niedziela, 16 lipca 2017

4 urodziny bloga - moje przemyślenia

Długo zastanawiałam się w jakiej formie napisać ten post. Post dla mnie bardzo ważny, bo 14 lipca 2017 r. minęły 4 lata od momentu, kiedy zaistniał ten blog. Dokładnie 14 lipca 2013 r., w wieku 18 lat napisałam tutaj swoje pierwsze słowa i pokazałam swoje paznokcie. Nie był to najlepszy post na świecie, ale nie było tragedii. Wtedy zaczynałam, a dzisiaj 'mam' 150 obserwatorów na blogu, 214 subskrybentów na youtubie, 153 polubień na facebooku i 325 obserwatorów na instagramie. To nie tylko liczby, każda cyferka to człowiek, osoba, której tak bardzo spodobały się moje treści, że chce je czytać i oglądać regularnie. Dziękuję Wam za to! Mimo wszystko bez Was nie byłabym w tym miejscu, w którym jestem - wiadomo, piszę też dla siebie, ale to Wy jesteście moimi wielkimi motywatorami. Szczególnie dziękuję wszystkim tym, którzy komentują, myślę, że stworzyła nam się tutaj fajna społeczność, bez hejtów :) 


Nie ukrywam, że paznokcie stały się ogromną częścią mojego życia w sumie przez przypadek. Uwierzycie jeśli powiem, że przed założeniem bloga pomalowanie paznokci było bardzo daleko w moich priorytetach? W wakacje, 5 lat temu, potrzebowałam pilnie zajęcia, więc... założyłam bloga, paznokcie to był totalny przypadek. Jednak (jak widać) przypadki są najlepsze, bo blog założony przez przypadek jest ze mną już tyle czasu. I tak, 5 lat to nie pomyłka - najpierw prowadziłam bloga na pingerze, potem, 4 lata temu, przeniosłam się tutaj. Kocham to, co robię tutaj i będę to robiła nadal, nawet kosztem zarwanych nocek, zaniedbania (trochę) innych obowiązków, czy poświęcenia trochę czasu na wyjazdach na bloga. Nie wyobrażam sobie teraz siebie, Pauliny, bez pasji malowania paznokci. To stało się częścią mnie i trochę też moim znakiem rozpoznawczym. 


Te cztery lata tutaj to także cztery lata mojego życia, rozwoju, wzlotów i upadków. Bardzo dużo u mnie się działo przez ten czas, zarówno dobrych, jak i złych rzeczy. Z tych dobrych - dzięki Meet Beauty poznałam zajefajne dziewczyny, które podzielają moją miłość do paznokci. Wszystkie one prowadzą blogi i kochają paznokcie tak samo, jak ja. Chciałabym je częściej spotykać! Poza tym nawiązałam kilka współprac, poprawiłam jakość zdjęć (już nie widzicie całkowicie białego tła na zdjęciach, a też oświetlenie się poprawiło) i wygląd bloga. Z bardziej prywatnych rzeczy - skończyłam liceum, poszłam na studia, potem je zmieniłam. Doszłam do tego, co jest w życiu najważniejsze i co chcę robić. Jednak blog i paznokcie dają mi fajną odskocznię (która według mnie jest bardzo potrzebna każdemu) i są zawsze - wtedy kiedy mam doła i kiedy świętuję jakiś sukces, jakieś dobre wydarzenie. Wiem, że to dziwne, ale potrafię powiedzieć jakie paznokcie miałam np. na studniówce, wszystkich ślubach, wyjazdach, w dobrych i złych momentach. Tak samo pewne zdobienia przypominają mi dobre lub złe chwile, kojarzą mi się z nimi.


Co prawda tort jest z innego zdobienia, zrobionego na 3-cie urodziny B. loves Plates, ale... to wciąż tort i to na paznokciach! Dlatego zdmuchuję wirtualne świeczki w imieniu bloga i życzę mu więcej obserwatorów, ciągłego rozwoju, więcej postów, więcej lakierów, płytek, rzeczy do paznokci... W sumie żeby było tak, jak teraz tylko bardziej! :)


A może macie jakieś sugestie co do bloga? Chętnie przeczytam Wasze uwagi! 
Pulinka

PS. Zauważyliście, że większość blogów ma urodziny w wakacje? :) 

niedziela, 9 lipca 2017

Eveline Vinyl Gel

W relacji z Meet Beauty (kto nie widział klika tutaj!) obiecałam Wam swatche lakierów Eveline z serii Vinyl Gel i dzisiaj oto nadeszła na to pora. 
W paczce od Eveline dostałam sześć kolorów spośród jedenastu z tej serii. Są to lakiery, które mają być na naszych paznokciach do 7 dni i mieć intensywny blask bez użycia lampy UV/LED. Czyli takie trochę hybrydy w wersji normalnego lakieru i bez top coatu. 
To, co łączy wszystkie sześć lakierów, to ich opakowanie - jest czarne, prostopadłościenne i zawiera 12ml emalii. Z przodu ma naklejkę, na której widoczny jest też kolor, co jest bardzo pomocne przy szukaniu ich w szufladzie, ponieważ nie trzeba odkręcać każdej buteleczki. Wszystkie mają także identyczny pędzelek - szeroki i płaski, ale dla mnie wygodny. Każdy kolor wysycha też w podobnym tempie, według mnie dosyć szybko. Wszystkie ładnie się błyszczą, chociaż zdecydowanie nie jest to tafla jaką daje top coat. Nie wypowiem się o ich trwałości, ponieważ według mnie zależy ona od zbyt wielu czynników (stanu płytki, użytej bazy, prac, które wykonujemy dłońmi itp.).
Krycie zależy od konkretnego koloru, ale z reguły są to 2-3 cienkie warstwy. Może wydawać się to sporo, ale ja nie nakładałam na nie top coatu, więc odpadała mi jedna warstwa.




Pierwszy kolorek ma numerek 202. Jest to piękny, różowy nudziak - jego dokładny odcień zależy w dużej mierze od światła. Bardzo klasyczny kolor, ale dzięki drobinkom, jakie w sobie ma posiada taką 'głębię'. Do pełnego krycia potrzebuje 3 warstw. 



Kolejny to numer 204. Tutaj także potrzebowałam 3 cienkich warstw, jednak szybkie schnięcie wynagradzało ich liczbę. Poza tym ten kolor - coś pomiędzy brzoskwinką, a koralem, świetnie sprawdzi się w wakacje!




Wiecie, że nie przepadam u siebie za czerwonymi paznokciami, dlatego nie byłam początkowo zachwycona faktem, że otrzymałam numerek 206, czyli ciemnoczerwony, bardzo elegancki odcień tego koloru. No cóż, albo się starzeję, albo ten odcień ma coś w sobie, bo według mnie wygląda genialnie! Kryje po 2 cienkich warstwach, u mnie na zdjęciu są 3. 
W ogóle coś dziwnego jest z tym kolorem, bo patrząc na swatche w internecie to dziewczyny pokazują go jako bardziej czerwonego, jaśniejszego, a na stronie producenta (o tutaj) przedstawiony jest jako róż.




Kolor 207 jest bardzo słodki i wakacyjny, a w dodatku sprawia, że nasze dłonie wyglądają na o wiele bardziej żywe ;) Niby jest zwykłym różem, ale ma coś w sobie, co powoduje, że bardzo mi się podoba. Potrzebował 2 warstw do pełnego krycia.



Kolor 209 jest tym, w którym się zakochałam! Będzie idealny na jesień - to takie bardzo ciemne wino, z domieszką fioletu i brązu. Mniej czerwony i ciemniejszy, niż nr 206. Dziwny kolor, ale jednocześnie piękny. Kryje po 2 warstwach, na zdjęciach widzicie 3. 



Ostatni kolorek to 211. Jest to klasyczna czerń, bez żadnych dodatków. Do pełnego krycia potrzeba 2 warstw. 


Jestem ciekawa który kolor podoba się Wam najbardziej? A może macie już lakier z tej serii?
Pulinka

wtorek, 4 lipca 2017

Srebrne piórka

Dzisiejsze paznokcie są dosyć spontaniczne i nie do końca takie, jakie zazwyczaj robię, chociaż mi się podobają (pewnie też dlatego, że są z piórkami, a ostatnio mam na ich punkcie fioła!). O ile często noszę kolorowe paznokcie, to raczej rzadko łączę kilka totalnie różnych kolorów w takiej formie, bo zwyczajnie jakoś nie do końca mam wyczucie jeśli chodzi o ich dobór. Co innego w przypadku stemplowych naklejek, wtedy mogę szaleć do woli ;) Postanowiłam jednak zrobić takie trochę letnie, trochę jesienne, trochę eleganckie, a trochę szalone zdobienie i chyba nie wyszło źle. 











Do gradientu użyłam lakierów Rimmel nr 451 partner in lime oraz Sense&Body Polish Forest o nazwie Świetliki nocą (cudowna nazwa!).
Stemplowałam wzór z płytki B. loves Plates B.08 feather fever (dostępna tutaj) przy pomocy lakieru B. loves Plates&Colour Alike o nazwie B. a silver king oraz przezroczystego stempla.
Całość zabezpieczyłam przy pomocy top coatu Sally Hansen Insta Dri.


Jeśli chodzi o zabezpieczenie skórek, to zrobiłam to przy pomocy dwóch rzeczy - naklejek ochronnych (które mają symbol 50140-WRD i dostaniecie je tutaj) oraz kleju ochronnego (który ma symbol J2176-PK i dostępny jest tutaj). Obie te rzeczy dostałam w ramach współpracy ze sklepem BeautyBigBang i chciałam zobaczyć jak zachowają się w przypadku wystawienia je na dosyć ciężką próbę, jaką jest gradient z drobinkami i stemple (nie chciałabym tego czyścić ręcznie!). Dodam jeszcze, że nigdy nie miałam takich naklejek, natomiast z preparatów to ochrony skórek w formie płynu korzystałam już nie raz.


Na powyższym zdjęciu możecie zobaczyć, jak te dwie rzeczy wyglądają na skórkach. Na małym palcu klej do skórek jest dopiero co nałożony, natomiast na palcu serdecznym jest już wyschnięty. 
Poniżej natomiast możecie zobaczyć zdjęcia zaraz po wykonaniu gradientu i stempli. 
Jeśli chodzi o klej do skórek, to na początku byłam zachwycona, głównie dlatego, że nie kleił się po wyschnięciu, a więc nie zrywał się przy zetknięciu się palców. Później okazało się to jednak minusem, ponieważ brak tej lepkiej warstwy spowodował, że lakier nie przytwierdził się do niego, a po oderwaniu preparatu został na palcu, tylko że oderwany od skóry (nawet nie wiem, jak to dokładnie wytłumaczyć, bo wyglądało to komicznie). Klej niby spełnił swoje zadanie, bo nie miałam lakieru na skórze i było łatwo go usunąć, ale jednak oczekiwałam, że lakier przyklei się do niego i zejdzie razem z nim. 
W przypadku naklejek wszystko już poszło tak, jak trzeba, lakier odszedł razem z nimi. Obawiałam się trochę o kwestię dopasowania do mojego kształtu paznokci, ale wszystko było dobrze. Nie skuszę się jednak więcej na takie naklejki, bo ich koszt jest większy, niż w przypadku gumy do skórek jeśli przeliczymy to na jedno użycie. 






Przypominam Wam o kodzie LAKI10 do sklepu BeautyBigBang, który daje 10% zniżki, także na przecenione rzeczy.

Jak Wam się podobają takie paznokcie, gdzie każdy element jest z innej bajki? Używałyście kiedyś naklejek ochronnych na skórki? 
Pulinka

piątek, 30 czerwca 2017

Delikatnie szalone paznokcie na ślub

Jako że zbliża się sezon ślubny, to postanowiłam zrobić paznokcie, które kojarzą mi się ze zdobieniem, jakie mogłaby mieć (trochę szalona) Panna Młoda na swoim ślubie. Zdobienie jest delikatne dzięki różowej bazie, ale przez to, że użyłam holo folii, to jednocześnie zwraca uwagę innych. Wydaje mi się też, że fajnie wyglądałoby na nagraniu ze ślubu, w momencie kiedy Młodzi nakładają sobie obrączki - na pewno byłoby to oryginalne zdobienie!
U mnie holo folia tworzy jakby płomienie, ale Wy możecie ją ułożyć w dowolny kształt, możecie też położyć ją na cały paznokieć, albo jakoś dodatkowo zaakcentować palec, na którym znajdzie się obrączka (tak żeby Panu Młodemu ułatwić zadanie w tym stresującym dniu). Dowolność jest ogromna i to chyba najbardziej kocham w paznokciach, ten brak ram, obowiązków, reguł. Oczywiście poza tymi, żeby dbać o paznokcie i żeby nam się podobały :) 









Ahh, która z nas nie uwielbia holo? :) Ta folia pochodzi ze sklepu BeautyBigBang, a dokładnie z tego zestawu. Inny sposób ozdobienia paznokci foliami pokazywałam Wam tutaj, ale tamto zdobienie jest bardziej mroczne, a to dzisiejsze bardziej dziewczęce. Jestem ciekawa, która wersja bardziej się Wam podoba?





Różowy lakier to miss sporty clubbing color nr 040
Całość pokryłam top coatem Rimmel super gel
Użyłam wspomnianej już folii, a na dwóch paznokciach znalazły się także cyrkonie.


Jeśli chodzi o sklep BeautyBigBang, to deklaruje on darmową dostawę w terminie 2-4 tygodni. Nie wiem, czy to jest norma, ale moja paczka była listem poleconym priorytetowym, więc istniała możliwość śledzenia jej także w Polsce (zazwyczaj paczki z Azji po dotarciu do naszego kraju stają się zwykłymi listami). Poza tym możecie skorzystać z kodu LAKI10, który daje Wam 10% zniżki, także na przecenione rzeczy. 

Jestem ogromnie ciekawa, czy są tu przyszłe Panny Młode! Macie wybrane już zdobienie na ten dzień? Jeśli jeszcze się wahacie, albo nie macie jeszcze pomysłu, to koniecznie przeczytajcie ten wywiad, w którym Ania z B. for beautiful nails opowiadała o ślubnych zdobieniach :)
A może ślub już za Wami - koniecznie dajcie mi znać jakie miałyście tego dnia paznokcie! Koniecznie napiszcie też, jeśli jakaś Panna Młoda na swoim ślubie zwróciła Waszą uwagę swoimi paznokciami, albo do ślubu Wam jeszcze daleko, ale wiecie już jakie chcecie mieć tego dnia paznokcie!
Czekam na Wasze komentarze!
Pulinka