Dzisiaj przychodzę do Was z trochę bardziej wiosennym, niż letnim zdobieniem, a wszystko przez liściaste motywy i kolory, na które się zdecydowałam. Dużo się tutaj mieni i błyszczy, ale jest też trochę spokojnych kolorów, które stonowały trochę całe zdobienie. Zdecydowałam się też na trochę dry brush, żeby było jeszcze ciekawiej, a całość zachowałam w fioletowej kolorystyce, z domieszką czarnego. Mam nadzieję, że całość się Wam spodoba!
Ten piękny lakier, który się tutaj tak mieni to Born Pretty Store o numerze BP-FS02 Tender. Mam go już jakiś czas, ale jeszcze go nie pokazywałam na blogu. Krycie ma dosyć słabe (myślę, że trzy warstwy to minimum), ale jeśli dacie pod spód jasną bazę, to dwie warstwy dadzą bardzo ładny, głęboki efekt. Ma trochę holo drobinek, więc efekt jest naprawdę ciekawy.
Do tego zdecydowałam się na stemple z płytki również z firmy Born Pretty Store Flower Tango - L010 (link afiliacyjny). Płytka zawiera różne kwiatowe i liściaste wzory z geometrycznymi dodatkami. Odbija się super, jak każda ich płytka. Nie mam się do czego przyczepić :)
Jedyne co, to na serdecznym i małym paznokciu użyłam gotowych kompozycji, natomiast na środkowym próbowałam coś stworzyć sama i nie wyszło tak super. Jednak to już moja wina ;)
Przy zakupach w sklepie Born Pretty Store zachęcam do użycia kodu afiliacyjnego LakierniaPulinki, który da Wam 10% zniżki.
Są w roku takie imprezy blogowe, które trudno mi opuścić. Generalnie staram się korzystać z każdej okazji do spotkań w najlepszym - lakierowym gronie. Tak też było w ostatnią sobotę, gdy odbywały się targi Beauty Forum. Poza tym, że gdzieś tam miałam myśl, że może na nie pójdę, to już totalnie musiałam się tam pojawić po tym, jak dowiedziałam się, że swoje stoisko będzie tam miała Ania - właścicielka marki B. loves Plates. I tak oto 23 września wstałam raniutko, pojechałam na targi i ogarnęłam, że... jestem tam godzinę za wcześnie. Jakoś wydawało mi się, że skoro od 8:00 sprzedają bilety, to też od 8:00 można tam wejść. No cóż, poczekałam trochę i zobaczyłam, że zaraz po otwarciu bramek dziewczyny rzuciły się biegiem do stoisk (aż żałuję, że ich nie nagrałam!).
Najpierw poszłam z Anią do Indigo i zobaczyłam masę ludzi, chociaż było kilka minut po 9:00. A potem szybko poszłam tam, gdzie prowadziły wszystkie lakierowe drogi - do stoiska BLP i Orly. Atmosfera była tam genialna (co widać na filmiku, ale o nim za chwilę) i razem z Zosią i Gosią nie mogłyśmy stamtąd odejść. Potem pokręciłam się jeszcze po targach z Kasią i później jeszcze sama, a potem pojechałam do domu. W niedzielę nie dałam rady pojechać na targi - raz, że byłam bardzo zmęczona po całym tygodniu i targach, a dwa, że byłam już umówiona na popołudnie (a wstałam trochę za późno).
W każdym razie - trochę udało mi się nagrać, więc zapraszam na krótką relację. Od razu zaznaczam, że nie zobaczycie tam stoisk znanych marek hybrydowych - poza tym, że były tam tłumy, to nie popieram robienia z targów show (wynajmowanie tancerek, aerial dance... serio?). Możecie za to zobaczyć jak cudowna atmosfera była na stoisku Orly&BLP ❤
Szczerze mówiąc, to trochę się stresuję tym filmikiem, bo pierwszy raz wrzucam Wam klip gadany, mam nadzieję, że się Wam spodoba!
A teraz przechodzimy do tego, co przywiozłam z targów. Najlepszą rzeczą z tego wszystkiego jest torba z napisem "I ❤ stamping nails". Chyba nie muszę komentować dlaczego? ;)
Poza tym trafiły do mnie dwie płytki - B.02 flower power i B.03 mind blown. Na tę pierwszą czaiłam się od dłuższego czasu, ale była wyprzedana. Kupiłam też dwie inne rzeczy, ale są na prezent, więc ciii...
Kupiłam też 6 lakierów z wyprzedaży Orly. Chciałam w tym miejscu podziękować Gosi i ekipie Orly za pomoc w wyborze kolorów - w końcu ktoś, kto rozumie moje lakieromaniactwo i mówi "ale nie, takiego nie masz, lakier X jest ciemniejszy/jaśniejszy/bardziej/mniej..." ❤ No i jak miałam ich nie kupić? :D
Na górze widzicie od lewej: Orly Color Blast nr 50129 melting pot oraz Orly nr 20826 smoked out. Na dole, od lewej: Orly FX nr 20819 gravity bound (jest przecudny!), Orly 20823 darkest shadow, Orly Color Blast nr 50045 granite oraz Orly Color Blast nr 50053 azure.
Poza tym w moje łapki wpadła też genialna koszulka oraz czekoladka :)
Na stoisku Euro Fashion zaopatrzyłam się w dwa (kultowe już chyba) zmywacze do paznokci. Jeszcze ich nie miałam, zobaczymy jak będą się sprawdzały.
Zrobiłam też zapas pilniczków, gąbeczek, pacynek i innych takich pierdołek, które są potrzebne do zdobienia paznokci, a normalnie kosztują sporo więcej. Nazwy sklepu nie pamiętam i wolę też nie pamiętać, ile pieniędzy tam zostawiłam ;)
Na koniec chciałam Wam wrzucić zdjęcie spódnicy, w której przemierzałam targi. Czułam się w niej cudownie, chociaż długość totalnie nie jest moja :)
Jeśli mam powiedzieć, co mnie rozczarowało, to na pewno nieobecność Pierre Rene oraz brak lakierów na stoisku Golden Rose (chociaż pewnie jest to spowodowane małym popytem na nie). W OPI też nie znalazłam niczego ciekawego. Poza tym targi pod względem zakupowym już nie robią na mnie takiego wrażenia, jak chociażby te ponad dwa lata temu.
Jestem ciekawa, czy kiedyś byłyście na targach? Koniecznie dajcie znać, co myślicie o takich wydarzeniach i co myślicie o moim filmiku!
Pulinka
Małe zawirowania na uczelni i w pozostałych obowiązkach spowodowały, że blog ucierpiał i było tutaj cicho. Jednak wolałam nie pisać wcale, niż coś, z czego nie byłabym zadowolona. Na szczęście nadchodzący tydzień będzie raczej spokojny, więc już wracam do Was i mojego ukochanego blogowania :)
Niedawno dostałam paczuszkę od Lady Queen. Tak się to zgrało, że było to niedługo przed zeszłym piątkiem, kiedy to szłam na ważną dla mnie uroczystość, a dwa wzory z płytki były świetnie dopasowane do sukienki, którą planowałam założyć. Jak już się domyślacie, płytka poszła szybko w ruch i jedyne, co jest inne, niż w sukience, to kolory - sukienka jest jasna z ciemniejszymi wzorami, a u mnie jest odwrotnie. Bardzo podobne paznokcie robiłam już półtora roku temu (w końcu sukienka ta sama) i pokazywałam Wam je tutaj. W nowej wersji użyłam innego lakieru bazowego, poza tym tamte wzory są za małe, na moje długie już paznokcie.
Na poniższym zdjęciu, które wrzucałam Wam na instagrama, możecie zobaczyć moją sukienkę (i to, że paznokcie również ucierpiały z powodu braku czasu).
Płytka, której użyłam ma numer JQ-L02 i możecie ją dostać tutaj. Pamiętajcie o zdjęciu folii ochronnej. Użyłam także przezroczystego stempla (dostępny tutaj) - ostatnio prawie w ogóle nie używam tych ze zwykłą gumą. Lakierem bazowym był Essence colour&go nr 139 walk on the wild side. Stemple robiłam lakierem Sensique nr 101. Poza tym w użyciu był również Seche Vite i Essence gel-look.
Jeśli będziecie robić zakupy w Lady Queen, to polecam Wam czekać na promocje, które są bardzo częste oraz skorzystać z mojego kuponu -15% na wszystkie rzeczy. Warto również zajrzeć do działu nail art.
Jak Wam się podoba to zdobienie? Dopasowujecie paznokcie do ubrań?
Korzystanie z ciepła ile tylko się da, kolejny psiak i obowiązki zabrały mi dużo czasu, dlatego chciałabym Was przeprosić za te kilka dni ciszy. Jednak jak tu siedzieć w domu, kiedy za oknem jest tak ładnie, a od soboty ma już być zimno?
Jeśli już mowa o cieple, to chciałabym Wam pokazać paznokcie, które przez ostatni czas uprzyjemniały mi wiosenne dni. Jest to jednak takie zdobienie, które idealnie sprawdzi się też przez resztę roku, szczególnie, jeśli jesienią lub zimą chcecie poczuć się, jakby było lato czy wiosna. Mowa o neonowym stemplowaniu i kwiatkach. Neonek bardzo mnie zaskoczył, ponieważ jest to lakier life nr 15 za którego zapłaciłam jakieś 2-4zł, a dobrze daje sobie radę na stemplach. Kwiatki zmalowałam farbkami wodnymi oraz akrylowymi i uważam, że bardzo ładnie dopełniły kratę.
Do całego zdobienia użyłam płytki Y018 (pokazywałam Wam ją tutaj, a dostaniecie ją tutaj - obecnie w promocji za $2), przezroczystego stempla (dostępny tutaj za $2,99), Seche Vite, Essence gel look, Life nr 15, Carla cosmetics 4D-2C, Life odżywka.
Jak Wam się podoba to zdobienie? Lubicie połączenie kratki i kwiatków?
Czy ktoś z Was słyszał o kaczce, która je marchewki? Jeśli tak, to nie zdziwi Was to, że umieściłam na paznokciach kaczkę i marchewki. Fakt, że te dwie rzeczy są razem na płytce w ogóle mnie nie zdziwił, ani nie zrodził pytania dlaczego tak jest. Tłumaczą mnie tylko dwie rzeczy - przede wszystkim ostatnio strasznie odzywa się we mnie moja blond dusza, a po drugie skojarzyłam sobie kaczkę z królikiem z Kubusia Puchatka (już słyszę Wasze facepalmy i głośne śmiechy :D ). Z tego miejsca pozdrawiam Dominikę (która prowadzi tego bloga), która uświadomiła mi ten błąd. Inaczej pewnie teraz czytalibyście post o tym, jak to w Kubusiu Puchatku kaczka, która była królikiem, jadła marchewki :D
Przechodząc do meritum - płytkę otrzymałam ze sklepu Born Pretty Store w ramach współpracy (jednak opinia jest zupełnie obiektywna). Dostaniecie ją tutaj za 3,99$ (obecnie w promocji za 3,19$). Zawiera ona dwa wzory kaczki (co jest bardzo fajne, bo jedna jest większa, a druga mniejsza), dwie wielkości ramki, marchewki, kratkę i dwa wzory, których nie potrafię opisać.
Duży plus za kopertkę na płytkę. Pamiętajcie, żeby oderwać niebieską folię przed stemplowaniem.
Sama płytka odbija się dobrze, poniżej stemple na kartce wykonane czarnym lakierem. Kratka po prawej nie odbiła się poprawnie z mojej winy.
Na początek wszystkie paznokcie, oprócz wskazującego, pokryłam szarym lakierem la luxe nr 921, na serdecznym wylądował lakier Bourjois la laque nr 1 white spirit.
Potem zrobiłam stemplowe naklejki (kolorowałam je farbkami akrylowymi). Jeśli nie wiecie, jak je zrobić, to zapraszam na post, w którym wszystko wyjaśniłam.
Potem zostało stemplowanie fragmentu dolnego wzoru z tej płytki, przyklejenie naklejek i pokrycie wszystkiego topem.
Poniżej znajdziecie efekt, zdjęcia robione w centrum Warszawy.
I ostatnie zdjęcie - moja prawa ręka, która nigdy chyba nie wyjdzie korzystnie na zdjęciu ;)
Tradycyjnie już przypominam o kodzie PAPK31, który daje Wam 10% zniżki na nieprzecenione artykuły, wysyłka jest darmowa. Polecam także zajrzeć do działu nail art.
Jak Wam się podobają te paznokcie? Skusiłybyście się na nie, czy to nie Wasz klimat?