coat jest według mnie najlepszy, to zapraszam na porównanie - znajdziecie je tutaj.




Z danych technicznych - lakier ma 15ml pojemności, pochodzi z kolekcji coca cola i dostępny jest w internecie za około 20-40zł. Ja swój egzemplarz kupiłam na targach kosmetycznych (o których pisałam tutaj). Nie jestem pewna, ile za niego dałam, ale chyba 19zł (na pewno był na wyprzedaży).



Użyte lakiery:


Według mnie lakier jest śliczny i mogę mu wybaczyć fakt odpryskiwania. Jestem tylko ciekawa, jak trzymają się inne kolory.

A jak Wam podoba się ten lakier? Chciałybyście go mieć w swojej kolekcji?

Pulinka ;)
Czytaj dalej »

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Porównanie matowych topów.

Dzisiaj przychodzę do Was z recenzjami i porównaniami matowych topów. Większość z Was albo ma je w swojej kolekcji, albo zamierza się w nie zaopatrzyć (a naprawdę warto, bo zamiast 'budować' swoją kolekcję matowych lakierów można zwykłe lakiery po prostu pokryć takim topem).


Oto wszystkie matujące topy, które mam w swojej kolekcji. Jest to: Top coat matt effect od lemaxa (ok. 5-10zł), ciate matte top coat (według strony producenta 11$, obecnie promocja - 5,5$, ja kupiłam razem w zestawie chalkboard manicure), lovely matte top coat (ok. 5-10zł), My secret matte effect top coat (ok. 5-10zł).


W takiej też kolejności widzicie je na paznokciach pokrytych lakierem ciate tickle my fancy (kciuk pozostał błyszczący). Jak widzicie lemax, ciate i lovely dają idealny mat, natomiast my secret to taka bardziej satynka.


Jednak ciate, chociaż jest najdroższy, ma jeden minus - popękał na paznokciach.


Tutaj jedna warstwa czarnego lakieru wibo nr 34 i essence nail art special effect! topper nr 08 night in vegas.



Jak widzicie ciate znowu zostawił na środku paznokcia niezmatowiony fragment, wszystkie oprócz my secret pięknie je 'zmroziły', my secret nadał mu tylko delikatnego zmatowienia.

I ostatnia (chociaż bardzo ważna jak dla mnie) próba - czyli stemple i farbki.


Z płytki BP-05 od BPS odbiłam na wszystkich palcach lakierem Essence nail art stampy polish nr 001 stamp me! white sówkę, którą widzicie po lewo, na górze. Dodatkowo białą farbką zrobiłam paski. Całość, przed zmatowieniem, wyglądała tak:


Natomiast po zmatowieniu:




Lemax pokrył białą warstwą cały paznokieć, Ciate 'przeciął' sówkę w połowie i rozmazał, Lovely i my secret nie naruszyły zdobienia.

Co do czasu wycierania się, to najszybciej wytarł się top z my secret, najwolniej natomiast z lovely i to ten top według mnie jest najlepszy, zarówno pod względem matowienia, jak i nienaruszania wzorków czy koloru lakieru pod spodem. Natomiast najbardziej jestem rozczarowana topem z Ciate, nie pęka tylko na lakierze z chalkboard manicure.

Który jest Waszym faworytem? A może macie matowe topy innych firm, które możecie polecić?

Pozdrawiam,
Pulinka :)
Czytaj dalej »