poniedziałek, 20 listopada 2017

Holo folia transferowa

Kto z nas nie kocha holo? Sama jestem jego wielką fanką, szczególnie jeśli chodzi o folie transferowe o takim wykończeniu. Świadczy o tym chociażby fakt, że zestaw, który dzisiaj Wam pokażę wybrałam sobie dwa razy - do współpracy ze sklepu BeautyBigBang i w ramach bonu w innym sklepie. W dodatku w jednym zestawie ktoś przez pomyłkę włożył podwójną liczbę folii, więc mam ich spory zapas :D Jednak wszystko, co piękne musi mieć jakieś minusy, w tym przypadku problemem, jaki z nimi mam jest ich holograficzność. Wyglądają one obłędnie dopóki nie pokryję folii topem, potem holo jest o wiele mniejsze. Bez topu zostawić ich nie mogę, bo trwałości wtedy nie będzie wcale i tak oto jestem bardzo bliska zamówienia w końcu topu wodnego.











Powyżej widzicie czysty obłęd, a to i tak nie jest pełnia tego, co dzieje się na żywo. Jeśli nie chcecie sobie psuć humoru, to polecam nie patrzeć na zdjęcie poniżej, na którym pokryłam cztery paznokcie topami. Od paznokcia palca wskazującego są to: Essence nail art hello foils!, Rimmel Super Gel top coat, Seche Vite i Essie good to go. Najlepiej poradził sobie top od Essence, ale nadal 'zjadł' większość uroku folii :(



Nie chciałam dawać pod spód czarnej bazy, ale chciałam nadal coś ciemnego, dlatego mój wybór padł na lakier Orly 20826 Smoked out.
Top coaty, których użyłam to Essence nail art hello foils!, Rimmel Super Gel top coat, Seche Vite i Essie good to go.
Jeśli chodzi o samą folię transferową, to dostaniemy ją tutaj za $3,99. Za tę cenę dostajemy 16 pasków folii o wymiarach 4cm na 20cm z różnymi wzorami. W tym zdobieniu użyłam wzoru, który kojarzy mi się z tapetą, ale są tam także wzory geometryczne, linie papilarne i wiele innych. Jeśli chodzi o samą aplikację, to nie miałam żadnych problemów z ich odbijaniem.



Przypominam o kodzie LAKI10, który daje Wam 10% zniżki.

Jak Wam się podoba taka holo folia? Lubicie folie transferowe?
Pulinka

czwartek, 16 listopada 2017

Holo wilczek

Nie wiem, czy wiecie, że uwielbiam wilki. Być może ma to związek z tym, że psy, których jestem wielką miłośniczką, pochodzą właśnie od wilków, a być może ze względu na to, że wilki są silne, dostojne i żyją stadnie, a także łączą się w pary na całe życie i wspólnie wychowują swoje potomstwo. W każdym razie bardzo chciałam mieć płytkę, która miałaby wzory związane właśnie z wilkami. Jako że bardzo podobają mi się też wzory geometryczne, to taki pyszczek wilczka był moim marzeniem, które udało mi się spełnić. Płytkę, z której skorzystałam znajdziecie tutaj za $2,99. Ma ona 24 geometryczne wzory, z czego trzy to czysta geometria, a pozostałe to wzory zwierząt - znajdziecie na niej flaminga, wilka, niedźwiedzia, wiewiórkę i wiele innych. Poza tym w rogach ma także geometryczne linie. Wszystkie wzory są dobrze wyżłobione i dobrze, bezproblemowo się odbijają. W przypadku tego zdobienia postawiłam na prostotę, ale przełamałam ją przy pomocy holo błysku.











Przypominam o kodzie rabatowym 'PAPK31', który daje Wam 10% zniżki na nieprzecenione rzeczy w sklepie Born Pretty Store.


Bazą do tego zdobienia jest lakier, któremu sama nadałam nazwę - Colour Alike nr 565 PKiN.
Płytka pochodzi ze strony Born Pretty Store i ma symbol BP-L089.
Czarne stemple odbiłam przy pomocy lakieru z Born Pretty Store (znajdziecie go tutaj). 
Holo stemple to B. loves Plates & Colour Alike B. a Princess
Wilczek jest holo dzięki lakierowi Golden Rose holographic nr 01 i metodzie reverse stamping.
Całość pokryłam top coatem Rimmel Super Gel top coat

Dajcie znać, jak Wam się podoba to zdobienie i jakie jest Wasze ulubione zwierze!
Pulinka

poniedziałek, 6 listopada 2017

Czarne holo od Colour Alike, Golden Rose, Essence i Beauty Big Bang

Zgodnie z zapowiedzią przychodzę do Was z recenzją pierwszej z rzeczy, które dostałam w ramach współprac. Dzisiaj na tapetę weźmiemy czarny lakier holo od Beauty Big Bang. Bardzo długo szukałam idealnego, czarnego holo, więc gdy dostałam taką możliwość, to wybrałam sobie właśnie taki lakier do wypróbowania. Mam już kilka czarnych holosi, jednak nie spełniały one moich wymagań - mój ideał powinien być naprawę czarny, a nie szary i mieć ładne, linearne holo.
Jeśli chodzi o lakier z Beauty Big Bang, to dostaniecie go tutaj za około 22 zł ($5,99). Kryje bardzo ładnie już po pierwszej warstwie. U mnie widzicie dwie, ale to ze względu na to, że lubię mieć ciutkę grubszą powłokę na paznokciu. Po pomalowaniu paznokci byłam zaskoczona, bo lakier schnie naprawdę bardzo szybko. Jednak najważniejszą jego cechą jest to, że ma piękne holo, totalnie linearne i obłędne - na zdjęciach widzicie tylko część możliwości tego gagatka. Poza tym jest idealnie czarne, bez żadnej szarości, holograficzne drobinki nie sprawiły, że lakier bazowy 'wyblakł'.

  





Doskonale wiem, że takie zdjęcia czasami niewiele mówią, w tym przypadku nie ze względu na kolor lakieru, ale ze względu na holo - wszystko zależy tutaj od oświetlenia i apartu. Z tego powodu poniżej możecie zobaczyć porównanie różnych, czarnych holosi (oraz holo top coatu).
Na kciuku widzicie lakier Sally Hansen Xtreme Wear nr 629 Black Out, a na nim Colour Alike holo top coat 2.0.
Na palcu wskazującym jest lakier Colour Alike Black Saint.
Na środkowym lakier z Beauty Big Bang.
Na serdecznym Golden Rose holographic nr 07. Ma piękne holo, ale myślałam, że będzie bardziej czarny. Muszę spróbować nałożyć go kiedyś na czarną bazę.
Na małym Essence Colour&Go 176 headphones on!. Ujęłam go w zestawieniu, bo w buteleczce ma holo drobinki, jednak na paznokciach one zanikają.








Gdyby któraś z Was planowała zakupy na stronie Beauty Big Bang, to przypominam o kodzie LAKI10, który daje Wam 10% zniżki.

Jestem ciekawa, który z holosiów spodobał Wam się najbardziej? Koniecznie dajcie znać w komentarzach!
Pulinka

wtorek, 31 października 2017

Halloweenowe oczy

Przed Wami ostatnie w tym roku Halloweenowe paznokcie na moim blogu, kolejne zdobienia w tym temacie zobaczycie dopiero za rok. Pewnie niektórzy z Was się zdziwią, bo w końcu wyzwanie na instagramie #glamnailschallengeoct się skończyło, jednak ja postanowiłam zmalować jeszcze jedno zdobienie. Wszystko było spowodowane tym, że kupiłam we Flying Tigerze kulki czekoladowe, na których opakowaniu nadrukowany jest wizerunek przekrwionych oczu. Mogliście widzieć je już na zdjęciach, przewijały się one w tle oraz jako dodatek do zdjęć. Dzisiaj grają tutaj pierwszoplanową rolę.







Bazą pod całe zdobienie był marmurkowy lakier Lemax. Na nim namalowałam oczy i żyłki przy pomocy farbek wodnych z Flying Tigera, a całość pokryłam topem Rimmel Super Gel Top Coat.

Jak Wam się podoba taka propozycja? Macie dzisiaj na paznokciach zdobienie Halloweenowe?
Pulinka

niedziela, 29 października 2017

Halloweenowe wyzwanie - Frankenstein

Kolejny projekt, tym razem Halloweenowy, dobiega końca. Nie oznacza to jednak końca Halloweenowych zdobień - we wtorek pokażę Wam ostatnie w tym roku paznokcie w takim klimacie, a potem możecie spodziewać się wysypu recenzji, które do tej pory czekają w moich wersjach roboczych. W grudniu zaczniemy przygotowania do Świąt, potem do Sylwestra, a potem... sama nie wiem. Jeśli chodzi o same Święta, to zamierzam sobie zrobić hybrydy (pierwszy raz!), ale zobaczymy jak to wyjdzie.
Wracając jednak do dzisiejszego postu, to jego tematem jest Frankenstein. Wszyscy chyba znamy tego potwora, który był "stworzony przez doktora Wiktora Frankensteina z ludzkich zwłok zszytych ze sobą i sztucznie wprawionych w życie" (źródło). Sama chyba nigdy nie oglądałam żadnej ekranizacji, książki też nie czytałam, jednak po przeczytaniu skrótu bardzo mnie ona zainteresowała i chyba po nią sięgnę. Wydaje się być to bardzo smutna historia o odrzuceniu potwora przez ludzi tylko ze względu na jego wygląd. 
Ciekawostką jest to, że nasze Ząbkowice Śląskie kiedyś nazywały się właśnie Frankenstein, więc możliwe, że w całej tej historii jest Polski akcent.



Przechodząc do paznokci, to w całość malowałam je ręcznie. Inspiracją do nich były dzieła Jasona Edmistona, a konkretnie to i to. Właśnie tego potwora możecie zobaczyć na jednym paznokciu, a na dwóch nieregularne plamy, które nawiązują kolorystycznie do Frankensteina.







Bazą zdobienia jest lakier Orly FX 20819 Gravity Bound. Frankenstein i plamy to lakier Wibo express growth nr 484 (kto jeszcze pamięta te buteleczki?) oraz farbki wodne z Flying Tigera. Całość pokryłam topem Rimmel super gel top coat.

Co myślicie o tych paznokciach? Czytałyście książkę o Frankensteinie?
Pulinka