Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciate. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciate. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 lutego 2017

Sweterek

Nie wiem czemu, ale coś mi się poknociło w mojej głowie i myślałam, że ostatni temat wyzwania u Pauliny z bloga Cienistość to sweterki. Może dlatego, że Skandynawskie wzorki są najczęściej na swetrach i myślałam o tym, który by tu odtworzyć. W każdym razie zrobiłam wtedy sweterek 3D na paznokciach. Motyw ten jest bardzo popularny w przypadku hybryd, ale rzadko widuje się go w przypadku zwykłych lakierów. Sama swetrowe paznokcie robiłam i pokazywałam Wam tutaj (także na zwykłych lakierach), jednak z perspektywy czasu nie jestem z nich zadowolona ;)




Wykonanie jest dosyć proste - najpierw zmatowiłam lakier bazowy, potem przy pomocy sondy porobiłam nim wzorki, poprawiłam je tym samym lakierem i pokryłam top coatem (też przy pomocy sondy). Świetny tutorial możecie zobaczyć u Jagodowej, tylko ona robi podobne wzory na hybrydach. Muszę to zdobienie zrobić jeszcze raz, bo tymi się za długo nie nacieszyłam - zrobiłam i obrobiłam zdjęcia, po czym skapnęłam się, że to nie ten temat i szybko malowałam coś innego :D










Lakierem bazowym jest Ciate PPM221 o nazwie can can.
Top coat matowy jest z Lovely.
Top coat to prodigy gel z Golden Rose.

Jak Wam się podoba to zdobienie? Robiłyście swetrowe mani?
Pulinka ;)
Czytaj dalej »

niedziela, 18 października 2015

Kredowe paznokcie, czyli powrót do szkoły.

Na początku tego roku kupiłam w TkMaxxie zestaw ciate chalkboard manicure (pisałam o tym tutaj). Dosyć długo czekał na swoją kolej (tak to jest, jak ma się mnóstwo lakierów ;) ).
Zacznijmy może od dostępności. Ja za swój komplet zapłaciłam 34,99zł, przy czym sugerowana cena to 125zł. W internecie znalazłam ten zestaw jedynie na amazonie i ebayu, na stronie ciate jest wyprzedany. I w sumie, w tym przypadku, niewiele tracimy tą niedostępnością.
W zestawie znajdziemy czarny lakier bazowy o nazwie chalkboard paint 144.. Do krycia potrzebne są 2 warstwy, które szybko wysychają do pełnego matu.



I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie to, że mat szybko się wyciera, a razem z nim także końcówki. Poniżej paznokcie po jednym dniu noszenia bez żadnego top coatu (u mnie lakiery trzymają się w nienaruszonym stanie minimum 4 dni).


Ma wygodny, zwykły, prosty pędzelek, trzeba tylko szybko rozprowadzać lakier, w przeciwnym razie możemy sobie narobić smug i nierówności. 



Większość z Was pewnie kojarzy moje porównanie matowych top coatów (pisałam o tym tutaj ). Tam też wystąpił matowy top coat z tego zestawu i okazał się być najgorszym ze wszystkich, które mam. Po tym, jak dwa produkty z pudełka okazały się klapą myślałam, że może chociaż pisaki będą fajne (naprawdę wiązałam z nimi duże nadzieje). Niestety i tutaj producent zawiódł.


W zestawie są cztery pisaki - niebieski, różowy, biały i żółty. Przede wszystkim radzę na nie uważać i przechowywać w pudełku, ponieważ mój żółty wylał się przy łączeniu ze skuwką (ślady możecie zobaczyć na białym pisaku).
Poza tym głównym minusem, jaki w nich widzę, i który automatycznie przekreślił moje plany związane z nimi, to fakt, że są za grube na robienie precyzyjnych rysunków, raczej nie da rady zrobić nimi cieniutkich wzorków (pędzelek ma grubość 3mm). Zamierzam jeszcze spróbować malować tą farbką przy pomocy moich pędzelków.

Za pomocą tych pisaków zrobiłam na paznokciach to, co kojarzyło mi się z rysunkami na tablicy, gdy chodziłam do podstawówki i dorwaliśmy kolorową kredę, czyli chmurki, serca, kwiatek (szczerze mówiąc zamiast niebieskiego pisaka wolałabym zielony) i słońce.





Osobiście nie jestem z tego zestawu zadowolona i cieszę się, że wydałam na niego tylko 35zł, a nie 20$.

Co Wy o nim myślicie? Macie go? Też rysowaliście w podstawówce po tablicy?

Pulinka ;)
Czytaj dalej »

niedziela, 1 lutego 2015

Recenzja ciate haute house.

Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją zestawu Haute house od Ciate, który kupiłam w Tk maxxie za 45zł (na stronie producenta był za 22$, czyli około 80zł).
Zaczynijmy od strony technicznej. W ślicznym opakowaniu, które widzicie poniżej, dostajemy 5 buteleczek, każda po 5ml.



W każdym lakierze pędzelek wygląda tak samo - jest mały, ale poręczny.


Co do wytrzymałości też jest dobrze, poniżej widzicie zdjęcia 2 warstw po 4 lub 5 dniach (ostatnio moje paznokcie jakoś powoli rosną).



Pierwszy lakier jaki chcę Wam pokazać to for the frill of it. Według mnie jest najpiękniejszy z całej kolekcji. Jest to śliczna benzynka, mieni się od złota, poprzez zielenie, żółcie do czerwieni. Prześliczny, właśnie czegoś takiego szukałam od dłuższego czasu, żałuję tylko, że nie mam okrągłych paznokci i nie widać na nich tych niebieskich kolorków jak w butelce. Na pewno jest to rzadka i ciekawa odmiana złotka. Wysycha szybko, na zdjęciach widzicie dwie cienkie warstwy.


Kolejny kolor to knee highs. Jest to niebieski, głęboki, ładny kolorek. Do całkowitego krycia potrzebuje jednej warstwy, jednak dosyć szybko się ściera na końcówkach, druga warstwa wydłuża czas na paznokciach. Wysycha, jak cała seria, bardzo szybko.


Tickle my fancy to turkus. Bardzo ładny, szybko wysychający, na zdjęciach dwie warstwy z takiego samego powodu jak u kolegi wyżej.


Przedostatni kolega to can can, czyli elegancki, bordowy i trochę kapryśny przed aparatem. Naprawdę piękny, chyba nie miałam jeszcze takiego w swojej kolekcji (i mówi to osoba, która nie przepada za czerwienią na paznokciach ;) ). Do krycia potrzebuje dwóch cienkich lub jednej grubszej warstwy.


Ostatni (ale wcale nie najgorszy!) kolorek - sass pot. Jakoś nie przekonywał mnie w buteleczce, dlatego po niego sięgnęłam na końcu, a jest ze mną na paznokciach najdłużej, bo od poniedziałku lub wtorku. Ładnie się trzyma, pięknie wygląda - taki ciemnofioletowy kolorek, wpadający trochę w czerń, trochę w granat (w zależności od oświetlenia).

Według mnie całość jest bardzo udana, najbardziej podoba mi się złotko i bordowy. To było moje pierwsze spotkanie z tą marką i odczucia mam bardzo pozytywne, nawet pomimo pękającego topu matującego o którym pisałam tutaj.

Jak Wam się podoba ten zestaw? Który kolorek najbardziej przypadł Wam do gustu? Macie go w swoich zbiorkach?

Pozdrawiam,
Pulinka ;)
Czytaj dalej »

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Porównanie matowych topów.

Dzisiaj przychodzę do Was z recenzjami i porównaniami matowych topów. Większość z Was albo ma je w swojej kolekcji, albo zamierza się w nie zaopatrzyć (a naprawdę warto, bo zamiast 'budować' swoją kolekcję matowych lakierów można zwykłe lakiery po prostu pokryć takim topem).


Oto wszystkie matujące topy, które mam w swojej kolekcji. Jest to: Top coat matt effect od lemaxa (ok. 5-10zł), ciate matte top coat (według strony producenta 11$, obecnie promocja - 5,5$, ja kupiłam razem w zestawie chalkboard manicure), lovely matte top coat (ok. 5-10zł), My secret matte effect top coat (ok. 5-10zł).


W takiej też kolejności widzicie je na paznokciach pokrytych lakierem ciate tickle my fancy (kciuk pozostał błyszczący). Jak widzicie lemax, ciate i lovely dają idealny mat, natomiast my secret to taka bardziej satynka.


Jednak ciate, chociaż jest najdroższy, ma jeden minus - popękał na paznokciach.


Tutaj jedna warstwa czarnego lakieru wibo nr 34 i essence nail art special effect! topper nr 08 night in vegas.



Jak widzicie ciate znowu zostawił na środku paznokcia niezmatowiony fragment, wszystkie oprócz my secret pięknie je 'zmroziły', my secret nadał mu tylko delikatnego zmatowienia.

I ostatnia (chociaż bardzo ważna jak dla mnie) próba - czyli stemple i farbki.


Z płytki BP-05 od BPS odbiłam na wszystkich palcach lakierem Essence nail art stampy polish nr 001 stamp me! white sówkę, którą widzicie po lewo, na górze. Dodatkowo białą farbką zrobiłam paski. Całość, przed zmatowieniem, wyglądała tak:


Natomiast po zmatowieniu:




Lemax pokrył białą warstwą cały paznokieć, Ciate 'przeciął' sówkę w połowie i rozmazał, Lovely i my secret nie naruszyły zdobienia.

Co do czasu wycierania się, to najszybciej wytarł się top z my secret, najwolniej natomiast z lovely i to ten top według mnie jest najlepszy, zarówno pod względem matowienia, jak i nienaruszania wzorków czy koloru lakieru pod spodem. Natomiast najbardziej jestem rozczarowana topem z Ciate, nie pęka tylko na lakierze z chalkboard manicure.

Który jest Waszym faworytem? A może macie matowe topy innych firm, które możecie polecić?

Pozdrawiam,
Pulinka :)
Czytaj dalej »

sobota, 10 stycznia 2015

Nowości, czyli co kupiłam ostatnio

Cześć, dzisiaj obiecany post, który pewnie część z Was potraktuje jako 'zapchajdziurę', ja jednak chcę się z Wami podzielić tym, co bardzo mnie cieszy (brzmię jak zakupoholiczka). W każdym razie, pisałam Wam niedawno, że mam bana na lakiery. No bo dużo ich, część nigdy nie była jeszcze na paznokciach. No i trwałam w tym banie, aż w styczniu kupiłam sporo lakierów.
Zaczęło się od wizyty w TK Maxxie, po tym, jak Mavia na instagramie napisała, że są tam kalendarze adwentowe od Ciate za ok. 70zł. Więc popędziłam, jednak już ich tam nie było. Były za to inne zestawy Ciate :D



Na przykład taki Haute House z 5 fajnymi kolorkami - góra od lewej: Sass pot, obok knee highs, na dole od lewej: śliczny for the frill of it który właśnie mam na paznokciach, obok tickle my fancy oraz can can. Na pewno zrobię ich zbiorową recenzję.
Kolejna nowość to chalkboard manicure.






W środku znajdujemy matujący top coat, czarny lakier, długopisy kredowe w 4 kolorach oraz instrukcję obsługi (jest także po polsku). Jestem ciekawa, czy będzie to działało też na innych lakierach. Recenzja oczywiście wkrótce.

Moja rodzina zrobiła mi także świetny prezent.


Dostałam 2 papierowe pilniczki i 2 korektory do paznokci.


Całą karuzelę neonowych ćwieków! Dosyć długo do nich wzdychałam (i mówiłam o nich) i wreszcie są moje :D


Świetne, opalizujące i przypominające mi myszki cyrkonie.


Gąbki do makijażu (zamierzam je wykorzystać do cieniowania paznokci).


Oraz tasiemkę do zdobień. Wszystko zostało zamówione u tego allegrowicza.

Przyszła także wyczekiwana paczuszka od Majowych paznokci za nagrodę pocieszenia. Planuję zrobić post porównawczy różnych topów matujących.


Kolejną nowością są dwa białe lakiery -  jeden do stempelków od essence nr 001 stamp me! white, drugi zwykły od sensique nr 101.


Niby ban lakierowy miałam, ale nowości dużo, a niedługo w drodze będą ozdoby do paznokci od Panny Dominiki (tutaj macie post z wyprzedażą), w drodze jest jeszcze paczuszka od BPS (stemple całopaznokciowe, już nie mogę się doczekać! ) oraz, tym razem do włosów, szczotka z włosia dzika.

A jak tam u Was z nowościami? Poszalałyście, czy nie?

Pozdrawiam,
Pulinka :)
Czytaj dalej »