Chyba jestem jedną z ostatnich osób, które piszą relację z konferencji meet beauty, jednak było to dla mnie tak wspaniałe wydarzenie, że nie mogłam nie wspomnieć o nim na blogu. Dodatkowo zmotywowało mnie to do zmiany wyglądu bloga, mam nadzieję, że się Wam podoba. Zapraszam do czytania :)
Przede wszystkim na początku trafiłam na listę rezerwową i w piątek, na tydzień przed konferencją, gdy chora siedziałam w domu i uczyłam się na wieczorne kolokwium z analizy, dostałam telefon, że zwolniło się miejsce. Moja odpowiedź na pytanie, czy chcę przyjść była jednoznaczna - "tak, tak, tak!". Nie muszę chyba mówić, że zaczęłam piszczeć ze szczęścia, a przez cały tydzień wszyscy słyszeli "Wiesz gdzie idę w sobotę? A wiesz jak fajnie będzie?" :D
Gdy emocje opadły zaczęłam się trochę stresować, bo żadnej blogerki nie znałam jeszcze osobiście (przez chwilę rozmawiałam tylko z
Zosią, ale było to jakiś rok temu, więc wiecie ;) ). W mojej głowie pojawiło się pytanie co jeśli nie będę miała z kim rozmawiać? Jednak bardzo szybko z pomocą przyszła mi
Patrycja, która napisała mi na instagramie, że musimy się znaleźć i pogadać. Wtedy stres trochę ustąpił.
Od razu zaczęłam myśleć, jak pomaluję paznokcie. Wiedziałam na pewno, że wykorzystam płytkę BP-29 i mani, które zmalowałam możecie zobaczyć
tutaj. Wiecie już, że malowałam je w nocy, dodatkowo z emocji nie mogłam spać, więc byłam totalnie niewyspana (ale to i tak nic w porównaniu do dziewczyn, które dojeżdżały z Polski). Rano wstałam bardzo wcześnie, ogarnęłam się i pojechałam. Oczywiście nie obyło się bez przygód, czyli zepsutego tramwaju (ztm lubi mi robić takie niespodzianki), na szczęście wyszłam z domu dużo wcześniej.
Gdy dotarłam na miejsce pierwszą osobą, którą zobaczyłam była właśnie Patrycja, która stała w kolejce do rejestracji, ale mi uciekła. Potem spotkałam
Paulinę i
Anię, z którymi bardzo fajnie mi się rozmawiało i z którymi poszłam do stoiska Indigo, gdzie każda dostała złotą torbę z mnóstwem dobroci. Poznałam też
Basię i z nią i Pauliną mam zdjęcie na ściance z kwiatów.
Potem było powitanie i dziewczyny poszły na warsztaty, a ja na dwa wykłady. Pierwszy był prowadzony przez
Tobiasza Kujawę. Skupiał się on na tym, że najważniejsza jest treść, pomysł i konsekwencja, że jeśli chcemy odnieść sukces, to musimy tworzyć coś nowego, a nie powielać schematy. Był bardzo ciekawy, chociaż te rzeczy mogą się wydawać oczywistością. To właśnie ten wykład zmotywował mnie do zmian w blogu. Drugi wykład prowadziła Monika Busz-Rusiecka o tym, jak od bloga dojść do biznesu (sklepu).
Kolejnym punktem konferencji były warsztaty paznokciowe z marką Indigo. Zawierały one sposób na olejowanie masłem shea oraz częste błędy popełniane przy robieniu hybryd. Pierwsza część była bardzo ciekawa, dowiedziałam się czegoś nowego i próbuję to na mamie, natomiast temat hybryd był przedstawiony czysto teoretycznie. Dostałyśmy też możliwość zapisania się na warsztaty z hybryd, które organizowane są w wielu miastach i bardzo możliwe, że pojadę na nie do Torunia (jest tu ktoś z tego miasta? :) ).
Potem była przerwa obiadowa podczas której wszyscy jedli, a ja poszłam do strefy relaksu, gdzie było bardzo mało osób i na spokojnie można było wszystko zobaczyć, bez kolejek. Dzięki temu na badanie skóry głowy dostałam się w 5 minut, a czekanie umilała mi rozmowa z Patrycją, z którą chyba najwięcej rozmawiałam podczas całego dnia :)
Ostatnim punktem przed zakończeniem były warsztaty pielęgnacyjne z tołpą. Miałam tę przyjemność, że byłam na nich z
Mają (która miała świetną koszulkę *.* ) oraz
Sabiną. Bardzo miła i rzeczowa pani przedstawiła nam kilka punktów kupowania kosmetyków, dowiedziałam się również, że na stronie tołpy możliwy jest zakup próbek. Wyjaśniła ona również, że potrzeby naszej skóry się zmieniają i w zależności od pory roku mogą się zmieniać jej upodobania (niby oczywistość, ale co robimy, jak nasza ulubiona maseczka czy krem nagle powodują pieczenie/podrażnienie? Oczywiście obwiniamy producenta, że coś zmienił w składzie ;) ). Podzieliłyśmy się również na grupy i ustalałyśmy plan pielęgnacji dla jednej z nas.
Czas na konferencji minął mi bardzo szybko, zapewne przez masę atrakcji - nie dość, że miałam okazję poznać dziewczyny, być na wykładach i warsztatach, to dodatkowo było sporo firm kosmetycznych. Nie do wszystkich udało mi się podejść i spokojnie porozmawiać, a i tak przywiozłam do domu masę rzeczy. Przez większość czasu miałam dylemat co robić, najchętniej bym się co najmniej rozdwoiła, żeby wszystko zobaczyć, wysłuchać i ze wszystkimi porozmawiać. Po zakończeniu miałyśmy także okazję wejść na trybuny i zobaczyć stadion. Niby nic, ale to był chyba pierwszy raz, jak byłam na jakimkolwiek stadionie :)
Po konferencji poszłam jeszcze z dziewczynami zjeść coś na ul. Francuską, gdzie jeszcze długo potem siedziałyśmy i gadałyśmy. Wszystkie są bardzo miłe i sympatyczne, niepotrzebnie się bałam. Ponieważ każda z nas miała co najmniej dwie duże torby prezentów wzbudzałyśmy duże zainteresowanie podczas drogi ;)
Był to bardzo miło spędzony dzień i już nie mogę się doczekać, kiedy znowu zobaczę się z dziewczynami :) Jestem bardzo wdzięczna organizatorom za zaproszenie oraz firmom za mnóstwo prezentów. Na pewno pojawią się jakieś recenzje na blogu.
Ci, którzy obserwują mnie na instragramie wiedzą, że zmontowałam krótki filmik z tego dnia, dlatego teraz zapraszam na oglądanie - znajdziecie tam wszystkie zdjęcia oraz macie okazję zobaczyć i usłyszeć mnie oraz mojego psiaka. Mam nadzieję, że Wam się spodoba i jednocześnie pragnę już teraz Was przeprosić za kręcenie pionowo zamiast poziomo. Następnym razem na pewno będzie lepiej! :)
Jeśli będziecie miały możliwość wybrać się na jakiekolwiek spotkanie blogerek (a szczególnie za rok na meet beauty) to serdecznie polecam. Na pewno dało mi to ogromną motywację do regularnego blogowania i bardzo się cieszę, że udało mi się tam być :)
Byłyście na meet beauty? A może na jakimś innym spotkaniu blogerek? Koniecznie napiszcie mi swoje odczucia.
Pulinka