poniedziałek, 16 października 2017

Halloweenowe wyzwanie - candy corn

Tym razem w wyzwaniu Halloweenowym miałyśmy do zmalowania candy corn, czyli cukierki w kształcie ziaren kukurydzy. Szczerze mówiąc nawet nie wiedziałam, że coś takiego istnieje, musiałam więc googlować jak to wygląda. Wiecie, że 30 października został ustanowiony Międzynarodowym Dniem Candy Corn? To świadczy o tym, jak ważna jest ta słodkość dla mieszkańców USA (i chyba o mojej ignorancji ;) ).
Candy corn oprócz tego, że są w kształcie ziaren kukurydzy, są w trzech kolorach - białym, pomarańczowym i żółtym. Wykonane są głównie z miodu, syropu kukurydzianego i barwnika. Oprócz tego, że są produkowane z okazji Halloween można je zjeść także podczas innych świąt, tylko w innych kolorach.
Szczerze mówiąc, to według mnie ten temat daje małe pole do popisu, a szkoda. U mnie możecie zobaczyć coś, z czego nie jestem do końca zadowolona, ale nie miałam za bardzo pomysłu, na inne zdobienie. 
Najpierw pomalowałam wszystkie paznokcie lakierem MIYO mini drops nr 126 Destination. Potem za pomocą farbek na trzech paznokciach zrobiłam cukierki i otoczyłam je czarnym polem, a na pozostałych dwóch zrobiłam cieniowanie za pomocą wspomnianego lakieru MIYO oraz lakierów Essence the gel nr 38 love is in the air i P2 gloss goes neon color activator. Całość pokryłam matowym top coatem

Jestem ciekawa, jak Wam podoba się to zdobienie? Jadłyście kiedyś candy corny?
Pulinka

czwartek, 12 października 2017

Halloweenowe wyzwanie - pajęcza sieć

Pająki nie są moimi ulubionymi zwierzakami. Zawsze, gdy jakiś zawita w moje otoczenie jest szybko wywalany za okno przez mojego brata, tatę, ewentualnie wołam wtedy mamę. Najgorsze spotkanie z jednym z nich było chyba w łazience, kiedy zwieszał się z lampy, nie miałam jak obok niego przejść i byłam wtedy pod prysznicem, brrrr... Pająki są jednak nieodłącznym elementem Halloween i to nie tylko dlatego, że sporo osób się ich boi - tkane przez nich sieci są kojarzone z upływem czasu, postępem, losem oraz reprezentacją cyklu życia. Poza tym pająki często mieszkają w zakurzonych, ciemnych miejscach, i dlatego w wyzwaniu Halloweenowym musiał pojawić się także temat sieci pająka. Nawet nie chcę myśleć o zaplątaniu się w takie nici, jednak na paznokciach są one dla mnie jak najbardziej akceptowalne. Żeby trochę bardziej oswoić zarówno pająki, jak i ich sieci postanowiłam zrobić je w wersji tęczowej - zarówno baza tego zdobienia, jak i lakier, którym stemplowałam mają wykończenie holograficzne.





 




W celu zrobienia tego zdobienia najpierw pomalowałam paznokcie lakierem Golden Rose Holographic nr 01. Na nim odbiłam wzór z płytki BPL-03 (Born Pretty Store) przy pomocy lakieru holograficznego, który do stemplowania przeznaczony nie jest, ze sklepu Beauty Big Bang (dostaniecie go tutaj) oraz przezroczystego stempla. Skórki zabezpieczyłam lateksem Liquid Peel Off Tape z Born Pretty Store. Całość pokryłam top coatem Rimmel super gel top coat.


Jeśli chciałybyście zrobić zakupy w sklepie Beauty Big Bang, to pamiętajcie o kodzie LAKI10, który daje Wam 10% zniżki.

Jestem ciekawa, czy sprawiłam, że chociaż trochę polubiłyście pająki? A może lubicie je od zawsze?
Pulinka

niedziela, 8 października 2017

Halloweenowe wyzwanie - dynie

Halloween coraz bliżej, więc pora na kolejne, tematyczne paznokcie. Tym razem coś, co jest jednym z głównych symboli tego święta - dynie, z których robi się Jack O’Lanterns. Nie wiem, czy wiecie, że kiedyś używało się do tego brukwi i rzepy, a wycinanie w dyni zaczęło się po tym, jak Irlandzcy imigranci przybyli do Ameryki, kraju, skąd to warzywo pochodzi. Nie widziałam jednak, żeby w dzisiejszych czasach ktoś robił latarenki z innych warzyw, a motyw strasznych rzeczy wycinanych z dyni jest nieodłączną tradycją Halloween w różnych formach - na moich ukochanych paznokciach, w postaci misek na stół, pojemników, w które dzieci zbierają cukierki i wielu, wielu innych. Z tego powodu dynia musiała znaleźć się też na moich paznokciach, chociaż w trochę mniej strasznej wersji. Po ostatnich szkieletowych paznokciach nie chciałam Was bardziej straszyć ;)







Na paznokciach mam spory negative space - tam, gdzie nie ma dyni lub jej liści możecie zobaczyć moje naturalne paznokcie. Baza dyni to Rimmel Super Gel nr 031 Perfect Posy. W tym momencie paznokcie pokryłam matowym top coatem, a na dyni zrobiłam kreski lakierem MIYO mini drops nr 122 peach shake, który fajnie nadał całości błysku. Liście to Orly nr 40079  it's not rocket science.

Jak Wam się podoba taka forma dyni? Planujecie zmalować ją na swoich paznokciach? 
Pulinka

piątek, 6 października 2017

Halloweenowe wyzwanie - czarny kot i szkielet

Czymże byłoby moje lakierowe życie, gdyby nie wyzwania? Bardzo je lubię za to, że sama często nie wpadłabym na to, żeby stworzyć paznokcie na dany temat, a poza tym są dodatkową motywacją do regularnego malowania paznokci i pisania. Szczególnie fajne są te tematyczne, jak ten, od GlamNailsChallenge - stworzyła ona wyzwanie Halloweenowe (więcej o nim możecie przeczytać tutaj). Sama nie obchodzę tego Święta, jednak nie wpływa to na to, że tematyczne paznokcie będą się pojawiały. Dodatkowo, ponieważ nie jest to wyzwanie, gdzie trzeba malować paznokcie codziennie, to będę starała się wrzucać je pojedynczo na bloga. Wyjątkiem jest dzisiejszy post, w którym widzicie dwa zdobienia. Wszystko dlatego, że źle spojrzałam i myślałam, że pierwszy temat jest do 4/10/17 ;)



Pierwsze paznokcie miały temat koci, a dokładniej "czarny kot". Jak wiecie, jestem typową psiarą, ale uważam, że koty też są bardzo fajne! Powiem Wam, że te paznokcie nosiło mi się bardzo przyjemnie i uważam, że są urocze, chociaż w klimacie Halloweenowym.
Bazą zdobienia był lakier MIYO mini drops. Koty namalowałam farbkami z Flying Tigera, a następnie pokryłam całość Seche Vite.


Tematem drugich paznokci był szkielet. Paznokcie są odwzorowaniem tego zdobienia i zrobiłam je, po czym, dla odmiany od kotków, zaczęły mnie trochę przerażać, bo kojarzą mi się z masowymi grobami. 
Szary lakier do Eveline color edition nr 125, a czarny to wet and wild E7351 Power Outage. Kości namalowałam farbkami, a całość pokryłam matowym top coatem. 

Jestem ciekawa, czy obchodzicie Halloween? Jak Wam się podobają te paznokcie?
Pulinka

poniedziałek, 2 października 2017

31 day challenge 2017 - tydzień piąty i podsumowanie całego wyzwania

Minął wrzesień, a wraz z nim wyzwanie 31 day challenge 2017. Jestem z siebie niesamowicie dumna, że dałam radę i (prawie) codziennie publikowałam nowe zdobienia na moim instagramie. Początkowo byłam trochę sceptycznie nastawiona do tego wyzwania, ale tylko jeśli chodzi o mój czas - myślałam, że takie codzienne malowanie paznokci, pisanie na insta i pisanie bloga pochłonie wszystkie moje wolne wieczory i weekendy. Trochę tak było, ale też we wrześniu trochę się działo w moim prywatnym życiu - kilka krótkich wyjazdów, targi Beauty Forum (moją relację znajdziecie tutaj), wyjścia ze znajomymi... Czas jednak i tak minął, a ja spędziłam go w naprawdę ekstra sposób :)
A jak minął mi ten tydzień? Zapraszam do obejrzenia wszystkich prac z ostatniego tygodnia wyzwania. Na końcu posta znajdziecie zestawienie wszystkich prac z tego wyzwania oraz moje rady dla Was (i dla mnie) jeśli chodzi o takie wyzwania.



Dwudziesty piąty dzień miesiąca upłynął nam pod znakiem mody. Sama za nią nie podążam i miałam mały problem, co zmalować. Na szczęście w internecie trafiłam na zdjęcie sukienki projektanta Elie Saab. Według mnie jest przepiękna ❤
Najpierw wykonałam na paznokciach cieniowanie przy pomocy lakieru Eveline Vinyl Gel nr 211 oraz P2 gloss goes neon color activator. Następnie cieniutkim pędzelkiem (sondą wychodziło to za topornie) oraz tintami P2 gloss goes neon o numerach 070 skycoaster, 010 spaceshot i 060 carousel wykonałam linie, coś na kształt waterfall. Całość pokryłam top coatem Golden Rose Quick Dry.


Kolejnego dnia malowałyśmy paznokcie zainspirowane wzorem. Znowu szukałam jakiejś inspiracji w internecie (w sumie takiego zdjęcia, które będzie odpowiadało mojej wizji, bo koniecznie chciałam zmalować róże!) i znalazłam tę piękną tapetę. 
Bazą pod zdobienie jest  Astor nr 608 Make everyday special. Na nim stemplowałam kropki z płytki KandNail CK-04 przy pomocy lakieru P2 gloss goes neon color activator. Zadanie było o tyle utrudnione, że wzór pokrywał moje paznokcie może w 1/3, więc musiałam stemplować go kilka razy. Na to lakierem B. loves Plates&Colour Alike o nazwie B. a Rudolph odbiłam wzór z płytki B. loves Plates B.02 flower power. Całość pokryłam top coatem Golden Rose prodigy gel.


Następny dzień to sztuka. Zdecydowałam się namalować sztukę nowoczesną i po prostu, przy pomocy słomki, popryskałam paznokcie lakierami.
Najpierw pomalowałam paznokcie lakierem Eveline Vinyl Gel nr 211. Potem lakierami O.P.I. Extravagance, Eveline trend collection nr 273 i 275 pyskałam paznokcie przez słomkę. Polecam dokładnie zabezpieczyć skórki jakimś lateksem - u mnie ten z Born Pretty Store. Całość pokryłam top coatem Essie good to go.


Tematem dwudziestego ósmego dnia były flagi. Jako że w 1/4 jestem z Podkarpacia i uważam, że tamte strony są przepiękne oraz ciągle mam gdzieś w głowie przekonanie, że kiedyś będę tam mieszkała, to zdecydowałam się namalować flagę właśnie tego województwa. Notabene flaga ta jest wprost przeznaczona do malowania jej na paznokciach - niebieskie elementy po bokach powinny zajmować po 1/5 szerokości flagi ;) 
Niebieski lakier to Golden Rose Rich Colour nr 68, jest on na dwóch paznokciach. Pozostałe trzy są pomalowane lakierem P2 gloss goes neon color activator, a na środkowym, po zmatowieniu go top coatem Wen'n'Wild, przy pomocy farbek z Flying Tigera namalowałam herb województwa Podkarpackiego, który jest widoczny na fladze. Całość pokryłam top coatem Rimmel Super Gel top coat.


Chyba każdy z nas uwielbia, bądź uwielbiał jako dziecko bajki. Nie byłam w tym aspekcie inna, mogłam oglądać, słuchać, bądź czytać bajki całymi dniami. Gdy więc zobaczyłam temat "Supernatural" od razu pomyślałam o Dzwoneczku z Piotrusia Pana. Pamiętam, że zawsze zazdrościłam jej magicznej mocy i tego, że umie latać.
Bazą jest lakier Golden Rose holographic nr 06. Postacie zmalowałam przy pomocy farbek, a całość pokryłam top coatem Rimmel Super Gel top coat


Przedostatni dzień miał być zainspirowany przez tutorial. U mnie możecie zobaczyć ręczne malowanki wykonane dzięki tutorialowi Agaty - Odette Swan (kto jeszcze nie zna klika tutaj!). Dodałam trochę od siebie i mam nadzieję, że Wam się podoba, bo mi bardzo! Było mi tak bardzo szkoda zmywać te paznokcie!
Bazą pod zdobienie jest lakier life professional nr 304. Paznokcie przed malowaniem farbkami zmatowiłam top coatem z Wet'n'wild. Na koniec całość pokryłam top coatem Rimmel Super Gel.


Ostatni dzień był uhonorowaniem osoby, której zdobienia uwielbiamy. Mam sporo paznokciowych guru, ale chciałam docenić Basię z bloga barbrafeszyn.pl, bo uwielbiam jej ręczne malowanki!
Niebieski lakier to Rimmel Super Gel Kate nr 052 Blue Babe. Biały to już tradycyjnie P2 gloss goes neon color activator. Foczka i delfinek są zmalowane w całości farbkami z Flying Tigera, natomiast ciało ośmiornicy to Golden Rose holographic nr 05. Całość pokryłam top coatem Rimmel Super Gel top coat.

Poniżej możecie zobaczyć kolaże z poprzednich tygodni. Pod każdym znajdziecie link, który przeniesie Was do odpowiedniego postu na blogu - tam znajdziecie szczegóły.









To jeszcze nie koniec, chcę Wam opowiedzieć trochę moich przemyśleń, rad odnośnie brania udziału w takich wyzwaniach. Po pierwsze, nie dajcie się zwariować. Świat się nie zawali, jeśli raz wyjdziecie wieczorem na imprezę, zamiast malować paznokcie i opublikujecie je z opóźnieniem. To ma być dla Was zabawa, a nie obowiązek :) A jeśli wiecie, że spędzicie cały dzień poza domem, bo np. wyjeżdżacie, to zawsze można trochę oszukać i pomalować paznokcie trochę wcześniej. Poza tym polecam nie zmywać paznokci zmywaczem, tylko używać bazy peel off. Wasze skórki Wam za to podziękują! Warto też zawsze wcześniej obmyślić, co chcecie namalować w kilku wersjach - bardzo prostej (np. stemple), trochę trudniejszej i najtrudniejszej. Robiłam tak przez cały miesiąc i potem tylko wybierałam poziom w zależności od tego, na co miałam ochotę i ile miałam czasu. Czasami wiedziałam, że czasu będę miała bardzo mało, więc obmyślałam tylko bardzo prostą wersję :D Według mnie ważne jest też to, żeby nie bać się eksperymentować! Nieudane paznokcie i tak zaraz znikną z Waszych paznokci, a jest to dla Was bardzo cenna lekcja. Takie wyzwania są genialne, żeby wyjść ze swojej paznokciowej strefy komfortu.
I na koniec mój trick. O wiele lepiej malowało mi się paznokcie dzień przed, tzn. siadałam i malowałam temat na następny dzień, robiłam zdjęcia, obrabiałam je i przygotowywałam do wrzucenia na insta. Mniej presji (bo jak coś nie wyjdzie to zawsze mogę to zrobić jutro), więcej czasu, same plusy, jednak wytrwałam tak chyba tylko tydzień, a potem już malowałam paznokcie danego dnia wieczorem.

A co wyniosłam z tego wyzwania? Zdobienia! Poczułam się pewniej w malowaniu, ozdabianiu paznokci. Było kilka gorszych prac, ale jest też kilka takich, na które patrzę i jestem z siebie dumna. Poza tym trochę rozhuśtało to bloga i insta po tym okresie 'suszy'. Wyzwanie pokazało mi też, że nie mogę mówić "nie mam czasu malować paznokci, dlatego na blogu jest cisza", bo jak chcę, to znajdę ten czas :)

Jestem ciekawa Waszych odczuć na temat takich codziennych wyzwań. Koniecznie dajcie znać, czy brałyście w takim udział!
Pulinka

PS. Uprzedzę pytania - cały wrzesień pracowałam, wychodziłam z domu o 7, wracałam około 18, więc nie jest tak, że miałam na malowanie paznokci jakoś bardzo dużo czasu ;) Wszystko jest kwestią dobrej organizacji i też trochę samozaparcia oraz czerpania radości i satysfakcji z wrzucania paznokci do mediów społecznościowych.

piątek, 29 września 2017

Oczami Lakieromaniaczki - Targi Beauty Forum 23/09/2017

Są w roku takie imprezy blogowe, które trudno mi opuścić. Generalnie staram się korzystać z każdej okazji do spotkań w najlepszym - lakierowym gronie. Tak też było w ostatnią sobotę, gdy odbywały się targi Beauty Forum. Poza tym, że gdzieś tam miałam myśl, że może na nie pójdę, to już totalnie musiałam się tam pojawić po tym, jak dowiedziałam się, że swoje stoisko będzie tam miała Ania - właścicielka marki B. loves Plates. I tak oto 23 września wstałam raniutko, pojechałam na targi i ogarnęłam, że... jestem tam godzinę za wcześnie. Jakoś wydawało mi się, że skoro od 8:00 sprzedają bilety, to też od 8:00 można tam wejść. No cóż, poczekałam trochę i zobaczyłam, że zaraz po otwarciu bramek dziewczyny rzuciły się biegiem do stoisk (aż żałuję, że ich nie nagrałam!). 
Najpierw poszłam z Anią do Indigo i zobaczyłam masę ludzi, chociaż było kilka minut po 9:00. A potem szybko poszłam tam, gdzie prowadziły wszystkie lakierowe drogi - do stoiska BLP i Orly. Atmosfera była tam genialna (co widać na filmiku, ale o nim za chwilę) i razem z Zosią i Gosią nie mogłyśmy stamtąd odejść. Potem pokręciłam się jeszcze po targach z Kasią i później jeszcze sama, a potem pojechałam do domu. W niedzielę nie dałam rady pojechać na targi - raz, że byłam bardzo zmęczona po całym tygodniu i targach, a dwa, że byłam już umówiona na popołudnie (a wstałam trochę za późno). 
W każdym razie - trochę udało mi się nagrać, więc zapraszam na krótką relację. Od razu zaznaczam, że nie zobaczycie tam stoisk znanych marek hybrydowych - poza tym, że były tam tłumy, to nie popieram robienia z targów show (wynajmowanie tancerek, aerial dance... serio?). Możecie za to zobaczyć jak cudowna atmosfera była na stoisku Orly&BLP ❤
Szczerze mówiąc, to trochę się stresuję tym filmikiem, bo pierwszy raz wrzucam Wam klip gadany, mam nadzieję, że się Wam spodoba! 



A teraz przechodzimy do tego, co przywiozłam z targów. Najlepszą rzeczą z tego wszystkiego jest torba z napisem "I ❤ stamping nails". Chyba nie muszę komentować dlaczego? ;) 
Poza tym trafiły do mnie dwie płytki - B.02 flower power i B.03 mind blown. Na tę pierwszą czaiłam się od dłuższego czasu, ale była wyprzedana. Kupiłam też dwie inne rzeczy, ale są na prezent, więc ciii...


Kupiłam też 6 lakierów z wyprzedaży Orly. Chciałam w tym miejscu podziękować Gosi i ekipie Orly za pomoc w wyborze kolorów - w końcu ktoś, kto rozumie moje lakieromaniactwo i mówi "ale nie, takiego nie masz, lakier X jest ciemniejszy/jaśniejszy/bardziej/mniej..." ❤ No i jak miałam ich nie kupić? :D 
Na górze widzicie od lewej: Orly Color Blast nr 50129 melting pot oraz Orly nr 20826 smoked out. Na dole, od lewej: Orly FX nr 20819 gravity bound (jest przecudny!), Orly 20823 darkest shadow, Orly Color Blast nr 50045 granite oraz Orly Color Blast nr 50053 azure.
Poza tym w moje łapki wpadła też genialna koszulka oraz czekoladka :)


Na stoisku Euro Fashion zaopatrzyłam się w dwa (kultowe już chyba) zmywacze do paznokci. Jeszcze ich nie miałam, zobaczymy jak będą się sprawdzały.


Zrobiłam też zapas pilniczków, gąbeczek, pacynek i innych takich pierdołek, które są potrzebne do zdobienia paznokci, a normalnie kosztują sporo więcej. Nazwy sklepu nie pamiętam i wolę też nie pamiętać, ile pieniędzy tam zostawiłam ;)


Na koniec chciałam Wam wrzucić zdjęcie spódnicy, w której przemierzałam targi. Czułam się w niej cudownie, chociaż długość totalnie nie jest moja :) 

Jeśli mam powiedzieć, co mnie rozczarowało, to na pewno nieobecność Pierre Rene oraz brak lakierów na stoisku Golden Rose (chociaż pewnie jest to spowodowane małym popytem na nie). W OPI też nie znalazłam niczego ciekawego. Poza tym targi pod względem zakupowym już nie robią na mnie takiego wrażenia, jak chociażby te ponad dwa lata temu.

Jestem ciekawa, czy kiedyś byłyście na targach? Koniecznie dajcie znać, co myślicie o takich wydarzeniach i co myślicie o moim filmiku!
Pulinka

poniedziałek, 25 września 2017

31 day challenge 2017 - tydzień czwarty

Przed nami ostatni tydzień wyzwania 31 day challenge. Nawet nie wiem, kiedy to wszystko minęło i bardzo żałuję, że wcześniej nie wzięłam w tym udziału. Wiem, że nie zawsze mogłam to zrobić, bo np. w zeszłym roku wrzesień upłynął mi na wyjazdach, ale w poprzednich latach mogłam chociaż spróbować. Cóż, czasu nie cofnę, a za rok na pewno wezmę udział ponownie! Ostatnio nawet rozmawiałam z dziewczynami (innymi blogerkami), że dzięki tego wyzwaniu odkrywam ile fajnych lakierów do paznokci stoi w moich szufladach. Tymczasem zapraszam Was do obejrzenia przedostatniego zestawienia zdobień paznokci z ostatniego tygodnia.




Poniedziałek upłynął nam pod znakiem half moon. Niestety nie wyrobiłam się, żeby dodać zdjęcie na instagrama w poniedziałek i zrobiłam to we wtorek - kiedyś trzeba trochę odespać i odpocząć.
Najpierw na paznokciach pokrytych tylko odżywką wylądował wzór z płytki B. loves plates B.00 rainbows and unicorns. Odbiłam go różowym lakierem B. loves plates/Colour Alike o nazwie B. a fuchsia flash. Potem pokryłam go top coatem Golden Rosen top coat mega shine i gdy całość dobrze wyschła zrobiłam half moon przy pomocy naklejek i lakieru O.P.I. extravagance.


Bardzo lubię malować galaktykę na paznokciach. Jest bardzo łatwa w wykonaniu, ładnie wygląda i za każdym razem wygląda inaczej.  
Tym razem jako bazy użyłam czarnego lakieru Eveline vinyl gel nr 211. Następnie gąbeczką zrobiłam cieniowanie przy pomocy białego lakieru P2 gloss goes neon color activator oraz niebieskiego P2 gloss goes neon nr 070 skycoaster. Następnie srebrnym lakierem Avon snow star zrobiłam kropki (gwiazdy), a całość pokryłam holo mgiełką Colour Alike holo top coat 2.0.


Na przekór złej pogodzie wykonałam water marble w bardzo energetycznym połączeniu. Początkowo chciałam je zrobić metalicznymi lakierami, ale totalnie mi to nie wychodziło, więc postawiłam na sprawdzone tinty od P2. 
Najpierw pokryłam paznokcie bielą P2 gloss goes neon color activator, a następnie wykonałam tradycyjne water marble przy użyciu tintów P2 gloss goes neon o numerach 070 skycoaster 080 ferris wheel, 010 spaceshot. Całość pokryłam matowym top coatem.


Po trochę narzuconych tematach zaczynają się te bardziej luźne, z większą dowolnością, gdzie trzeba trochę popuścić wodze wyobraźni. Pierwszym takim tematem była inspiracja kolorem. Miałam sporą zagwozdkę, jak to ugryźć, ale w końcu zdecydowałam się na inspirację kolorem kawowym (czy, jeśli ktoś woli, caffe latte), chociaż za samą kawą nie przepadam.
Bazą do tego zdobienia jest lakier Gosh nr 617 with a twist. Stemple pochodzą z płytki BP-91 i są wykonane lakierem B. loves plates/Colour Alike B. an ice coffee. Całość pokryłam top coatem Golden Rose quick dry


Dzień 22 był dniem muzyki, piosenek. Sama słucham głównie rapu, stąd też inspiracja pochodzi z kawałka tego gatunku. Jego tytuł to "Nie bój się burzy" i możecie posłuchać go tutaj (polecam nawet jeśli nie słuchacie rapu!). Sama bardzo boję się burzy, więc tekst idealnie pasuje do mnie. 
Do tego zdobienia użyłam trzech lakierów - Golden Rose rich colour nr 68 jako bazy, Golden Rose jolly jewels nr 101 oraz Seche Vite. Same malunki wykonałam przy pomocy farbek.


Inspiracja filmem była dla mnie trudnym wyborem. Najpierw miałam zmalować jednorożce, jednak nie mogłam znaleźć żadnego filmu, który by o nich opowiadał i był wciągający. Z tego powodu zdecydowałam się zmalować coś z mojej ukochanej bajki - "W głowie się nie mieści". Na moich paznokciach wylądował smutek i kule - wspomnienia. 
Lakierem bazowym jest istne cudo z Born Pretty Store, coś, co ma w sobie chyba wszystko, co może mieć lakier - jest holo i termiczny. Istna magia! Smutek został zmalowany ręcznie, natomiast pozostałe wzorki to stemple z płytki B. loves plates B.00 rainbows and unicorns odbity lakierem z Born Pretty Store. Całość pokryłam Seche Vite.



Dzisiejsze, z których zdjęć nie jestem do końca zadowolona - aparat nie chciał ze mną współpracować. Mimo wszystko paznokcie przedstawiają bohaterów mojej ukochanej serii Felix, Net i Nika, konkretnie zainspirowałam się częścią "... oraz klątwa domu McKillanów". Włosy Niki powinny być bardziej rude, ale tutaj niestety psikusa zrobiły mi farbki, które zmieniły odcień pod wpływem top coatu. 
Trzy paznokcie pomalowałam lakierem lovely nude nail polish nr 7, a następnie farbkami namalowałam na nich twarze bohaterów. Pozostałe dwa pokryłam lakierem Eveline color edition nr 125 i wystemplowałam na nich ducha oraz zamek - dom McKillanów. Wzory pochodzą z płytki halloweenowej BP-031, lakier pochodzi z Born Pretty Store. Top coat to Eveline no chip.

Które zdobienie podoba się Wam najbardziej? Który temat wydaje się Wam najbardziej interesujący?
Pulinka

poniedziałek, 18 września 2017

31 day challenge 2017 - tydzień trzeci

Właśnie mija trzeci tydzień wyzwania 31 day challenge 2017. Nieskromnie powiem, że jestem bardzo zadowolona z prac, które wykonałam na ten tydzień, nie ma ani jednej, która by mi się nie podobała. W tym tygodniu razem z dziewczynami malowałyśmy paznokcie w kropki, paski, motyw zwierzęcy, kwiatki, delikatny wzór, geometrię oraz z glitterem.



Pierwszy dzień tego tygodnia to kropki. Zdecydowałam się na zrobienie ich przy pomocy gotowych okręgów. 
Lakier, który znajduje się na trzech paznokciach to Rimmel Super gel nr 022 angel wing. Na niego nałożyłam kolorowe cekiny (nie wiem jak inaczej to nazwać) i pokryłam najpierw top coatem Sally Hansen Diamond flash, a następnie matowym topem no name. Na pozostałych paznokciach mam lakier piaskowy Essence colour&go 182 hello rosy.


We wtorek malowałyśmy paski na paznokciach. Jako że uwielbiam połączenie pasków i kwiatków, to nie mogłam inaczej ozdobić paznokci w ten dzień!
Bazą jest lakier Manhattan birthday colours nr 012 cupcake addicted. Na nim odbiłam paski z płytki B. loves plates B.07 beauty of simplicity przy pomocy przezroczystego stempla i lakieru B. loves plates/ Colour Alike o nazwie B. a golden queen. Kwiatki to wzór z płytki Born Pretty Store L021 odbity przy pomocy tego samego stempla i lakieru B. loves plates/ Colour Alike o nazwie B. a Rudolph. Całość najpierw pokryłam top coatem Sally Hansen Diamond Flash, a następnie zmatowiłam top coatem no name.


Chyba wszyscy już wiedzą, że jestem team dogs. Kocham psy i za swoimi dwiema łobuziarami skoczyłabym w ogień. Z tego powodu w dniu wzoru zwierzęcego na moich paznokciach po prostu nie mogły znaleźć się inne zwierzęta. 
Najpierw pomalowałam trzy paznokcie lakierem P2 gloss goes neon color activator, na który potem nałożyłam naklejki wodne (pisałam Wam o nich tutaj). Na pozostałe dwa paznokcie nałożyłam lakier Manhattan Birthday Colours nr 015 Birthday Kiss. Wszystkie paznokcie pokryłam top coatem Sally Hansen Diamond Flash.


Kwiatki są bardzo wdzięcznym tematem i bardzo lubię je malować. Mam już małą wprawę w malowaniu kwiatów z płatkami i środkiem (jak np. niezapominajki), dlatego tym razem postanowiłam poćwiczyć malowanie róż. 
Bazą pod to zdobienie jest lakier Avon gel finish Siberia. Na nim farbkami z Flying Tigera zmalowałam róże, które następnie pokryłam top coatem Sally Hansen Diamond Flash.


Ci z Was, którzy obserwują mnie na instagramie wiedzą już, że powyższe paznokcie były zainspirowane przez moją koleżankę z pracy. Pokazała mi ona jedno ślubne zdobienie, a ja postanowiłam je trochę przerobić i podobnie ozdobić swoje paznokcie. Dzień delikatnego wzoru był do tego idealny!
Bazą pod zdobienie był lakier Lovely nude nail polish nr 7. Na nim, przy pomocy przezroczystego stempla i lakieru B. loves plates/Colour Alike o nazwie kind of white, na trzech paznokciach odbiłam wzór z płytki B. loves plates B. 06 classy and chic (według mnie część wzorów, które są na niej, są idealne na ślub!). Następnie zmatowiłam je matowym topem no name. Na pozostałych paznokciach znalazły się cyrkonie, które zabezpieczyłam top coatem Sally Hansen Diamond Flash.


W sobotę tematem wyzwania była geometria. Zdecydowałam się na proste zdobienie z użyciem własnoręcznie robionych naklejek, które kojarzy mi się ze sportowymi bluzami.
Najpierw pomalowałam wszystkie paznokcie lakierem Eveline vinyl gel nr 211, na który nałożyłam klej do folii transferowej i zaaplikowałam na niego pyłek z folii. Wyglądają one pięknie, mieniły się od niebieskości po fiolet - istna magia! Po pokryciu ich top coatem Essence nail art hello foils! na trzy paznokcie nałożyłam na nie stemplowe naklejki, których wzór pochodził z płytki Born Pretty Store BP-77. Do ich wykonania użyłam kilku stempli oraz trzech lakierów, czarnego do stempli z Born Pretty Store, białego P2 gloss goes neon color activator do kolorowania oraz przezroczystego Wibo sos weak nails do pokrycia naklejek, żeby przenieść je na paznokcie. Na pozostałe dwa paznokcie nałożyłam ćwieki. Na koniec wszystkie paznokcie pokryłam top coatem Sally Hansen Diamond Flash.


Najświeższe zdobienie jest z niedzieli, a jego tematem jest glitter. Początkowo chciałam zrobić cieniowanie brokatem, albo cały paznokieć pokryty nim, ale stwierdziłam, że to nudne i zrobiłam a la trójkąty na paznokciach. Dodatkowo jeden paznokieć ozdobiłam cyrkoniami.
Bazą jest lakier Astor nr 608 make everyday special. Na niego nakleiłam paski, o których pisałam Wam tutaj, a skórki i tę część paznokcia, która nie miała być pokryta glitterem zabezpieczyłam preparatem z Born Pretty Strore. Gąbeczką nałożyłam lakier Essence nail art special effect topper nr 21 get the party started. Na paznokieć serdeczny nałożyłam cyrkonie i całość pokryłam top coatem z Rimmela z serii super gel

Przy okazji chciałabym coś powiedzieć o samym wyzwaniu. Pojawia się wiele głosów, że jest fajne, ale wymaga sporo czasu i nie możecie sobie pozwolić na wzięcie w nim udziału. Też tak myślałam! Okazuje się, że dobre zorganizowanie wystarczy, żeby wszystko zrobić :) Poza tym mi największą radość sprawia sam etap tworzenia paznokci i potem pisanie o nich na blogu. Chodzenie z pomalowanymi paznokciami (w fajne wzorki) też jest super, ale to jednak nie to samo ;) 

Jestem bardzo ciekawa, które paznokcie podobają się Wam najbardziej? 
Pulinka

czwartek, 14 września 2017

Wakacyjne flamingi

Wakacje już co prawda praktycznie za nami, szczególnie jeśli chodzi o pogodę, bo totalnie nas nie rozpieszcza. Jednak u mnie jeszcze przez chwilę będzie wakacyjnie. Bo która z nas nie chciałaby przenieść się teraz w choć odrobinę cieplejszy klimat? Osobiście należę do osób, dla których zima mogłaby nie istnieć, bardzo chętnie przechodziłabym cały rok w sandałach i letniej sukience, dlatego postanowiłam umilić sobie trochę tę deszczową pogodę paznokciami. Zainspirowały mnie do tego dwie rzeczy, które widzicie jako tło zdjęć - podkładka z Flying Tigera oraz teczka z Biedronki. Z powodu pierwszej z nich zmalowałam na paznokciach flamingi, z powodu tej drugiej owoce.














W przypadku tego zdobienia mam trzy rzeczy na paznokciach - bazę, czyli Rimmel super gel Kate nr 051 shallow bay, farbki akwarelowe z Flying Tigera (ostatnio obczaiłam, że w takim samym opakowaniu są też akrylowe!) oraz Rimmel super gel top coat.

Jestem ciekawa, jak Wam podoba się to zdobienie? Nosicie takie paznokcie tylko latem?
Pulinka