W najbliższym czasie na blogu zrobi się bardzo różowo - oprócz tych paznokci będą jeszcze jedne w księżniczkowym kolorze. To zdobienie, mimo że różowe, jest w tematyce zimowej, a baza do niego jest dla mnie wyjątkowa, ponieważ jest to mój pierwszy raz z tą marką na moich paznokciach, jeśli chodzi o lakiery kolorowe (w dodatku to chyba mój najdroższy lakier do paznokci!). Mowa o NCLA, z którą miałam przyjemność spotkać się w Warszawie (jeśli ktoś jeszcze nie widział, to tutaj znajdziecie relację z tego spotkania). Po nim dostałam właśnie m.in. ten lakier do paznokci - różowy neonek. Jest piękny, jednak dla mnie najlepszym jego aspektem jest jego nazwa - Is there anything she can't do?. Chyba właśnie zostałam 'kupiona' przez marketing NCLA ;)
Jeśli chodzi o aspekty techniczne - buteleczka ma 13,3ml pojemności. Do pełnego krycia potrzebowałam 3/4 warstw, przy czym nie użyłam białej bazy. Według mnie, jak na neonek, jest to bardzo dobre krycie. Lakier wysycha do takiego półmatu, satyny i robi to w ekspresowym tempie. Przy pierwszej warstwie po pomalowaniu ostatniego paznokcia mogłam już malować drugą warstwę na pierwszym. Przy kolejnej odczekałam chwilę pomiędzy nimi, ale na pewno nie było to dłużej, niż 3-5 minut. Jeśli chodzi o minusy tego lakieru, to jest jeden - pochodzi on z kolekcji wiosennej, więc jeszcze nie jest dostępny w sprzedaży. Jeśli Wam się podoba, to jednak naprawdę warto na niego czekać :)
A jeśli już mowa o NCLA, to chciałabym Wam powiedzieć, że ważność kodu 'lakierniapulinki' została przedłużona do końca stycznia. Daje on Wam 25% zniżki na zakupy w sklepie NCLA.
Oczywiście nie mogłam nosić tego lakieru samego. Ponieważ mamy nadal zimę, to zdecydowałam się na zimowe zdobienie, na którym możecie zobaczyć płatki śniegu i białego renifera.
A jeśli już mowa o NCLA, to chciałabym Wam powiedzieć, że ważność kodu 'lakierniapulinki' została przedłużona do końca stycznia. Daje on Wam 25% zniżki na zakupy w sklepie NCLA.
Oczywiście nie mogłam nosić tego lakieru samego. Ponieważ mamy nadal zimę, to zdecydowałam się na zimowe zdobienie, na którym możecie zobaczyć płatki śniegu i białego renifera.
Lakier bazowy to już wspomniany NCLA nr 273 Is there anything she can't do?.
Na to zrobiłam podwójne stemplowanie płatków śniegu z płytki B. loves plates B.05 - let it snow (dostępna tutaj). Wzory odbijałam przezroczystym stemplem i lakierem Colour Alike&B. loves plates o nazwie B. a sweetheart oraz lakierem miss sporty wonder metal nr 040. Skórki zabezpieczyłam przy pomocy preparatu, o którym pisałam tutaj - wybrałam go specjalnie do tego zdobienia, dlatego, że jest różowy.
Na tak przygotowane paznokcie nałożyłam naklejkę wykonaną przy pomocy stempli. Wzór pochodzi z płytki B. loves plates B. 10 - Merry Christmas. Odbijałam go czarnym lakierem do stempli z Born Pretty Store, a kolorowałam lakierem P2 gloss goes neon color activator, którego zabrakło na zdjęciu.
Całość pokryłam najpierw lakierem Sally Hansen Insta Dri, a następnie zmatowiłam top coatem Eveline special effects matt top coat.
Jak Wam się podoba to zdobienie? Lubicie neonowe lakiery?
Pulinka
PS. ZNOWU złamałam paznokcia, więc spodziewajcie się niedługo zdjęć baaaardzo króciutkich paznokci na blogu :(
Całość pokryłam najpierw lakierem Sally Hansen Insta Dri, a następnie zmatowiłam top coatem Eveline special effects matt top coat.
Jak Wam się podoba to zdobienie? Lubicie neonowe lakiery?
Pulinka
PS. ZNOWU złamałam paznokcia, więc spodziewajcie się niedługo zdjęć baaaardzo króciutkich paznokci na blogu :(









































