sobota, 28 grudnia 2013

Nowości, prezenty - grudniowy post chwalipięcki :)

Hej ;)
Dzisiaj przychodzę do Was z postem chwalipięckim - będzie o tym, co mi przybyło mniej-więcej od połowy listopada do teraz.


Idąc chronologicznie - pierwsza była promocja w Rossmannie ( -40%). Wtedy to z lakierów zdobyłam:
  • biały lakier z Lovely
  • matujący top coat z Lovely
  • niebieski lakier ze złotymi drobinkami z wibo
  • bordowy lakier z drobinkami z wibo
Oprócz tego na zdjęcie nie załapał się tusz z Lovely i fluid z Under Twenty ;)


Później odwiedziłam Naturę i moje zasoby wzbogaciły się o zielony piasek z My secret (za całe 3 czy 4zł! :) ). W drugiej połowie grudnia mój dom z kolei odwiedził listonosz z podarunkiem od Pierre Rene (błyszcząca niespodzianka za aktywny udział w dyżurze wizażystki - tematem były paznokcie, więc coś dla mnie :D ).


19 grudnia w mojej klasie była Wigilia klasowa i wtedy to rozdawaliśmy sobie prezenty - dostałam śliwkowy lakier od Sally Hansen, brokacik od Life i świeczkę która cudnie pachnie *.* Chciałam co prawda jakiś top typu Sehe Vite, czy lakiery od GR (te 'piórkowe'), ale te są równie świetne i jestem baaardzo zadowolona :D


A tutaj już prezencik od mojej rodzinki - dwa fotele i stół (fotele wybierałam sama :) ). Wcześniej stało w tym miejscu łóżko (które robiło za stolik, było to drugie łóżko w moim pokoju ;) ), teraz pokój wygląda bardzo uroczo :) To czerwone 'coś' na ścianach to nie kropki, czy krew, tylko sztuczne biedronki :)
To właśnie z tego miejsca od kilku dni piszę do Was :)


Na koniec - najlepsze i najważniejsze dla mnie - prezent od mojego K. :*
No cóż, jestem blondynką, w dodatku często myślami będącą zupełnie gdzieś indziej, a to tłumaczy napis na kolczykach :D

Na zdjęciach nie ma też czekolad, które dostałam za oddanie krwi - szczerze polecam wszystkim ludziom (którzy mogą oczywiście) taką formę pomocy innym (szczególnie tym, którzy mają taką samą grupę krwi jak ja - 0Rh-, jej wiecznie brakuje). Zajmuje to góra 2h (jeśli jest dużo ludzi), a jaka satysfakcja, w końcu ktoś tej krwi potrzebuje (a co, jeśli będzie jej potrzebował ktoś bliski, a krwi zabraknie?).
Tym razem byłam na Saskiej Kępie i szczerze mówiąc - nie polecam. Oddawałam krew drugi raz, pierwszy był w szpitalu na Wołoskiej. Różnica między tymi dwoma punktami jest wielka. Na Wołoskiej bardzo się Tobą opiekują, dostajesz herbatę, ciastka, jeśli nie miałeś czasu rano zjeść śniadania, to dają też jakiś posiłek. Lekarz żartował ze mną, potem przyszedł do mnie jak oddawałam już krew i rozmawiał, potem kazał mi posiedzieć. A na Saskiej Kępie? Nie dość, że czekałam strasznie długo i nie szli po kolei, tylko jakoś losowo, to czułam się jakbym była maszyną do produkcji krwi. Gdyby nie to, że wzięłam z domu batona, to chyba w ogóle nie oddałabym krwi (dostałam małego batona i soczek, a jednak przy mojej wadze potrzebuję czegoś więcej, z resztą każdy tego potrzebuje). Pielęgniarka miała wielkie pretensje, że oddałam 413, a nie 450ml (gorszy dzień i nie wyrobiłam się w czasie). Potem wyszłam i takie 'to już?'.
Generalnie polecam małe punkty oddawania krwi, bardziej dbają tam o krwiodawców :)

A co Wy dostaliście na święta? Co Wam przybyło w grudniu? :)

Pozdrawiam, Pulinka ;)

środa, 25 grudnia 2013

Świąteczne pazurki :)

Hej :) Jak święta? Prezenty fajne? Najedzeni? :)
Jeśli tak, to zapraszam do mnie, chciałabym Wam pokazać moje świąteczne zdobienie :)

 Zapewne większość z Was zna zdobienie z lampkami i nie będzie to nic oryginalnego, ale ja też postanowiłam takie mani zmalować ;)






Z powodu braku zdolności plastycznych w lewej ręce na prawej powstało bardzo proste mani - choineczka i czapka Mikołaja :)



Podoba się Wam? :)
Jak wyglądają dzisiaj Wasze paznokcie? :)

Pozdrawiam, Pulinka :)
Wesołych Świąt! :)

wtorek, 24 grudnia 2013

wodospad i krople :P

Hej :) Ostatni wpis 23 dni temu... No cóż, nie lubię dodawać postów, które napisałam kiedyśtam, wolę pisać dla Was cały post w dniu, w którym go publikuję, a że ostatnio mój 'wolny' czas spędzam na nauce, nauce, nauce i imprezach, to na bloga już go mało... Dodatkowo mały remont w kuchni też zabrał mi trochę czasu, ale paznokcie maluję i obiecuję nadgonić :)
Dodatkowo mój tato znowu jest w szpitalu - w sobotę po południu pociął sobie lewą rękę piłą elektryczną, połamał sobie palce... Lekarze musieli w 1,5h zrobić operację którą robią w 3h (nie mogli tacie dać narkozy ze względu na leki, które bierze). Ale podobno udało się, na 80% tata jutro będzie w domciu, w piątek tylko na zmianę opatrunku :) Oby tylko dobrze się zagoiło, a druty spełniły swoje zadanie :)

___
Dzisiejszy wpis poświęcony będzie trzem lakierom Safari oraz lakierowi Pierre Rene. A raczej temu, co z nich powstało...
Otóż pewnego popołudnia stwierdziłam, że nie mogę ciągle chodzić ze 'zwykłym' lakierem ;) Jako, że na paznokciach miałam turkusa od Safari (nr B03, który notabene dobrze się sprawuje - ma szerszy pędzelek, schnie szybko, jest tani i w dodatku wytrzymuje kilka dni :) ) to stwierdziłam, że namaluję wodę. I tak oto na jednym paznokciu mam wodospad, a na drugim kapiącą wodę :)












Kilka zdjęć jest z telefonu (cieplusie rękawiczki bez palców moją miłością <3 -="" a="" aparatu="" br="" ci="" d="" delikatnie="" i="" jako="" kilka="" kolorach="" nice="" r="" st="" w="" z="">
Jak Wam się podoba?
___
Korzystając z okazji chciałabym Wam złożyć życzenia Świąteczne - żebyście spędzili te święta w gronie rodzinnym, zdrówka dla wszystkich ważnych ludzi w Waszym życiu i dla Was, szczęścia, maturzystkom dobrze zdanych matur, miłości, twardych paznokci i spełnienia marzeń :)

Pozdrawiam, Pulinka :)

PS. obiecuję jutro nadrobić wszystkie Wasze posty i jak najszybciej dodać to, co stworzyłam na święta na paznokciach :)

niedziela, 1 grudnia 2013

Ciasteczka :D

Hej ;) Ostatni wpis dwa tygodnie temu ; o na usprawiedliwienie mam tylko klasową wycieczkę na warsztaty humanistyczne w Krakowie i masę nauki :) Przez to też przegapiłam 1000 wyświetleń - dziękuję wszystkim odwiedzającym i czytającym  :)
Nie przedłużając mojego usprawiedliwiania się dzisiejszy wpis zawierać będzie przepis na ciastka na paznokciach. Yy... To znaczy bohaterem dzisiejszego wpisu będzie lakier Essence colour&go numer 120 o wdzięcznej nazwie cookie love ;)

Lakier to taki nudziak ze złotkiem i naprawdę przypomina ciastka! Już widzę zdobienie jakie nim wykonam ;D





Lakier bardzo ładnie kryje po 2-3 warstwach, wysycha bardzo szybko a na paznokciu wytrzymuje około 3-4 dni (czyli norma :) ) ;)

Podoba Wam się? Widzicie w nim ciastkową duszę? ;)

Pozdrawiam, Pulinka ;)