wtorek, 15 sierpnia 2017

Kwiatki, z których jestem bardzo dumna!

Odkrywcza Pulinka odkryła, że są wakacje, więc wypadałoby w końcu zacząć pokazywać na blogu chociaż trochę bardziej wakacyjne zdobienia. Póki co, żeby obyło się bez szoku, przejdziemy do wiosny. Kwiatki chodziły za mną już od jakiegoś czasu, ale jakoś nie było nam po drodze do siebie. W końcu doskonałym pretekstem okazały się urodziny babci (które są dzisiaj). Nie chciałam mieć w tym dniu niczego dziwnego na paznokciach, chociaż rodzina nie zwróciłaby pewnie na to uwagi. Postawiłam na bezpieczne i tak wyczekane przeze mnie kwiatki. Tylko tutaj znowu pojawił się problem - bo skoro już chcę malować coś ręcznie (takie było założenie), to niech będzie to coś rozwijającego, a nie kwiatki w postaci pięciu płatków. Nie żeby było w nich coś złego - są ładne i mają swój urok, tylko ja chciałam zrobić coś nowego i trochę trudniejszego.
Obejrzałam więc kilka tutoriali, m.in. ten i ten, wzięłam farbki i pędzelki w dłoń i zaczęłam malować. Pierwszy kwiatek mi nie do końca wyszedł (jest to ten z palca serdecznego, który jest namalowany w całości). Kolejne już były coraz lepsze i muszę nieskromnie powiedzieć, że z kwiatków na dwóch pozostałych paznokciach jestem dumna :) Tak bardzo, że nie mogłam zdecydować się na kilka zdjęć, więc jest ich kilkanaście - zapraszam do oglądania. 


















Farbki, których użyłam pochodzą z Flying Tigera. Dopiero przy zdjęciach skapnęłam się, że są to akwarele, a nie farby akrylowe, ale sprawdziły się super!



Jako tło pod zdobienie użyłam 'mojego' lakieru - Colour Alike nr 565 PKiN (tutaj znajdziecie moją opinię o nim), na którym prawie suchym pędzelkiem zrobiłam mazy przy pomocy lakieru Astor Quick&Shine nr 502 hot chocolate season (cały wpis o nim znajdziecie tutaj). Notabene uwielbiam to złotko tak bardzo, że mam już jego drugą buteleczkę, a to nie zdarza się często! 
Na paznokciu kciuka i małego palca wylądował lakier Eveline Vinyl Gel nr 209Swatche tego i innych kolorów z tej serii znajdziecie tutaj.
Całość pokryłam dwoma warstwami top coatu z Rimmela z serii Super Gel.

Jak Wam się podoba to zdobienie? Lubicie ręczne malowanki?
Pulinka

wtorek, 8 sierpnia 2017

Proste, galaktyczne paznokcie z filmikiem

Czeeść! Dzisiaj kolejny prosty sposób na ozdobienie paznokci, w efekcie którego paznokcie wyglądają pięknie, są obłędne - przypominają mi galaktykę. Nie mogę przestać się w nie wgapiać, a fakt, że zrobienie ich zajęło mi bardzo mało czasu sprawia, że lubię je jeszcze bardziej! O czym mowa? O zwykłych płatkach folii nałożonych na czarny lakier i pokrytych matowym top coatem.


Wiecie, że bardzo lubię zwykłe lakiery i nawet pomimo tego, że mam w domu hybrydy, to jeszcze ani razu nie pokazywałam ich na blogu. W sumie na paznokciach u rąk miałam jedynie bazę hybrydową, ale to się pewnie zmieni, gdy w końcu pojadę gdzieś na dłużej, wtedy prawdopodobnie postawię właśnie na hybrydę. Póki co, jedyne co mnie kusi w hybrydach, to wszelkie syrenki, sweterki, holo pyłki i tym podobne rzeczy, które trudno zrobić na zwykłych lakierach. Warstwa dyspersyjna i utwardzanie w lampie pozwalają na naprawdę fajne kombinacje! Kto jednak powiedział, że nie można takich efektów uzyskać na zwykłych paznokciach? Kombinowałam, kombinowałam i w końcu wpadłam na to, że klej do folii transferowych daje bardzo podobną, lepką warstwę, co świeżo utwardzony, hybrydowy lakier kolorowy. Użyłam go w połączeniu z płatkami folii i BINGO! Mogę Wam jeszcze powiedzieć, że robiłam już próby na wzornikach i pyłki w takiej kombinacji także wyglądają super - niedługo pokażę Wam coś takiego też na blogu. Dodatkowo klej ma tę przewagę nad mokrym/wilgotnym lakierem, że nie ma ryzyka, że coś nam się pomarszczy, czy też odgniecie. Z resztą, cały proces powstawania tego zdobienia możecie zobaczyć na filmiku poniżej :)


Szukałam w internecie i nigdzie nie znalazłam, żeby ktoś robił już coś takiego - jeśli jest inaczej to koniecznie dajcie mi znać w komentarzu :)
Poniżej masa zdjęć przy różnych oświetleniach (stąd różny odcień mojej skóry) - czy ta folia nie jest piękna?














Jeśli chodzi o same płatki folii - moje dostałam w ramach współpracy ze sklepem Born Pretty Store. Do wyboru jest sporo kolorów, a raczej połączeń kolorystycznych, bo są to kameleonki. Te, które ja mam znajdziecie tutaj za $2,59. Moje są niby w kolorze 3, ale mam wrażenie że przez pomyłkę dostałam kolor 2. I tak bardzo mi się podoba, więc dla mnie to nie problem. Całość przychodzi w holograficznym woreczku strunowym razem z pacynką, która jest świetna do nakładania płatków na paznokcie. 


Jako bazę pod to zdobienie użyłam lakieru Eveline Vinyl Gel nr 211. Więcej kolorów z tej serii i całą moją opinię na ich temat możecie przeczytać tutaj.
W ruch poszedł także klej do folii transferowej (no name) oraz wspomniane płatki folii
Całość pokryłam matowym top coatem z Eveline


Przypominam, że z kodem PAPK31 dostaniecie 10% zniżki na nieprzecenione artykuły w sklepie Born Pretty Store. Wysyłka (nierejestrowana) jest darmowa.

Używałyście już płatków folii? A może już wpadłyście na pomysł nakładania pyłków na folię transferową i to wcale nie jest odkrycie Ameryki?
Pulinka

PS. Prawie zapomniałam, że dzisiaj obchodzę 5 rocznicę odkąd zaczęłam blogować o paznokciach! Sto lat dla mojej pasji! <3 p="">