piątek, 22 czerwca 2018

Wiosenne, zielone listki

Dzisiaj chciałabym Wam pokazać zdobienie jeszcze z wiosny, kiedy to chyba ze względu na pogodę za oknem zachciało mi się połączenia szarości z czymś 'żywym', może neonowym. Tak oto powstało to zdobienie. Ze względu na pojawiające się liście na drzewach zdecydowałam się właśnie na wzór liści. W tym celu chciałam użyć lakieru w kolorze zbliżonym do zielonego lakieru na kciuku i małym palcu. Miałam coś takiego z Born Pretty Store, niestety jednak przy stemplowaniu okazało się, że bardzo słabo kryje. Nie wiem, czy ja trafiłam na jakiś felerny egzemplarz, czy po prostu ktoś się pomylił i zamiast napisać, że jest to lakier-tint napisał, że jest to lakier do stempli, czy o co z nim chodzi. Z tego powodu musiałam zrobić podwójne stemplowanie - najpierw odbiłam wzór białym lakierem, a dopiero potem zielonym. Nie wyszło to już tak fajnie, jak wyglądało w mojej głowie, ale mimo wszystko myślę, że efekt jest ładny ;) 











Zielony lakier bazowy to moov o nazwie Larissa (lakiery te dostępne są tylko w Kontigo). 
Szara baza to Eveline Vinyl Gel o numerze 201.  Na niej zrobiłam podwójne stemplowanie - najpierw białym lakierem Colour Alike o nazwie kind of white, a następnie zielenią od Born Pretty Store odbiłam wzór z płytki B. loves plates B.06 classy and chic. Skórki zabezpieczyłam lateksem od Beauty Big Bang
Całość pokryłam najpierw wodnym topem Essence metal shock sealing top coat, a następnie Sally Hansen Insta Dri. O tym dlaczego tak robię pisałam Wam o ostatnim poście.

Jak Wam się podoba takie liściaste zdobienie? Lubicie podwójne stemplowanie?
Pulinka

poniedziałek, 18 czerwca 2018

Paznokcie, które towarzyszyły mi podczas Meet Beauty

Aż mi wstyd, że tyle czasu zbierałam się do napisania tego postu. Zdjęcia co prawda wisiały w wersjach roboczych już jakiś czas, ale nie mogłam się zebrać, żeby napisać tekst. Jak już wiecie w kwietniu brałam udział w konferencji Meet Beauty. Opowiadałam Wam już o samym wydarzeniu (i pokazywałam film), ale jeśli ktoś jeszcze tego nie widział, to polecam zajrzeć do mojej relacji
Skoro była już relacja, to jedyne co zostało, to pokazanie Wam paznokci, które towarzyszyły mi tego dnia. Dla tych z Was, które śledzą mnie na instagramie (polecam, bo ostatnio jestem tam bardzo aktywna) lub były na samej konferencji nie będą one wielkim zaskoczeniem, bo już je widziałyście. Mimo wszystko chciałam je pokazać wszystkim moim czytelnikom, także tym, którzy tylko czytają bloga, nie śledzą mnie na instagramie i nie byli na konferencji. 
Zdobienie, które wtedy mi towarzyszyło było bardzo łatwe - cieniowanie i na to stemple plus jeden paznokieć pomalowany lakierem z drobinkami. Celowo dopasowałam je do głównej ścianki konferencyjnej, którą możecie zobaczyć w tle dwóch pierwszych zdjęć. 











Bazą zdobienia na paznokciach, na których są stemple był biały lakier P2 gloss goes neon color activator. Na nim przy pomocy lakierów Golden Rose express dry nr 10 oraz Eveline Vinyl Gel nr 207 (swatche wszystkich kolorów z tej serii, które mam w swoich szufladach) zrobiłam cieniowanie. To z kolei pokryłam stemplami - wzory pochodzą z płytki B. loves plates B.02 flower power, stemplowałam czarnym lakierem Colour Alike kind of black oraz przezroczystym stemplem. Skórki zabezpieczyłam lateksami do skórek z Born Pretty Store i Beauty Big Bang.
Paznokcie niepokryte stemplami pomalowane są lakierem Mariza Brilliant nr 7689
Całość pokryłam najpierw wodnym topem z Essence Metal shock, a potem topem NCLA Gelous?. Użyłam ich obu, żeby mieć 100000000% pewność, że nic nie będzie rozmazane. I tutaj chciałabym Was ostrzec - ja za szybko użyłam zwykłego topu, przez co powstały białe smugi tam, gdzie top wodny jeszcze nie wysechł w 100%, jednak do rana znikły. Polecam więc nie panikować ;)

Dajcie znać, jak Wam się podoba to zdobienie i czy lubicie kwiatowe zdobienia!
Pulinka

piątek, 15 czerwca 2018

Niebieskie kwiaty z holo drobinkami

To zdobienie miałam Wam pokazać przy okazji III tygodnia Creative Nail Party, ale spędziłam wtedy sporo czasu w różnych programach graficznych, żeby obrobić zdjęcia i nie byłam zadowolona z efektu, ciągle kolory wyglądały źle, a całość nie tak jak w rzeczywistości. W końcu nie mogłam już na nie patrzeć, więc zmalowałam i pokazałam Wam to zdobienie. Nie chciałam jednak nie pokazywać Wam go w ogóle, więc ściągnęłam swój stary, poczciwy program i w nim, na spokojnie obrobiłam zdjęcia.
Same zdobienie jest dosyć proste - na niebieskim lakierze dodałam holo drobinki, a na białym, który dodatkowo pokryłam flejkami (na zdjęciach ich nie widać, na żywo dawały fajny efekt, chociaż nie rzucały się w oczy), namalowałam przy pomocy farbek kilka kwiatków. Mam nadzieję, że całość Wam się spodoba :) 









Niebieski lakier to Pierre Rene nr 304 excentric cobalt. Jest to bardzo ładny, niebieski kolor. Myślę, że to taki klasyk, który każda z nas ma w swojej szufladzie. Jeśli jednak w Waszych brakuje takiego koloru, to mogę polecić Wam ten lakier od Pierre Rene. Kryje po 2 cienkich warstwach, szybko wysycha i nie farbuje skórek (czego najbardziej się bałam). 
Na nim zrobiłam cieniowanie przy pomocy lakieru Colour Alike Holo Top Coat 2.0.. Skórki przy cieniowaniu zabezpieczyłam lateksem od Beauty Big Bang.
Bazą pod kwiatki jest lakier Bourjois la laque nr 1 white spirit pokryty flejkami z lakieru Pierre Rene nr 299 pink flakes. Przed namalowaniem kwiatków paznokcie pokryłam matowym topem. Kwiatki namalowałam farbkami akrylowymi. 
Całość pokryłam topem Glisten&Glov.

Jak Wam się podoba takie zdobienie? Lubicie kwiatki na paznokciach?
Pulinka

wtorek, 12 czerwca 2018

Fioletowe serce z roślin

Tak jak Wam pisałam przy okazji robienia swatchy kolekcji NCLA She's a doll zdecydowałam się każdy kolor ozdobić. O ile w przypadku różu na paznokciach działo się dużo, o tyle mojego ukochanego fioletu nie chciałam zbytnio zakryć. Zdecydowałam się więc na delikatne zdobienie w kolorze jasnego, pastelowego fioletu, które idealnie nada się na romantyczny, miłosny dzień, szczególnie dla tych z Was, które nie chcą mieć różu, czerwieni i miliona serduszek na paznokciach. Wzór ten to serce, ale jest tak ogromne, że podzieliłam je na dwa paznokcie. Nie wiem, jak ogromną trzeba by było mieć płytkę, żeby zmieścić ten wzór i żeby to jakoś ładnie wyglądało, jednak idealnie nadaje się do podzielenia i zrobienia go na dwóch paznokciach. Przy okazji możecie zobaczyć jak pięknie ten fiolet wygląda po pokryciu go topem.











Bazą jest już znany Wam lakier NCLA Let's go party
Stemple wykonałam lakierem Colour Alike B. a lavender. Wzór pochodzi z płytki Born Pretty Store oznaczonej jako Valentine's Day BP-L004, odbijałam go przezroczystym stemplem.  
Skórki zabezpieczyłam lateksem z Born Pretty Store
Całość pokryłam topem NCLA Gelous?.

Przypominam o kodzie PAPK31, który da Wam 10% zniżki na nieprzecenione artykuły w Born Pretty Store.

Jak Wam się podoba to zdobienie? Lubicie takie roślinno-serduszkowe motywy?
Pulinka

piątek, 8 czerwca 2018

Pastelove, czyli swatche Wibo nail care odżywczego lakieru do paznokci

Ta dam, kolejne swatche! Tym razem, dla odmiany po ostatniej marce, którą było NCLA, coś dużo tańszego i dostępnego stacjonarnie. Mowa o nowości wibo nail care odżywczy lakier do paznokci. Informację o tym, że lakier jest odżywczy traktowałabym mocno z przymrużeniem oka, jednak sama emalia, jak i każda inna, według mnie ma działanie ochronne. W końcu pomalowane paznokcie są wzmocnione i trochę mniej narażone na działanie z zewnątrz - czy to środków chemicznych, czy drobnych urazów.
Najnowsza kolekcja wibo składa się z trzech pastelowych kolorów - niebieskiego, różowego i białego (czy biały może być niepastelowy? ;) ). Wszystkie zawierają złote drobinki, które bardzo mocno widać w buteleczce i na skórze po zmyciu lakieru, a trochę słabiej na paznokciu i na zdjęciach. Kryją po 2 lub 3 warstwach, w zależności od koloru. Każdy z nich znajduje się w buteleczce o pojemności 8ml i ma trochę szerszy pędzelek ścięty w kształcie 'U'. A przynajmniej w teorii taki ma, bo u mnie wszystkie trzy są trochę źle przycięte, tzn. wystają z nich włoski. Najgorzej jest z niebieskim, w przypadku którego pomalowanie ładnie paznokcia przy skórkach graniczy z cudem, resztą da się obsługiwać ;) Jeśli chodzi o wysychanie, to w przypadku każdego lakieru pierwsza warstwa wysycha w miarę szybko, przy kolejnych trzeba już poczekać dłuższą chwilę.
Wszystkie zdjęcia wykonane są bez top coatu. 


Zacznijmy od najbardziej klasycznego lakieru - bieli, która ma numer 1. Kryje po 3 warstwach. W przypadku tego koloru drobinki są najmniej widoczne, bardziej przedłużają poświatę światła (o ile to ma sens :D ), niż wybijają się na pierwszy plan, ale można się było tego spodziewać - złoto na bieli nie rzuca się jakoś mocno w oczy. Polecam jednak pokryć go 'żelowym' (ale nie szybkoschnącym) top coatem, wtedy drobinki są trochę bardziej widoczne.






Pod numerem 2 kryje się piękny, jasny, pastelowy róż, który kojarzy mi się z małymi dziewczynkami lub lalką Barbie. Jest naprawdę uroczy! Ten lakier jest podobny do bieli z tej serii - również kryje po 3 warstwach, jednak drobinki są bardziej widoczne (chociaż na zdjęciach tego nie widać :( ).





Ostatni lakier ma numer 3. Jest to jasny, pastelowy niebieski. To właśnie jego kupiłam jako pierwszego z tej serii i powiem Wam, że gdyby nie jego okropny, rozczapierzony i nierówny pędzelek, to byłby moim ulubieńcem. Kryje po dwóch warstwach, chociaż wiem, że niektóre egzemplarze kryją gorzej (może pochodzą z innej partii? Nie wiem). 





Nie powiedziałam Wam jeszcze o dostępności - możecie je kupić w Rossmannie za 9,99zł. Mi udało się kupić je na promocji -55%, więc zapłaciłam za jeden około 4,5zł.

Jak Wam się podoba ta seria? Lubicie pastelowe lakiery? 
Pulinka